Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą górski karabach

Slajdowisko na AWF: Zakaukazie dla nienormalnych i nie tylko

Ileż można o tym Iranie ... O Kirgistanie też już było parę razy... O Białorusi będzie niedługo... Hm... Wpadłem więc na (skądinąd genialny) pomysł poświęcenia całego slajdowiska Zakaukaziu . O Abchazji , Karabachu czy Kazbeku zdarzyło mi się mówić, ale o samej Gruzji czy też coś więcej o Tuszetii to chyba nie więc... czemu nie. Zapraszam więc na wielkie odgrzewanie kotleta sprzed lat (prawie trzech)! Sprawdzimy razem, czy coś jeszcze pamiętam! Dodatkowo pewne novum: Pierwszy odcinek serialu (kto wie) "Wojciech: po prostu gotuj!" na żywo!   Tego nie możecie przegapić! Co: Zakaukazie dla nienormalnych i nie tylko Gdzie: sala B Budynku Głównego AWF w Krakowie Kiedy: środa 06.03 O której: 19.45  Wydarzenie FB: o tutaj Los opissos: Teraz to już do Gruzji jeżdżą wszyscy. Monastyry oglądają, chodzą po Swanetii i leżą na plaży. My też pojedziemy. Ale odwiedzimy jeszcze Abchazję, wejdziemy w dziurawych jeansach na pięciotysięczny Kazbek, a z Armeni...

Znów slajdy: Iran w Kolanku

Moją jesienną trasę koncertową po Krakowie zamykam slajdami w Kolanku . Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji usłyszeć z moich ust o Iranie (a była już ku temu sposobność całe 4 razy: w Krakowie , w Krakowie , w Mińsku i w Gorajcu ) to zapraszam bardzo 5 grudnia o godzinie 19.oo do Kolanka ! Nie to żebym się powtarzał. Po prostu Iran fajny jest. Co: Podróż bez stereotypów: Iran, Górski Karabach i Abchazja autostopem Gdzie: Kolanko / Magazyn Kultury (Kraków-Kazimierz-Józefa 17) Kiedy:   środa 5 grudnia 2012 Godzina: 19.00 Ogłoszenie: link Wydarzenie na FB: link Zapowiedź:   Iran? Jedziesz do Iranu, stopem?! Tam jest wojna! Terroryści! Abchazja? Separatyści, porwą cię i zażądają okupu! Karabach? ...a co to takiego?   Przyjdź, opowiem Ci o tym, że w Iranie nie ma wojny oraz o tym, że nigdzie nie spotkałem tak uprzejmych i kulturalnych ludzi jak tam. Że nikt mnie nie porwał w Abchazji, a także co to jest ten cały Karabach. I będzie całkiem ciekawie! ...

Zaawansowany Górski Karabach

Mieliśmy już wstęp do Górskiego Karabachu , teraz czas na część zaawansowaną. Podczas gdy spotkani w Vanku Natalia i Michał rozbijali się ciężarówką z żołnierzami po granicy z Azerbejdżanem usianej podobno snajperami, truli się arbuzem i poznawali wszystkie terenowe umiejętności Kamaza , ja zmierzyłem wzrokiem mapę i postanowiłem ruszyć do Dadivank . Daleko to? Z 50, może 70km, co nie zmienia faktu, że wycieczka zajęła mi cały dzień. Autostop w Karabachu jest dość specyficzny. Nie, że nie biorą. Tzn. w pewnym sensie nie biorą, ale to tylko dlatego, że na drodze z rzadka pojawiają się samochody. A po drugie jeśli droga jest zaznaczona na mapie, to tylko w najlepszym wypadku leży na niej asfalt. Trasa do Dadivank, wyglądająca na mapie na naszą "wojewódzką", była zwykłą gruntówką z głębokimi jak leje po pociskach dziurami, prowadziła z Drmbon wzdłuż rzeki Tartar i przez niewielkie, pustawe wioski. Dadivank jest bardzo pięknym monastyrem na końcu świata. Można tam przyjechać i ...

Wstęp do Górskiego Karabachu

Górski Karabach (u nas często: Górny Karabach, w wersji angielskiej czasem Montainous Karabagh, ale częściej z rosyjska Nagorno-Karabakh, tak czy tak nazwa Karabach jest Azerska i oznacza Czarny Ląd; najbardziej prawidłowo, bo z ormiańskiego, byłoby nazwać krainę tę: Arcach) - teren sporny między Armenią a Azerbejdżanem. Wstawka historyczna Jak to zwykle bywa w historii naszego wspaniałego, sprawiedliwego, demokratycznego i walczącego o prawa człowieka świata konflikt ma swoje korzenie w tym, że Wielcy (tudzież: równiejsi) chcieli ropę i nie przejmowali się Małymi (tudzież: równymi). Tereny historycznie ormiańskie, na początku XX wieku najechane przez Azerów przy okazji rzezi Ormian dokonanej przez ich braci Turków (ich, czyli Azerów, bo Azerowie to tacy prawie Turcy, tyle że mają ropę i żyją tam, gdzie ich nigdy nie było). Po pierwszej wojnie światowej alianci, licząc na bakijską ropę, przyznali Karabach Azerom. Bolszewicy zaś przyklepali ten przydział, wcielając część Karabach...

