Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą lubelskie

Eksport slajdowisk: w Lublinie o Chinach i Kirgistanie

Panie i Panowie, słynący z fajnych slajdowisk fizyk w podróży otwiera się na rynek wschodni: po udanych występach gościnnych w Kazachstanie i dwukrotnie ( raz i dwa ) na Białorusi, teraz w Lublinie opowie o Chinach i Kirgistanie! Nie bez powodu na czołówkach dzisiejszych brukowców możecie ujrzeć: " Koniec dominacji Krakowa " (FAKT),  " Nowa szansa dla Polski B " (SuperExpress) oraz " Czy w Lublinie też zamieszka w igloo ? " (Goniec Pomorski). Tak proszę Państwa, nastała nowa era na rynku slajdowisk - Wojtek wyrusza w Polskę ! Co: Ruski Kirgistan i muzułmańskie Chiny, czyli fizyk w podróży po wschodnich rubieżach Средней Азии Kiedy: 29.06.2013 (sobota) Gdzie: Tektura (Wieniawska 15A, Lublin) Organizator:   Kontynenty - Lubelskie Spotkania Podróżnicze O której: 19:oo Wydarzenie FB: klik Opis: Jak można jeść baraninę na śniadanie, obiad i kolację? Jak (nie) wejść na siedmiotysięcznik? Czego jest więcej w Kirgistanie: koni, baranów...

Roztocze rowerowe

To nie pierwsza ma rowerowa majówka na wschodzie Polski, o nie. To druga. Pierwsza odbyła się dwa lata temu . Tym razem przejechałem z Przemyśla, przez dzikie knieje, głusze, wioski i sioła Roztocza, na Rzeszowie skończywszy. Jakieś 300km w 3 dni, czyli spokojnie. Tu kefir, tam Wielkie Oczy, w lesie zawsze jakiś cmentarz, jak nie ukraiński to chociaż niemiecki z pierwszej wojny, albo przynajmniej choleryczny... Takie tam, atrakcje. Prawdopodobnie w ogóle nie wiedzieliście, że w Polsce są takie drogi, hm? Wiadomość , jaką chciałbym Wam tutaj przekazać jest w skrócie taka: Roztocze to idealne miejsce dla roweru i rowerzysty (i jego namiotu). Świeże powietrze,  przyroda, lasy nieprzebrane, spokój, a przede wszystkim kilometry równiuśkiego asfaltu zarezerwowanego dla dwóch kółek (i Agencji Lasów Państwowych). Trasa, bo najpierw to trzeba dojechać na to Roztocze Jak widać na załączonym obrazku - nie jechałem najkrótszą możliwą drogą. Wybierałem małe dróżki jadąc z Prz...

Wakacje 2012, góry, Chiny i jeszcze trochę o robieniu wiochy

Ej gdzie jedziecie na wakacje? Bo ja już wiem! No prawie... To Wam opowiem, ok? Ale niechronologicznie. I w ogóle będzie trochę długo, bo mam długie wakacje. Trzy miesiące. W końcu młody jestem. Jeszcze. sierpień i wrzesień Jak może ktoś z Was wie moim marzeniem było przejechać Północną Afrykę rowerem. Po długich poszukiwaniach i się informowaniu dowiedziałem się tyle, że załatwienie wizy do Libii graniczy z niemożliwością: wymaga dużej ilości pieniędzy, czasu, pracy i szczęścia. I to wszystkiego naraz. No cóż, to nie zobaczę wszystkich rewolucji na raz. Dlatego zdecydowałem się na plan B. W Kirgistanie jest to co lubię - przestrzeń i góry. Źródło: goaleurope.com Plan B to Pik Lenina . Tak się składa, że ten plan B był planem A dla Michała i Natalii, więc dołączyłem do nich. Natalię i Michała spotkałem w zeszłym roku w Szuszi w Karabachu: ja byłem jeszcze przed wejściem na Kazbek, oni już po. Oni też bez liny. Nie jest tak, że się nie znamy: z Natalią studiuję na WFAIS UJ ,...

Rowerem po lubelskiem - dzień III, IV, V i koniec

Dzień III Ciąg dalszy podróży po Lubelszczyźnie rowerem -  przypomnę jeno, że drugiego dnia dotarłem w okolice Zaklikowa. Dzień trzeci był chyba pod wszelkimi względami najwspanialszy ze wszystkich dni - ale zacznijmy po kolei. Rano jak zwykle zrobiłem zwyczajowe zapasy: butelka woda, butelka soku kubusiopodobnego, czekolada i jakieś jedzenie. Tym razem tego jedzenia trochę więcej bo cały dzień miałem spędzić w lesie. W Lasach Janowskich dokładnie. Tego dnia zacząłem również jeździć po trasach opisanych w przewodniku Lubelszczyzna i Roztocze na rowerze wydawnictwa Pascal. Książeczka zawiera dość dokładne opisy tras plus wzmianki o atrakcjach turystycznych i uważam, że jest warta polecenia. Zgodnie więc z przewodnikiem udałem się w las. Przez pierwsze kilka kilometrów droga była gruntowa i to dość kiepskiej jakości - miałem zaplanowane na ten dzień ponad 100km po tym lesie i jak zobaczyłem trasę to już się bałem, że będę musiał wyjechać z dzikich ostępów na krajówkę do Zamości...