Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą sztuka

Ludzie z butelkowego domu

W Butelkowym Domu * robi się cyrk. Złośliwi (w tym ja) twierdzą, że dosłownie i w przenośni, bo organizacja, panie kochany, leży. Właściwie to, proszę się nie pogniewać, panuje tam niejaki burdel. W tym oto burdelu miejsce jest jednak dla każdego i, w istocie, różne typy ludzkie znajdują tu swe schronienie, zalegając na materacach, piętrowych łóżkach i namiotach: na godzinę (zwykle obiadową, ryż i fasola - nic specjalnego, ale uśmiech kucharki niezastąpiony), dwa dni, trzy tygodnie, cztery miesiące, to bywa różnie. Przede wszystkim jednak koty. Pirata na przykład to młody, czarno-biały zwierz bez jednego oka, który nie może usiedzieć chwili w miejscu i wiecznie pcha się do kogoś na kolana, na plecy, na stół czy do namiotu. Często też okłada po pysku Konechę, sporej wielkości psa, który nie wiedzieć czemu – pozwala na to. Ba, Konecha Piraty się boi. Drugi pies to Lorka, która ma osobliwy zwyczaj ocierania się dupskiem o ścianę. Do tego dochodzi cała bateria kotów starszych, kt...

Wystawa fotograficzna, niezwykle artystyczna, i do tego online: Ogrodzony kraj – płoty Gwatemali

Przygotowałem dla Ciebie, Szanowny Czytelniku, uciechę artystyczną. Zapraszam do obejrzenia wystawy fotograficznej pt. Ogrodzony kraj – płoty Gwatemali. Wystawa zostanie poprzedzona obfitym wstępem, który jest zarazem wprowadzeniem do problemu, krytyką płotu oraz apologią miedzy, a dokładnie: klasycznej miedzy polskiej. Słowem: rzecz tylko dla ambitnego odbiorcy! Nazwałem Cię odbiorcą, bo nie wiem co z tą wystawą zrobisz. Możesz ja przeczytać, wtedy nazwę Cię Czytelnikiem. Możesz ją obejrzeć, zostaniesz Oglądającym. Możesz wreszcie jedynie oblecieć ją wzrokiem, wtedy ochrzczę Cie pilotem oblatywaczem, zgodnie z moją rodzinną tradycją. Panoramiczny widok na Ciudad de Guatemala z drogi wpadającej od północy Wystawa jest online. Brać online lubi, gdy rzeczy online są free-of-charge, i tak też ta wystawa jest darmowa. Czy to nie cudowne? Wiem, wiem, wierzę Twojemu zdziwieniu. Jak czujesz mimo wszystko konieczność wydania pieniądzy, to idź do sklepu, kup draże „Korsarz”, te kokosowe,...

Anatomia Tytusa

trasa: 2km środek transportu: rower koszt: 15zł -/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/--/- Jedna z moich ulubionych wycieczek po Krakowie. Dajmy na to, że minęła właśnie środa z czwartkiem, czyli dni niełatwe. Wracasz do domu, jesteś zmęczony, po drodze kupujesz warzywa pod halą targową, dusisz paprykę, pomidory i cebulę. Robi się ciemno, w końcu jest październik. Wsiadam na rower 15 minut przed rozpoczęciem, w końcu to tylko 2km. Jadę przez Limanowskiego: albo skracam przez Lwowską, albo na skrzyżowaniu z Na Zjeździe wskakuję na chwilę na chodnik żeby ominąć światła. Dalej Most Powstańców, na którym wyprzedzam sznurek samochodów, jadąc między szynami tramwajowymi. Przecinam pogrążoną w mroku brudnych kamienic Starowiślną, dojeżdżam do skrzyżowania z Dietla, gdzie są te światła specjalnie dla rowerów. Zielone zapala się tylko na ułamek sekundy, więc czasem je przegapiam. Bo się zapatrzę. Jakieś 6 minut ...

Rajd przez Iran północny z muzyką w tle

< poprzedni odcinek | spis treści | następny odcinek >  Do dopełnienia opowieści pozostaje nam przejechać się wspólnie po północnym Iranie: prowincje Golestan, Mazandaran i Gilan czekają na Waszą uwagę. Najpierw jednak musimy przebić się przez wschodnie rubieże Wielkiej Pustyni Słonej by dotrzeć do Meszhedu. Albo Mashhadu. Sam nie wiem jak pisać. Tak. I co prawda w poście niniejszym pisać trochę będę, to warto czytać (albo chociaż przejrzeć), bo przy okazji opowieści z Gorganu zobaczycie orginalne, jedyne w swoim rodzaju i w ogóle wyjątkowe nagranie kolegi Mohsena grającego na tarze . Za Kermanem rozciąga się już taka prawdziwa pustynia: no wiecie, z wielbłądami, fatamorganami, oazami i stacjami benzynowymi pełnymi tirowców kupujących obiady autostopowiczom. I piasek. Dużo piasku. Oraz zachody słońca - przecudowne. Po zachodzie słońca na pustyni wszystkie tezy o wyższości zachodów słońca nad jeziorami, morzami i innymi zbiornikami wodnymi uważam za zupełne przekłaman...

Nie-krypto reklama mojej współlokatorki - kup prezent na święta!

No bo ten. Moja współlokatorka Kinga jest artystką . No, rzemieślnikiem. W sensie, że robi różne ładne rzeczy. Kolczyki witrażowe, dekuparzowe (cokolwiek to znaczy), wisiorki, mydełka, pierdółki... No w każdym razie na pewno macie ten problem, że nie macie co kupić na święta swoim mamom, babciom, siostrom, dziewczynom, kochankom, byłym kochankom, przyszłym kochankom, wujkom (a to wujkowie nie mogą nosić kolczyków?) albo nawet sobie... Wtedy to zajrzyjcie na stronę Nasycalni Marzeń . Oczywiście nie róbcie tego zbyt często proszę Was, bo potem to ja będę musiał wysłuchiwać tych narzekań że och aj aj a ileż to pracy. Ale tak z jeden kolczyk to każdy odwiedzający bloga mego powinien kupić ja myślę. Zdjęcia przykładowe: