Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą co czytać

7 książek, które musisz przeczytać przed podróżą do Ameryki Łacińskiej

Nie jest tak, że to ja proponuję. To lud się domaga. Pojawiały się niejednokrotnie pytania dotyczące literatury, która mogłaby rzucić światło na enigmę Ameryki Łacińskiej. Wreszcie nadszedł czas, żeby coś  o tym  napisać. Wybór, który przedstawiam, jest —bez wątpienia— subiektywny i niekompletny. Żeby ograniczyć listę do siedmiu pozycji, kierowałem się następującymi zasadami. Po pierwsze: wybieram książki opisujące możliwie różnorodny i możliwie kompletny zestaw zagadnień (będzie to: psychologia, antropologia, historia, polityka gospodarcza, ludność rdzenna, współczesność). Po drugie: książki dostępne w internecie i/lub ogólnie uznane za istotne czy wręcz przełomowe (co za tym idzie: w większości, tzn. oprócz jednego przypadku, będziemy mieli do czynienia z książkami autorów, którzy odeszli już z tego świata, przez co możemy bez wyrzutów sumienia ściągać ich książki z sieci; w pozostałym przypadku autorzy sami udostępniają utwór). Po trzecie —jest to warunek tyleż oczywisty,...

Argentyńskie migracje a Rodolfo Kusch [z cyklu: "Dlaczego Argentyńczycy podróżują?"]

Gdy zadawałem sobie pytanie:  "dlaczego Argentyńczycy podróżują?" , pierwszą intuicyjną odpowiedzią było ich imigranckie pochodzenie. Drugie w kolejności przyszło mi do głowy pragnienie powrotu do natury: powód może mało oryginalny z punktu widzenia zurbanizowanej Europy, ale owszem, istotny na tle na ogół bardziej rolniczej Ameryki Łacińskiej. Natomiast pierwszą odpowiedzią, której nie przewidziałem, a która pojawiła się już w czwartym czy piątym wywiadzie, okazało się poszukiwanie wspólnoty. Gdy nagle te trzy kwestie —imigracja, natura i wspólnota— znalazłem wymienione jedna obok drugiej w książce Rodolfo Kuscha " América profunda " ["Ameryka głęboka", 1962, brak wydania polskiego] nie było innego wyjścia: teraz już musiałem siąść do komponowania pierwszego artykułu, w którym spróbuję przeanalizować kwestię podróżujących Argentyńczyków od strony teoretycznej. Bo jeśli do tej pory czułem, że może moje sądy i przeczucia są zbyt moje lub są zbyt przec...

Wina i kara [Sławomir Mrożek]

Trzcina Cichy, liliowy pokój dziecinny. Na łóżeczku, nie zmówiwszy paciorka, zasypia smacznie mały chłopczyk. Na uboczu, zhańbiony, z wypiekami wstydu, przysłaniając sobie twarz dłonią - bezradny anioł stróż.  Chłopczyk przez cały dzień brnął znowu od jednego zła do drugiego. Wyjadał konfitury, garbił się, nie uważał i biegał. Anioł daremnie otaczał go błagalnym powiewem skrzydeł, szeptał mu wskazówki o życiu czystym i prawym. Od garbienia się do garbienia się, od biegania do biegania, od stłuczonego kolana do rozdartego ubranka staczał się mały nieszczęśnik. Nic nie mogło go powstrzymać. Ani przypomnienie, że tatuś tak nie robi, ani powoływanie się na Piotrusia Pokrowskiego, małego bohatera. Ani ciche nucenie łagodnych pieśni, ani strącenie w przepaść znanego w dzielnicy garbusa, co miało uwolnić chłopczyka od złego przykładu.  Stał anioł stróż bezsilny. Oto wyczerpał wszystkie środki dostępne aniołom stróżom. Dobroć, słodycz, łagodna perswazja, ukojenie, cisza... N...

