Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą kolumbia

#7 Cumbia: muzyka jednocząca kontynent | Podcast Latynoamerykański

Ani sławna salsa, ani legendarne tango. To cumbia łączy kontynent: gatunek muzyczny zapoczątkowany na północy Kolumbii rozlał się po całej Ameryce Łacińskiej. Dziś cumbia ma swoje lokalne odmiany od Meksyku po Patagonię. Dziś słuchamy i omawiamy: El Pescador - Toto La Momposina Una cerveza - Ráfaga Pollera Colorada - Pedro Salcedo y su Orquesta Cariñito - Los Hijos del Sol  Añoranzas - Los Brothers Paisaje - Gilda Soy Sabalero - Los Palmeras Nunca es suficiente para ti - Los Ángeles Azules ft. Natalia Lafourcade Amiga - Lucas Sugo Inocente - La Delio Valdez Yo me llamo cumbia - Toto La Momposina Las Pilanderas - Toto La Momposina MOŻESZ wspierać powstawanie Podcastu Latynoamerykańskiego i filmów dokumentalnych zza oceanu poprzez portal Patronite.

#1 Vallenato, muzyka z kolumbijskiego wybrzeża | Podcast Latynoamerykański

Dziś wchodzi na internety pierwszy odcinek Podcastu Latynoamerykańskiego, i to z nie byle tematem: vallenato . Zapraszam Was w muzyczną podróż po karaibskim wybrzeżu Kolumbii!   Dziś słuchamy i omawiamy: Olvídala - Binomio de Oro De Taquito - Jean Carlos Centeno y Ronal Urbina Los Caminos de la Vida - Los Diablitos Olvidarte Es Imposible - Adriana Lucia Berta Caldera - Binomio de Oro Si no peleamos - Enaldo Barrera Podcast dostępny jest jedynie na platformie i w aplikacji Mixcloud oraz na playerze mixcloudowym, który zamieszczał będę w postach na stronie Fizyk w podróży . Dlaczego właśnie tak? Podcast Latynoamerykański rodzi się jako podcast muzyczny. I okazuje się, że na dziś jedynie Mixcloud dysponuje mechanizmem pozwalającym na legalny użytek muzyki nie należącej do twórcy podcastu: platforma płaci właścicielom praw za piosenki wykorzystane w programach.  Ktoś powie, że można tak również robić na YouTube. Owszem, ale nie zawsze. Wielu właścicieli muzyki całkowicie blokuj...

Wenezuela - Kolumbia - Ekwador na rowerze [wideo]

Podróż na rowerze przez Wenezuelę, Kolumbię i Ekwador - dzisiaj w formie wideo. Filmy publikowałem już na "znanym portalu społecznościowym", ale chyba dobrze by można było je znaleźć także na stronie. I dobrze by można było znaleźć je razem, tak jak razem Wenezuela, Kolumbia i Ekwador tworzyły dwa wieki temu zjednoczoną Wielką Kolumbię . I jeszcze dodatek statystyczny: to 400-setny artykuł opublikowany na tej stronie! Trasa podróży po Wielkiej Kolumbii Wenezuela Trasa: Z półwyspu La Guajira przez Barquisimeto, Caracas po Cumana na wybrzeżu Morza Karaibskiego. Dalej na południe, przez Maturin po Gran Sabanę, na zachód przez Los Llanos po Meridę. Muzyka: Jorge Celedon - Esta Vida  i  Andrzej Grabowski - Koza, Rower i Ja

Kolumbia zygzakiem

Na drewniany pomost wyrzuciłem rower, obie sakwy i ukulele. Między Kolumbią i Panamą nie ma drogi lądowej, więc przyszło mi parać się morskim autostopem. Natychmiast po lądowaniu podszedł do mnie mężczyzna w średnim wieku. Pierwszy poznany Kolumbijczyk z miejsca uderzył z radą: u nas jest dużo gór, najlepiej jak wybierzesz sobie którąś z dolin, w ten sposób łatwiej będzie ci przejechać na południe. Nie miałem sprecyzowanych planów, ale od razu zaświtało mi, że zrobię dokładnie na odwrót. (tekst w formie mocno okrojonej został opublikowany w Magazynie Podróże, numer z kwietnia 2017 , pod tytułem "Kolumbia na rowerze") Wysiedli