Ormiańska gościnność i jak zdobyć wizę do Górskiego Karabachu (How to get a visa to Nagorno-Karabagh?)

Po wyjeździe z Iranu znalazłem się znów w Armenii . Znów, bo byłem tam już rok wcześniej . Byłem też na tym przejściu w Agarak . Śmiesznie tak być po roku w tym samym miejscu, czuć to " o, wreszcie coś znanego " przeszło 4 tysiące kilometrów od domu. Co zrobiłem najpierw? Kupiłem kiełbasę! I ruszyłem do Erewania po wizę do Karabachu. Niżej opiszę też jak się tę wizę nabywa. Także po angielsku, bo czasem ludzie szukają takich informacji, to może się komuś przyda. (How to get a visa to Nagorno-Karabagh - english version below)   Jadąc małą ciężarówką Kontynuujmy podróż . W okolicach Goris jak zwykle była mgła i padało, a ja obijałem się o wnętrze małej ciężarówki. Za Goris zabrał mnie pszczelarz i jego znajomy, którzy mieszkali w pewnej wiosce, niedaleko Karabachu. Było dość typowo: samochód nie miał tylnej kanapy a wódka lała się po gardłach (w pierwszej kolejności pił kierowca ma się rozumieć). Oczywiście padło pytanie o pierwszy kraj chrześcijański (zawsze pada w ...

Slajdowisko na Nowy Rok! 04.01.2012, 20:00

Prawie że równo miesiąc temu wygłosiłem slajdowisko u matematyków . Wtedy niektórzy utyskiwali, że daleko, że tak w południe, że matematycy dłubią w nosie i trochę obciach siedzieć z nimi w jednej sali... A więc dla tych wszystkich malkontentów postarałem się o zorganizowanie kolejnego slajdowiska! Zaprasza na nie Klub Podróżników ATLANTYDA , który organizuje cotygodniowe spotkania tego typu. Zapraszam oczywiście wszystkich bardzo serdecznie, obecność obowiązkowa. Istotne informacje: data: 04 stycznia 2012  (śmiesznie tak, nie? dopiero 2011 był a tu hyc! i 2012) godzina: 20:00 miejsce: Artefact Cafe adres: Topolowa 40, Kraków (to jest niedaleko dworca pekape, albo jak ktoś bardziej w kulturę idzie to niedaleko opery, albo jak ktoś bardziej w rośliny to do botanicznego też nie daleko , jak tramwaje to mogilskie , jak ktoś studiuje na UEKu to już całkiem, a jak... ) A teraz specjalnie się nie wysilę i skopiuję info ze strony Atlantydy: Wojtek Ganczarek [czyli że ja ni...

Zdjęcia dodane!

Wreszcie dodałem wybrane zdjęcia wyprawy w wakacje 2011 . Zachęcam więc do obejrzenia zdjęć z kolejnych lokacji: Iran Górski Karabach Abchazja Kazbek Tuszetia Stacja benzynowa niedaleko Vanku, Górski Karabach Tkwarczeli, miasto czekające na koniec świata, Abchazja Ponad chmurą o poranku, w drodze na Kazbek, Gruzja Cudowne łańcuchy górskie Tuszetii, jakieś 3 km w przeciwną stronę jest Czeczenia

Slajdowisko u matematyków

Kopnął mnie zaszczyt. Koło Matematyków Studentów UJ (bo tak swoją drogą to ja matematykę też studiuję prócz fizyki) umyśliło sobie organizować Ogólnorozwojowe Seminarium Kołowe . Czyli takie seminarium, tylko że nie o matematyce (i nie o piwie). I wyobraź sobie Czytelniku drogi, że na pierwszego swego prelegenta wybrali właśnie mnie! Ale granda, heca i inne takie! Jakby ktoś nie wierzył, to tu jest link do nich . No ale do rzeczy: co to będzie? Pokaz slajdów i przegląd opowiastek Wojtka z ostatniej podróży po Iranie, Karabachu, Abchazji i łażeniu po Kaukazie tu i tam . Przyjdźcie, podobno będą ciastka. Konkrety: kiedy: 1 grudnia (czwartek) godzina: 12.00 gdzie: Wydział Matematyki i Informatyki, ul.Łojasiewicza 6, sala 1106 (I piętro) Z tej okazji matematycy narysowali plakat. Niektórzy nawet mówią, że postać przedstawiona na plakacie przypomina nieco mnie, ale ja traktuję to jako potwarz. No tak, powiecie - ale sobie wymyślili. Nie dość , że w czwartek, nie dość , ż...

Autostopem przez Iran, Górski Karabach i Abchazję - podsumowanie

-> zobacz Iran w pigułce -> zobacz pełną relację z Iranu  -> zobacz poradnik wejścia na Kazbek Przyszedł czas (tzn. znalazłem trochę czasu) na podsumowanie mojej ostatniej podróży autostopowej. Otóż, jak może któryś z Zacnych Czytelników wie, w wakacje 2011 roku pojechałem autostopem do Iranu , następnie do Górskiego Karabachu , zaraz potem do Abchazji , po której to Abchazji zdobyłem górę Kazbek i spędziłem trochę czasu w górach Tuszetii . A że najbardziej przemawiają do człowieka obrazki i liczby - zamieszczam niżej obrazek przedstawiający z grubsza trasę jaką pokonałem i trochę liczb. trasa podróży A teraz liczby (i inne takie tam...): czas podróży: 64 dni długość trasy: ok. 17 000 km ilość odwiedzonych krajów: 9   (Czechy, Słowacja, Węgry, Serbia, Bułgaria, Turcja, Iran, Armenia, Gruzja) ilość odwiedzonych krajów, których nie ma: 2 (Abchazja i Górski Karabach) zrobionych zdjęć: jakieś 2300 wydane pieniądze: ok. 1800zł zarobione pieniąd...

Wojtek wrócił! [z trasy]

Witam z Polski! Bawię w naszym kraju nie od dziś (jak Miś, który zna się z dziećmi). Tak konkretnie to bawię od wczoraj. Cała podróż zajęła mi więc w sumie jakieś 4.5 dnia: wyjechałem w Tbilisi w niedzielę po południu, dojechałem w czwartek wieczorem (nie takim nawet późnym). W Krakowie zastałem droższe bilety MPK (a to spryciarze - w wakacje podwyższyli!) i brzydką pogodę. A pani w sklepie z chlebem stwierdziła, że chyba skądś wracam bo taki opalony jestem, czorny jak murzyn (co chciałbym jednocześnie zdementować). A dzisiaj przyjechałem do Wrocławia gdzie odbywa się Europejski Kongres Chałtury o którym ładnie napisał kolega Ziemkiewicz tutaj . Tak. A więc byłem już w dwóch tych miastach i ciągle się nadziwić nie mogę widokiem tych ludzi takich ładnie ubranych i chodników schludnych, czystych i równych (to ostatnie to raczej tylko we Wrocławiu, Kraków jest bardziej zainteresowany stawianiem postojów dla dorożek żeby centrum miasta było jeszcze bardziej czymś zapchane). No więc nie m...

Maly problem w Karabachu [z trasy]

(ta notka miala pojsc dwa dni temu jednak z pewnych przyczyn technicznych idzie dopiero teraz) Teraz szybka notka w stylu wiesci z frontu. Nie bede sie rozpisywal o wszystkim - tylko ostatnie wydarzenia. Otoz wczoraj bylem w Agdamie. Niby w informacji turystycznej mowia ze nie mozna, ale wiadomo, ze to najwieksza atrakcja. Agdam to dosc duze miasto kompletnie zniszczone w walkach w '94tym. Jechalem ze Stepanakertu do Askeranu. Spytalem kierowcy czy to prawda ze do Agdamu jechac nie mozna. Stwierdzil ze mozna i ze wlasnie tam jedzie.Pojechalem, przeszedlem sie po miescie. Na prawde duze, piekne miasto z ciekawa architektura - a doszczetnie - co do domu - zniszczone. I martwe - zywej duszy. No moze od czasu do czasu jakis samochod przejezdzjacy do miasta za Agdamem lub patrol policji. Lub zolnierze. I zolnierze i policja machala mi tylko wesolo lapkami mowiac 'priwiet' wiec stwierdzilem ze widocznie nie jestem tu nielegalnie. Udalo mi sie wejsc na niezniszczony minaret mecz...

Jadę! [z trasy]

Mili Państwo , mili Państwo, jadę! Po najrozmaitszych zawirowaniach kadrowych zdecydowałem się jechać sam. A po niezwykle miłych słowach od różnych ludzi, którzy wyrazili obawę o moje życie w podróży na wschód (nie wiem czy to z troski, czy z tego że np. pożyczyłem od nich książkę i chcieli by ją kiedyś jeszcze zobaczyć, albo przeciwnie: pożyczyli ode mnie namiot i jeśli miałbym nie wrócić to sobie będą mogli go zabrać), postaram się dawać co jakiś czas jakiś znak życia tutaj. Spodziewam się, że będzie to znak życia zwykle raczej bezzdjęciowy, gdyż zazwyczaj łącza internetowo-kafejkowe na wschodzie bywają wolne. Jakby ktoś z Was jechał samochodem i zobaczył takie oto zjawisko, to proszę się zatrzymać i zabrać - bo to ja jestem : ] Plan jest taki, żeby pojechać najpierw do Trabzonu (Turcja) , kupić tam wizę do Iranu (jeśli trzeba będzie czekać to zwiedzić coś w okolicy), następnie udać się do Iranu , przejechać go wzdłuż i wszerz, wrócić do cywilizacji chrześcijańskiej tj. do A...