Świat do góry nogami według Eduardo Galeano

„Sto trzydzieści lat temu, po wizycie w krainie czarów, Alicja przeszła przez lustro aby odkryć świat odwrócony. Jeśli Alicja narodziłaby się ponownie w naszych czasach, nie potrzebowałaby przekraczać żadnego lustra: wystarczyłoby jej wychylić się przez okno.” - takim stwierdzeniem, wyróżnionym z tekstu głównego, Galeano rozpoczyna swoją rozprawę „Do góry nogami: szkoła świata odwróconego” [Patas arriba: la escuela del mundo al revés, pierwsze wydanie: 1998], w której krok po kroku pokazuje, jak w naszym świecie czyny, deklaracje, zwyczaje i opinie stanęły zupełnie na głowie. Pierwszy rozdział rozpoczyna od sprecyzowania tej ogólnikowej metafory: świat do góry nogami nie ceni szczerości, karze za pracowitość, nagradza brak skrupułów, a jego prawem naturalnym, wśród chóralnych śpierwów na temat równości i braterstwa, pozostaje wyzysk jednych kosztem drugich. Wszystko to brzmiałoby jak stek poczciwych narzekań, jakby nie to, że na kolejnych stronach znajdujemy całą panoramę bardzo k...

Po Abchazji z Góreckim

Od kiedy w 2011 roku odwiedziłem Abchazję , czekałem na tę książkę. Co prawda na Toast za przodków Góreckiego trochę narzekałem , ale po cichu liczyłem,  że w "Abchazji" nie będzie już na co drugiej stronie bajania o legendarnej Kolchidzie. I - szczęśliwie - nie zawiodłem się. Zobacz także->   Opowieści abchaskie  | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | "Abchazja" ( wyd. Czarne 2013 ) Wojciecha Góreckiego jest naprawdę dobra. Ocieka konkretnym faktem, konkretną przygodą, konkretnymi ludźmi i rozmowami. Górecki do Abchazji jeździ wielokrotnie (w tym raz POLONEZEM - całą drogę z Polski!), obserwuje pęczniejący na południowym Kaukazie problem od początku lat dziewięćdziesiątych. Dzięki temu ma okazję nie tylko być świadkiem wydarzeń, ale zawierać przyjaźnie, do których potem stale wraca. I właśnie to chyba staje się siłą tej książki, bo z każdym rozdziałem, z każdym wyjazdem zmienia się nie tylko sytuacja w zbuntowanej republice, ale też rozmówcy odsłaniają coraz więcej...

Plener Podróżniczy w Boruszynie - czyli do zobaczenia w długi zapiątek sierpniowy!

Właśnie sobie policzyłem, że w kończącym się roku (akademickim) trasa koncertowa slajdowisk Wojciecha aka fizyka w podróży liczyła sobie jakieś 14 wystąpień (zob. Wydarzenia ). Ej dużo, nie? Ale czternaście to taka stosunkowo nieładna liczba (niby dzieli się na dwa, ale daje siedem, i co z takim siedem zrobisz?). Szczęśliwie nadchodzi jeszcze jedna okazja występowa - Plener Podróżniczy im. Kazimierza Nowaka w Boruszynie , w długi zapiątek sierpniowy (16-18.08.2013) ! I wtedy będzie piętnaście . Znaczy się jubileusz! Przygotowujemy z Gochą Nieciecką ( radiofonia / Radio Kraków) eklektyczny program performatywno-instalacyjno-multimedialno-wszelaki pt. Radio Boruszyn . Będzie niezwykły, bajerancki, młodzieżowy, rączy, rzutki i w ogóle macie gwarancje poksipolu, że nudzić się nie będziecie. Na razie jest tylko sucharowa zapowiedź na stronie pleneru , ale potem będzie już tylko lepiej, serio serio. Zawsze marzyłem, żeby rozwinąć formę slajdowisko w coś dalece szerszego. I będzie ...

Czy nie macie wrażenia, że

Cytat z reportażu "Dlaczego zginął Karl von Spreti?" (Ryszard Kapuściński). "Jeżeli w Gwatemiali nastawiam lokalną radiostację i słyszę tylko piosenki, reklamę piwa oraz jedyną wiadomość ze świata, że w Indiach urodzili się bracia syjamscy, wiem, że ta radiostacja pracuje w służbie ciszy." Czy nie macie czasem wrażenia, że ten cytat mówi bardzo wiele o tym, co nasze media piszą o świecie ? Przypomniał mi się ten cytat, gdy dzisiaj do Trójki zadzownił gość i niespodziewanie właśnie o to zapytał pana redaktura: dlaczego nic o rozruchach w Pakistanie, dlaczego nic o wyborach w Iranie, zamachu w Turcji... ? Jak dobrze pójdzie, to jakaś wzmianka o Syrii z nową liczbą ofiar, ale nic zanadto głębszego. Tylko ten nasz własny sos, Donald Tusk, Doda, przaśni skoczkowie narciarscy na zimę i Radwańska na lato.