Boliwia, estetyka i Nowy Rok

Jeśli chodzi o estetykę ogólnie, Boliwia to jest – trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie – hardkor (nie używałem tego słowa mniej więcej od czasów, kiedy chodziliśmy z M. w Gorgany , aliści nadszedł dzień by odgrzebać studenckie słownictwo, nawet kosztem niebezpieczeństwa, że zjawi się B. i mi wyrzuci, że „hardkor” to „rażące w uszy zapożyczenie”, na co musiałbym się zgodzić... no ale dopuśćmy „hardkor” na licencji owych gorgańskich wspomnień). I mało tego. Najczęściej Boliwia w wyścigu za estetyką odpada w przedbiegach, to jest na etapie c z y s t o ś c i. Ja wiem, że to politycznie niepoprawne, że będą tacy, którzy mi to wezmą za postkolonialny europocentryczny świński szowinizm. Powołam się jednak na pioniera polskiego reportażu podróżniczego Kazimierza Nowaka (Afryka na rowerze tam i z powrotem w 5 lat w latach trzydziestych ubiegłego wieku) który się nie certolił i gdy Murzyni byli leniwi, pisał: Murzyni są leniwi. Aha, no więc i ja napiszę: w Boliwii jest, cholera, brudno....

Siedem najciekawszych wpisów 2016 roku

Jako prezent świąteczny: siedem najciekawszych wpisów 2016 roku. W zeszłym roku wybieraliście Wy (zob. Najpopularniejsze wpisy 2015 ), teraz kolej na mnie. Mam nadzieję, że poniższymi propozycjami zrobię realną konkurencję Kevinowi samemu w domu. 1. Gawęda o tożsamości latynoamerykańskiej Czyli: co to znaczy być z Ameryki Południowej? Oraz - bo nie mogło tego zabraknąć - "a sprawa polska". " W osiemnastym wieku mniej niż połowa obywateli Rzeczypospolitej mówiła po polsku. Przed pierwszą wojną światową było to sześćdziesiąt kilka procent. Teraz jest nas 99% i 99% z tych 99% krzyczy, że zawsze tak było bo psychicznie nie zniosłoby innej wersji. Dlaczego? Bo by oszaleli z niepewności.  [...]  W 1808 roku w Wenezueli żyło: 200 tysięcy białych (różnych narodowości), 207 tysięcy członków dziesiątków różnych narodów rdzennych, 433 tysiące Pardów, czyli Metysów, Mulatów i Zambo, i 60 tysięcy czarnych niewolników (różnych plemion afrykańskich). Do tego – nie liczą...

Trzeci rok

Jeszcze do niedawna odpowiadałem, że dwa i pół, chyba udając sam przed sobą, że wcale nie minęło jeszcze aż tak dużo czasu. Ale dzisiaj trzeba przyznać z całą otwartością, że podróż trwa już całe trzy lata. Dokładnie trzy lata temu wyjechałem z Polski. Sam nie mogę w to uwierzyć, sam się temu dziwie. Pytają ile czasu jesteś w podróży, trzy lata, naprawdę?, naprawdę, no chyba tak, na to właściwie wychodzi. Czasem sobie nawet liczę: październik 2013, potem 2014, raz, 2015, dwa, 2016, trzy. No tak, czyli trzy. A ten ostatni, trzeci rok, to już w ogóle przeleciał jak chwila, zostały po nim rozmazane światła i od razu nadszedł czwarty.

Gawęda o tożsamości latynoamerykańskiej

Gawęda, bo nie będę usiłował nadać temu tekstowi żadnej szczególnej formy. Nie mogę tego zrobić, bo podejmowana kwestia – tożsamość latynoamerykańska – pozostaje dla mnie nierozwiązana. Mimo to chciałbym podzielić się kilkoma obserwacjami gatunków rozmaitych. Rzucę kilka haseł, żeby później nie zapomnieć: historia, młodość, rewizjonizm, antyglobalizm, nacjonalizm, narody otwarte i zamknięte, antagonizm Ameryka-Europa. Gwatemalka Kolumbijka Kolumbijczyk

Rowerowa trasa koncertowa [wideo]

Muzyka jest jednym z najpowszechniejszych nośników kultury. Kultura powstaje na obraz i podobieństwo społeczności. Różne społeczności zamieszkują często bardzo odległe miejsca na świecie. Odległość i brak komunikacji rodzi niezrozumienie. I jasne, trudno żeby setki milionów mieszkańców Ameryki Południowej pojechało do Polski by nas poznać. Można jednak pójść drogą na skróty i zawieźć im muzykę. Zawieść im – konkretnie – piosenkę. Piosenkę, czyli muzykę i słowa. Muzykę – zagrać, słowa – zaśpiewać, ich sens – przetłumaczyć i wypisać na ścianie.

