Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą peru

#4 Susana Baca i muzyka czarnego Peru | Podcast Latynoamerykański

Peru kojarzymy raczej z kulturą inkaską, ale jeśli nie znaliście do tej pory muzyki czarnego Peru, muzyki afroperuwiańskiej, wieleście tracili. Na szczęście, z czwartym odcinkiem muzycznego Podcastu Latynoamerykańskiego to się zmieni! Zaśpiewa dla nas Susana Baca i inni przedstawiciele czarnych rytmów z okolic Cañete i Chincha. I nie zabraknie potrawki z kota! Dziś słuchamy i omawiamy: 1. Andarele - Orquesta de Instrumentos Andinos (Quito) 2. Panalivio (tradicional)  3. María Landó - Susana Baca 4. Curruñau - Chabuca Granda 5. Una larga noche - Chabuca Granda 6. Negra Presuntuosa - Susana Baca 7. Poema - Susana Baca MOŻESZ wspierać powstawanie Podcastu Latynoamerykańskiego i filmów dokumentalnych zza oceanu poprzez portal Patronite.

7 książek, które musisz przeczytać przed podróżą do Ameryki Łacińskiej

Nie jest tak, że to ja proponuję. To lud się domaga. Pojawiały się niejednokrotnie pytania dotyczące literatury, która mogłaby rzucić światło na enigmę Ameryki Łacińskiej. Wreszcie nadszedł czas, żeby coś  o tym  napisać. Wybór, który przedstawiam, jest —bez wątpienia— subiektywny i niekompletny. Żeby ograniczyć listę do siedmiu pozycji, kierowałem się następującymi zasadami. Po pierwsze: wybieram książki opisujące możliwie różnorodny i możliwie kompletny zestaw zagadnień (będzie to: psychologia, antropologia, historia, polityka gospodarcza, ludność rdzenna, współczesność). Po drugie: książki dostępne w internecie i/lub ogólnie uznane za istotne czy wręcz przełomowe (co za tym idzie: w większości, tzn. oprócz jednego przypadku, będziemy mieli do czynienia z książkami autorów, którzy odeszli już z tego świata, przez co możemy bez wyrzutów sumienia ściągać ich książki z sieci; w pozostałym przypadku autorzy sami udostępniają utwór). Po trzecie —jest to warunek tyleż oczywisty,...

Dzień podróży w dwie minuty

Podróż rowerowa w swojej zwyczajności. Poranki, posiłki i monotonia pedałowania: sceny mało spektakularne, ale bardzo życiowe, bo powtarzające się codziennie. Projekt "Dzień podróży w dwie minuty" to trzy krótkie nagrania z Peru, Boliwii i Paragwaju ukazujące tę część podróży, która zazwyczaj pozostaje w cieniu emocjonujących przeżyć i zapierających dech w piersiach krajobrazów. Miejsce: północne Peru, między Chiclayo i Pacasmayo Czas: wrzesień 2016 Muzyka: Kid A - Radiohead Miejsce: Salar de Uyuni, Boliwia Czas: Boże Narodzenie 2016 Muzyka: Sztoj pa moru - Laboratorium Pieśni Miejsca: dom w Mariano Roque Alonso, Paragwaj i drogi Mato Grosso do Sul, Brazylia Czas: marzec-kwiecień 2017 Muzyka: Direito de Sambar - Adriana Moreira

Siedem najciekawszych wpisów 2016 roku

Jako prezent świąteczny: siedem najciekawszych wpisów 2016 roku. W zeszłym roku wybieraliście Wy (zob. Najpopularniejsze wpisy 2015 ), teraz kolej na mnie. Mam nadzieję, że poniższymi propozycjami zrobię realną konkurencję Kevinowi samemu w domu. 1. Gawęda o tożsamości latynoamerykańskiej Czyli: co to znaczy być z Ameryki Południowej? Oraz - bo nie mogło tego zabraknąć - "a sprawa polska". " W osiemnastym wieku mniej niż połowa obywateli Rzeczypospolitej mówiła po polsku. Przed pierwszą wojną światową było to sześćdziesiąt kilka procent. Teraz jest nas 99% i 99% z tych 99% krzyczy, że zawsze tak było bo psychicznie nie zniosłoby innej wersji. Dlaczego? Bo by oszaleli z niepewności.  [...]  W 1808 roku w Wenezueli żyło: 200 tysięcy białych (różnych narodowości), 207 tysięcy członków dziesiątków różnych narodów rdzennych, 433 tysiące Pardów, czyli Metysów, Mulatów i Zambo, i 60 tysięcy czarnych niewolników (różnych plemion afrykańskich). Do tego – nie liczą...