Stosunki polsko-gruzińskie widziane z bliska

Swego czasu popełniłem dłuższy tekst  na temat historii stosunków Polski i Gruzji , zawierając przy tym nieco informacji o Polaków na Zakaukaziu, a także o ich potomkach których można spotkać m.in. w okolicach Lagodechi czy Achalciche. Wszystko to przeplecione sytuacjami z mojej podróży w 2010 roku . Jest z tym związana moja pierwsza przygoda z mediami papierowymi (nieudana). Na druk artykułu zgodziła się najpierw Gazeta Krakowska , proponując pewne zmiany, na które (jako człowiek uparty) nie zgodziłem się. No ja sobie zdaje sprawę, że tekst jest trochę za długi, ale chcieli usunąć właśnie mój ulubiony fragment o panu Poniatowskim! Potem drukiem zainteresował się ogólnopolski tygodnik Gazeta Polska , jednak po wymianie kilku meili z bardzo ważny pan redaktór z najważniejszego z miast po prostu przestał się odzywać nie mówiąc, czy się rozmyślił, czy cokolwiek, tylko tak nagle kontakt z pana redaktóra strony się urwał był (nie żebym twierdził, że mój artykuł jest cokolwiek w...

Jadąc do Babadag

Są święta, więc wreszcie mam czas na czytanie książek. Czytam Jadąc do Babadag Andrzeja Stasiuka, w której autor spisuje swoje refleksje z podróży po zapomnianych krajach takich jak Albania, Mołdawia, Naddniestrze, ale także bardziej znanych, ale również uznawanych za niejako "drugoligowe": Węgry, Rumunia czy Słowacja. Podróży bardzo ludzkiej, bardzo "z ludźmi" i zdecydowanie na ludzi i ich ludzką codzienność skierowanej. Zupełnie dobra książka wydaje mi się (chociaż jeszcze nie dobrnąłem do końca, no ale pochwalmy już ten dzień przed zachodem słońca, licząc, że kolega Stasiuk nas nie zawiedzie). Cała masa fantastycznych opisów, zwykłych-niezwykłych myśli, refleksji oraz komentarzy. Tak, zwłaszcza zaś komentarzy wyławiających całe sedno sprawy bez obaw, że zaraz ktoś piśnie, że to jednak nie do końca tak... że to może trochę przesada... że może chodzi o co innego...  A więc bardzo mi się te jego komentarze podobają, jako że zdarza mi się podobne co on rzeczy widzie...

Co piszą o świecie

Post taki trochę nie związany z podróżami, ale właściwie to trochę związany. Otóż wygłośmy truizm, że żyjemy w ciekawych czasach: arabska "wiosna ludów" dzieje się na naszych oczach, Chiny po cichu przejmują władzę nad światem (bo skoro wszyscy są u nich zadłużeni to co to innego znaczy?), Unia Europejska chyli się ku upadkowi, Stany same nie wiedzą co chcą, Hindusów dalej przybywa, w Iranie za rok wybory, Rosja praktycznie przejmuje stery nad Białorusią no i takie tam różne. Tymczasem co znajdziemy w Polskiej prasie? A to że Tusk powiedział, że Schetyna jest głupi, a Schetyna mówi, że wcale nie, a to że ktoś ma na kogoś haki ale nie powie, albo to że Niesiołowski lub Kaczyński to wariat (w zależności czy ktoś czyta Rzepę czy Wybiórczą), albo w końcu, jak ostatnio śpiewa Muniek: "w Dzienniku smażą, że się zsikała Doda". W Weselu kulega Wyspiański raczy nam sugerować, że nawet proste chłopy wiedziały, że [ Cóż tam pani w polityce? ] Chińczyki trzymają się mocno tym...