Przyzwyczaiłeś się już do upałów?

Zjeżdżałem z ekwadorskich Andów na wybrzeże, doświadczyłem całej klasy nieoczekiwanych wzruszeń. Nie byłem do tamtej pory dostatecznie świadom, że niemal całość dwu i półrocznej podróży przebiegło mi w regionach gorących. Jasne, czasem podjeżdżało się na chłodne przełęcze, ale tylko po to, by zaraz runąć z powrotem w upalne doliny. Garnek w gorącym klimacie

Ludzie: transformacje miłością

Kiedyś też sądziłem, że  i n w a z j a  to po prostu mieszkać w domu zbitym z desek krytym blachą czy plastikiem, z klepiskiem zamiast podłogi. Nie o to chodzi. I n w a z j a  to ten strach, że w każdej chwili mogą cię wypędzić. To pytanie, które zadajesz sobie każdego wieczoru: czy jutro będę spał w tym samym miejscu? Cesar 1. Niewielki, leciwy samochód Cesara zjeżdża z zachodniej wylotówki z Pereiry. Jadę za nim. Ruchliwa dwupasmówka zamienia się w wąską drogę gruntową, a miejsca obszernych willi z wysokimi żywopłotami zajmuje soczyście zielone pastwisko porozdzielane ogrodzeniami z drutu kolczastego. Zapowiada się dłuższa wycieczka, bo trawy zdają się ciągnąć po horyzont, bez cienia osady czy jednego choćby domu. Nagle droga załamuje się i spada ostro w dół, z niczego wynurza się skrzyżowanie. Kontynuujemy w prawo. Już nie wśród pastwisk, a w ciasnym sąsiedztwie dwóch rzędów domów.

Przyjechał pan oglądać orchidee?

Prawie dwa lata kręciłem się między Kolumbią a Wenezuelą. Teraz coś nowego: Ekwador. Wjechałem przez wschodnią granicę, peryferiami Amazonii. Przywitał mnie upał i wysokie ceny. W Amazonii spotkamy duże sieci pajęcze

O kawie

Kawa jaka jest, każdy widzi. Ale skąd się bierze? Jak powstaje? I w końcu: dlaczego w polskich kawiarniach jest taka droga? Tego już ogarnąć nie sposób! No, przynajmniej tego ostatniego. Proces Proces produkcji kawy jest nieco złożony. Rozpoczyna się od tego, że trzeba wstać bardzo wcześnie rano, napić się kawy – co stawia nas zresztą przed pytaniem z gatunku: „co było pierwsze, jajko czy kura?” - i wyjść w pole. W polu sadzimy krzew. Krzew ten rośnie i rośnie, mijają dni i tygodnie, przechodzą deszcze i słoty, rosną podatki, gazety codzienne prześcigają się w podawaniu coraz mniej wartościowych informacji, i tak po jakimś czasie na długich gałązkach sterczących z twardych pieńków pojawiają się białe kwiaty. Te białe kwiaty szybko zamienią się w zielone kuleczki, zielone kuleczki w kuleczki żółte i w końcu czerwone. Uprawy kawy w Gwatemali, okolica jeziora Atitlan

Jak Kolumbijczyk z klasy średniej spędza weekend

Już sam tytuł jest nieodpowiedni. Kolumbijczyk sam siebie sklasyfikowałby znacznie dokładniej: czy to klasa średnia niska, klasa średnia średnia czy może klasa średnia wyższa. Albo od razu podałby urzędowy numer kasty ( estrato ), do której należy. Liczy się od jeden do sześciu. Powiedzmy, że to klasa średnia średnia lub średnia wyższa, czwarta-piąta kasta. Własność prywatna, nie wchodzić. Służąca podaje na stół smażone jajka i rosół (naprawdę jedzą rosół na śniadanie, przynajmniej w Boyaca czy w Bogocie). Sama siada na schodach z własną porcją w misce chyboczącej się na kolanach. Rodzina rozsiada się przy obszernym stole. Jedzą.

