Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą tatry

Sylwester na Chochołowskiej

Piszę, bo się zdziwiłem. No taka ciekawostka wręcz wynikła. Niby to sylwester na Polanie Chochołowskiej, miejsca zabukowane na kilka miesięcy wcześniej [na stronie fejsowej schroniska jest wpis, że na początku października wszystko było zaklepane], ludzie piszący na forach, że ach ach, sylwester w górach, fajnie by było, ale już za późno no i... skąd ja się tam znalazłem? Nie, nie podejrzewacie mnie chyba, że planuję sylwestra kilka miesięcy wcześniej? Nie podejrzewacie, że w ogóle planuję sylwestra. Nie podejrzewacie, że w ogóle planuję! W ogóle nie podejrzewacie, bo z natury nie jesteście podejrzliwi? Ale do rzeczy. (Acha, jakby ktoś bardzo chciał zdjęcia to tu są jakieś sprzed prawie dwóch lat z zimy w Tatrach Zachodnich ... Teraz nie robiłem, aparat zepsuty... Kto naprawi aparat? Tanio! :D ) Mniej więcej około 21szej godziny dnia 29 grudnia wpadłem na pomysł (a właściwie: APM pomogła mi wpaść na pomysł), żeby pojechać w Tatry. Tak też zrobiłem: pojechałem rowerem do całodob...

Znów Tatry zimą i o tym, czego nie należy robić

W ostatni łikend, czyli 12-13 marca, wybrałem się znów w Tatry (Giewont, Czerwone Wierchy). I działy się rzeczy... no... dziwne. W sobotę, z pewnych przyczyn zewnętrznych, wyjechałem dość późno. W Kuźnicach byłem przez to dopiero jakoś koło 14stej. Cóż było robić: zaplanowałem, że w sobotę odbędę rekreacyjną wycieczkę na Giewont , prześpię się w schronisku na Hali Kondratowej, a w niedzielę pójdę gdzieś dalej. Tak więc ruszyłem niebieskim szlakiem , śniegu było już niewiele, temperatura wysoka, ludzie sporo. Zgodnie z planem wlazłem na Przełęcz Kondracką , tam jakieś małżeństwo robiło jakieś strasznie profesjonalne zdjęcia strasznie dużym aparatem. Wdrapałem się na szczyt Giewontu - śniegu tam już nie było, lodu na kamieniach trochę a to przy zejściu, za to na górze okropnie wiało. Posiedziałem więc tylko chwile, zszedłem na przełęcz i począłem sączyć herbatkę. Już miałem schodzić do schroniska aż tu nagle... Od Kopy Kondrackiej schodził, ba, prawie zbiegał, fotograf , którego s...

Tatry Zachodnie zimą, czyli o moich początkach zimowego chodzenia po wyższych górach i o tym, że jestem w górach wieśniakiem

Żyjąc w spowitym mgłą Krakowie (czy innym mieście) zazwyczaj zapomina się, że świat ponad chmurami wygląda zupełnie inaczej. A wystarczy wejść na Wołowiec . Przez ostatnie 3 dni chodziłem sobie po Tatrach Zachodnich . Dlaczego? W ostatnie wakacje byłem w Gruzji , w tym także na Kaukazie. Tam zobaczyłem pięciotysięczny Kazbek i od razu stwierdziłem, że muszę go zdobyć. A ponieważ marzeń nie wypada tak zostawiać bez spełnienia, to zacząłem jakoś do jego spełnienia powolutku dążyć. Od czegoś trzeba zacząć - ja zacząłem od chodzenia po Tatrach Zachodnich zimą. No to zaczynamy: najpierw mapka - możecie zobaczyć np. tutaj . Potem będzie parę zdjęć i wrażeń ogólnych, a na końcu jakieś konkrety. I notka o wieśniactwie mym. Pierwszego dnia zaplanowałem sobie Kończysty Wierch . Żeby wyruszyć możliwie wcześnie i zdążyć wrócić do schroniska za jasności wstałem w środku nocy aby wsiąść w pociąg relacji Warszawa Wschodnia - Zakopane. Jakby ktoś z szanownych Państwa nie wiedział co to jest po...