Z Gorajca rowerem przez Lasy Sieniawski, Tryńcza, jeszcze trochę i Rzeszów, pociąg, Kraków Płaszów i już. Podróż powrotna z naprawdę innego miejsca. Bardzo było tam dobrze i błogo. Pewnie dalej jest, bo przecież jeszcze wielu zostało i sprząta. Chciałbym serdecznie wszystkim folkowiczom podziękować za te kilka dni. Wszystkim chłopom, babom i chamom. Za maga Jacka Kleyffa i kapłana Słomę , którzy na dobry początek zaczarowali Gorajec. Że powódź w Sandomierzu, że nie boję się i że źródło. Za zespół R.U.T.A. , za Gumę i Robala co to krzyczeli o chłopach galicyjskich sprzed 1848 i za Apostazję Nahajkowiczównę, która w przeciwieństwie do nich - śpiewała. Za zimną wodę w rzece Gnojnik i ostre trawy ją porastające. Za Andrzeja Stasiuka , za jego kirgiskie góry w kształcie nóg słoni i za to, że nikt nie zdradzał żadnych oznak zniecierpiliwienia, gdy Andrzej głowił się nad techniką przełączaniem zdjęć. I za Andrzeja Stasiuka spoglądającego łakomie na stolik pełen ciast pań z Koła Gospo...