Z Miasta Na Wysokości przez Kawową Oś, Cukrową Dolinę i dwie góry, w wilgotną puszczę [galeria]

Przejazd z Miasta Na Wysokości (Manizales) przez Kawową Oś ( Eje Cafetero - region uprawy kawy), Cukrową Dolinę ( Valle del Cauca ) i dwie góry ( Cordillera Central i Cordillera Oriental ) wprost w wilgotną puszczę (departament Putumayo ) zobaczymy na zdjęciach. Tym samym zamykamy kolumbijski zyg-zak. Najpierw z zachodu na wschód po wybrzeżu Morza Karaibskiego: zaczynając z rajskiej Capurgana , odwiedzając miejscowość Świętego Stanisława i Mompox białych murów i małp na dachach aż po pustynną Guajirę . Następnie ze wschodu na zachód: z płaskiej jak stół Arauki , podjeżdżając na trzy i pół tysiąca metrów w departamencie Boyaca i przekraczając po raz pierwszy Kordylierę Wschodnią, spadając w dolinę Rio Magdalena i wdrapując się na Kordylierę Centralną w okolicach Medellin po wjazd do puszczańskiego Choco zostawiając za sobą trzecią kordylierę, tę Zachodnią. Potem znów przeskoczyliśmy ostatnią z kordylier, a resztę przedstawiam poniżej. Kropkowanym na południu zaznaczono tra...

O tym, jak musiałem uciekać przed Indianami i inne historie z puszczy (3)

Zastanawiałem się: co sprawia, że Katiosi przyjmują mnie w najlepszym razie z zimną obojętnością, a czarni śmieją się, zapraszają, machają rękami i częstują ryżem. Część (1) Część (2) Część (3) Radość i wesele

O tym, jak musiałem uciekać przed Indianami i inne historie z puszczy (2)

W Gwatemal to przede mną uciekali. Chciałem zapytać w wiosce Majów czy mogę rozbić namiot koło domu. Ruszyłem w ich stronę, a oni - w nogi. W Kolumbii wyglądało to zupełnie inaczej. Część (1) Część (2) Część (3) Dobre miejsce na nocleg, nie? Właśnie tu nie udało mi się przespać.

Zaskakująca nominacja do Travelerów National Geographic [wideo]

Niedawno z niekłamanym zdziwieniem dowiedziałem się, że zostałem nominowany do konkursu Travelery organizowanego przez National Geographic Polska . Mało tego, zostałem nominowany w kategorii Podróżnik Online. Zdziwienie moje wiąże się z tym, że moi współnominowani to internetowo-społecznościowe potęgi o dziesiątkach tysięcy lajków na fejsie, a ja to ot taki tam żuczek robaczek co to czasem wrzuca na bloga plotki z Caracas . Nie wiem, może dostałem się do konkursu w charakterze tych ludzi, którzy w konkursach śpiewania nie umieją wydobyć z siebie ani dźwięki, co by publiczność ryknęła ze śmiechu. W każdym razie bardzo mi miło, że moje teksty zostały gdzieś tam dostrzeżone, chociaż czasem miałbym wrażenie, że nikt ich nie czyta. Och, ach, jaka przyjemność, serio. Tutaj można zobaczyć stronę konkursów i innych nominowanych (klik) . W ramach aktywności konkursowych zrobiono ze mną wywiad, który to wywiad w formie wideo (albo widea, albo wideła... albo filmu po prostu) znalazł się dzi...

O tym, jak musiałem uciekać przed Indianami i inne historie z puszczy (1)

Nie mieli pióropuszy ani łuków. Chodzili w dżinsach i zielonych kamizelkach od starostwa Carmen de Atrato. Nawet kije do obrony mieli zabejcowane. A jeśli chodzi o te " inne historie ", no to będę i Indianki topless, i autobus spalony przez guerillę, także kolorowo prawie jak w teledyskach disco polo. (od razu zaznaczę, że użyte przeze mnie słowo "Indianin" jest jak najbardziej niestosowne i użyłem go tylko w celach prowokacyjnych, z czego wytłumaczę się w odpowiednim momencie) Część (1) Część (2) Część (3)   Puszcza

Ludzie: podróże na emeryturze

Od trzydziestu lat nie wsiadał na rower. Nigdy wcześniej nie spał w namiocie. W wieku pięćdziesięciu kilku lat kupił rower, sam zbudował do niego przyczepkę i przejechał się z Ziemi Ognistej na jednym-, po Guajirę na drugim krańcu Ameryki Południowej. Alain