Ludzie: napełniać się młodością

Wszyscy moi koledzy, którzy mieli raka, umarli. Wszyscy – w otoczeniu rodziny. Żona, bracia i dzieci wozili ich do lekarzy, sadzali na kanapie, mówili: nic nie rób, nie wysilaj się, jesteś chory, nic nie możesz zrobić. Oni nie umarli na raka, tylko na depresję, na bezczynność. Hernan

Przepis na pustkę

Juana urodziła się na tej samotni, "człowiek się, wie pan, przyzwyczaja", gdzie tylko wiatr, piasek i szum samochodów. "Jest nas więcej: rodzina obok, tam dalej jedni na górce, inni przy wjeździe, sąsiad z naprzeciwka. Z tym, że wielu wyjechało, za szkołą dla dzieci, za pracą. No, pracy tutaj nie ma". Nie ma pracy, studni ze słodką wodą też, w ogóle nic nie ma, tylko milion gwiazd na doskonale czystym niebie i pastelowe zachody słońca za szarawymi górami leżącymi dokładnie na wprost wejścia do domu Juany. Pustka * * * Co może być bardziej monotonne niż przejechać się osiemset kilometrów po pustyni peruwiańskiego nabrzeża na północ od Limy ? Przejechać się osiemset kilometrów po pustyni peruwiańskiego wybrzeża na południe od Limy. * * * Kilka dni przed wyjazdem kupiłem litrowy sok w kartonie. Wracałem z koncertu w ambasadzie, byłem bardzo spragniony. Kiedy niemal opróżniłem już opakowanie, zacząłem mu się przyglądać. Tyle materiału: farba, papier...

Droga do Limy na pocztówkach. Część II: Góry.

Alpaki, tunele, Klub Matek, owce, lodowce, mało tlenu, dużo deszczu, czyli druga część drogi z granicy do Limy spisanej na pocztowkach. --> gwoli wstępu i spójności zob. Część I: Pustynia --> wszystkie zdjęcia zob. Peru - na północ od Limy 22/09/2016, 10 km za Chiquicara Po ośmiuset kilometrach od granicy wreszcie zjeżdżam z głównej drogi i widzę inną twarz Peru. Wreszcie znikają wydmy i szarość pustyni, a wiatr, który codziennie usiłował mnie zatrzymać dmiąc na północ, teraz wpycha mnie między skalne załomy Cordillera Blanca. Dolina rzeki Santa zielenieje od pól. Woda z kanałów irygacyjnych przepływa szeleszcząc półkami kwadracików obsianych ryżem. Szeleszczą także szerokie liście kukurydzy, których kolby suszą się w złotych kręgach na obrzeżach pól. Wyżej, tam gdzie nie dociera irygacja, na pierwszych tych grzbietach górskich na wschód od wybrzeża, jest sucho jak wcześniej na pustyni. Piach zalega w łatach, oblepia granie, podobne Tatrom Zachodnim w miesiącach śnieg...

Droga do Limy na pocztówkach. Część I: Pustynia.

Krótko przed wjazdem do Peru zaoferowałem Czytelnikom pocztówki. Mój paszport miał niedługo stracić ważność. Wyrobienie nowego w Limie kosztuje 120 dolarów. Napisałem więc na tak zwanym znanym portalu społecznościowym , że kto chce, może za 25 zł zakupić pocztówkę z drogi z peruwiańskiej granicy do peruwiańskiej stolicy. --> dla kontynuacji zob. Część II: Góry --> wszystkie zdjęcia zob. Peru - na północ od Limy W ten sposób miałem zamiar zebrać potrzebne środki na paszport, ale się pomyliłem. Nie uzbierałem na paszport: uzbierałem przeszło trzy razy więcej. Po pocztówki zgłosiło sie w sumie trzydzieści pięć osób , a wiele z nich wpłacało znacznie więcej niż umówione 25 zł. Były przelewy po 30, 40, 100 a nawet jeden na 400 zł. W sumie zebrało się 1773,57 zł . Od tego trzeba by odliczyć koszt wysyłki trzydziestu pięciu pocztówek, który wyniósł około 280 zł, czyli zysku na czysto mam od Was Drodzy Czytelnicy 1500 zł. Będzie na paszport, na remont roweru, na kilka innych detali,...

Trzeci rok

Jeszcze do niedawna odpowiadałem, że dwa i pół, chyba udając sam przed sobą, że wcale nie minęło jeszcze aż tak dużo czasu. Ale dzisiaj trzeba przyznać z całą otwartością, że podróż trwa już całe trzy lata. Dokładnie trzy lata temu wyjechałem z Polski. Sam nie mogę w to uwierzyć, sam się temu dziwie. Pytają ile czasu jesteś w podróży, trzy lata, naprawdę?, naprawdę, no chyba tak, na to właściwie wychodzi. Czasem sobie nawet liczę: październik 2013, potem 2014, raz, 2015, dwa, 2016, trzy. No tak, czyli trzy. A ten ostatni, trzeci rok, to już w ogóle przeleciał jak chwila, zostały po nim rozmazane światła i od razu nadszedł czwarty.