Przejdź do głównej zawartości

Posty

Gruzja, Armenia i Iran - fotoreportaż

Ostatnio na stronach kaukaz.pl pojawił się mój fotoreportażyk z podróży. Jakby ktoś sobie na przykład chciał zobaczyć to tu jest link . Zachęcam również (a nawet bardziej) do zapoznania się z resztą fotoreportaży na tej stronie, niektóre są naprawdę świetne. A link jest tu .

Znów Tatry zimą i o tym, czego nie należy robić

W ostatni łikend, czyli 12-13 marca, wybrałem się znów w Tatry (Giewont, Czerwone Wierchy). I działy się rzeczy... no... dziwne. W sobotę, z pewnych przyczyn zewnętrznych, wyjechałem dość późno. W Kuźnicach byłem przez to dopiero jakoś koło 14stej. Cóż było robić: zaplanowałem, że w sobotę odbędę rekreacyjną wycieczkę na Giewont , prześpię się w schronisku na Hali Kondratowej, a w niedzielę pójdę gdzieś dalej. Tak więc ruszyłem niebieskim szlakiem , śniegu było już niewiele, temperatura wysoka, ludzie sporo. Zgodnie z planem wlazłem na Przełęcz Kondracką , tam jakieś małżeństwo robiło jakieś strasznie profesjonalne zdjęcia strasznie dużym aparatem. Wdrapałem się na szczyt Giewontu - śniegu tam już nie było, lodu na kamieniach trochę a to przy zejściu, za to na górze okropnie wiało. Posiedziałem więc tylko chwile, zszedłem na przełęcz i począłem sączyć herbatkę. Już miałem schodzić do schroniska aż tu nagle... Od Kopy Kondrackiej schodził, ba, prawie zbiegał, fotograf , którego s...

Odcinek II: Turki noł problem. Z cyklu Gruzja, Armenia i Iran autostopem.

. (celem wprowadzenia zajrzyj tu lub tu )  Noc spędziliśmy w namiocie rozbitym przy stacji benzynowej przed samym Stambułem. Wstaliśmy rano i poczęliśmy szukać kogoś kto zabierze nas za miasto. Okazało się jednak, że wszyscy jechali do centrum (wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste, pamiętam jak kiedyś stałem na stacji przed samym Zurychem i chciałem właśnie wjechać do miasta, ale nikt tam nie jechał). Po dłuższym czasie sam zaczepił nas młody kierowca ciężarówki. Nie rozumiał NIC w żadnym języku (ale tak NIC NIC), pokazaliśmy mu więc na mapie o co nam chodzi i zrozumieliśmy, że owszem, zabierze nas tam. Wsiedliśmy, ruszamy, jedziemy autostradą. Nagle kierowca zmienił pas i zjeżdża z autostrady, zaczęliśmy więc protestować, on natomiast mówił coś uspokajającym głosem co brzmiało jak "zaraz wrócimy". Pokazaliśmy mu jeszcze raz na mapie gdzie chcemy jechać, na co on pokiwał głową, więc zrozumieliśmy, że jednak nas tam zawiezie. Wjechaliśmy na jakieś przedmieścia...

Odcinek I: z Bielska-Białej na kraniec Europy. Z cyklu Gruzja, Armenia i Iran autostopem.

(celem wprowadzenia zajrzyj tu lub tu ) To było jakoś tak, że w początkiem sierpnia udało nam się z Agnieszką spakować nasze plecaki i stanąć gdzieś na stacji benzynowej w Bielsku-Białej aby drogą ekspresową S1 udać się na południe. Najpierw jednak troszeczkę się do wyprawy przygotowalim. Po pierwsze primo przejęliśmy się trochę tym, że zmieniamy kontynent i wiedzeni dbałością o zdrowie własne wykonaliśmy szczepienia ochronne na WZW A, polio i dur brzuszny . No nie jest to tanie, ale czego się, prawda, dla zdrowia nie robi. Może nie było to konieczne - większość Polaków których spotkaliśmy nie miało tych szczepień - ale można traktować jako inwestycję na przyszłość. Na dalsze wyprawy w przyszłych latach - bo takie szczepienia są dość długodystansowe. Np. dur brzuszny 3 lata, polio chyba 10, a WZW A jeśli zakupię sobie w tym roku jeszcze raz gwarantuje odporność do końca mych dni na tym łez padole. Oprócz szczepień zaopatrzyliśmy się też w mapy. Kupiliśmy mapę Kaukazu firmy...

Gruzja, Armenia i Iran w odcinkach

Jakiś czas temu zacząłem sporządzać opis podróży autostopowej z ostatnich wakacji po Gruzji, Armenii i Iranie . I tam na dole jest napisane, że pełna relacja będzie niedługo . A minęło już... no... trochę czasu... Ostatnio nawet ktoś się upomniał, żeby wreszcie tę relację sporządzić do końca. Myślałem o tym nawet w ferie i wymyśliłem, że to bardzo jest jednak trudne i pracochłonne, żeby tak wziąć raz i napisać całą relację. Bo to długie strasznie by było. I wymagałoby dużo pracy. A więc wpadłem na genialny zupełnie pomysł: zacznę pisać tę historyjkę w odcinkach (nieźle to wykombinowałem, nie?)! No to zaczynam. Zaaaraz. No więc będę pisał te odcinki a potem je wklejał do tej podstrony o podróży i tak oto powstanie "pełna relacja" . Zapraszam do lektury!

Tatry Zachodnie zimą, czyli o moich początkach zimowego chodzenia po wyższych górach i o tym, że jestem w górach wieśniakiem

Żyjąc w spowitym mgłą Krakowie (czy innym mieście) zazwyczaj zapomina się, że świat ponad chmurami wygląda zupełnie inaczej. A wystarczy wejść na Wołowiec . Przez ostatnie 3 dni chodziłem sobie po Tatrach Zachodnich . Dlaczego? W ostatnie wakacje byłem w Gruzji , w tym także na Kaukazie. Tam zobaczyłem pięciotysięczny Kazbek i od razu stwierdziłem, że muszę go zdobyć. A ponieważ marzeń nie wypada tak zostawiać bez spełnienia, to zacząłem jakoś do jego spełnienia powolutku dążyć. Od czegoś trzeba zacząć - ja zacząłem od chodzenia po Tatrach Zachodnich zimą. No to zaczynamy: najpierw mapka - możecie zobaczyć np. tutaj . Potem będzie parę zdjęć i wrażeń ogólnych, a na końcu jakieś konkrety. I notka o wieśniactwie mym. Pierwszego dnia zaplanowałem sobie Kończysty Wierch . Żeby wyruszyć możliwie wcześnie i zdążyć wrócić do schroniska za jasności wstałem w środku nocy aby wsiąść w pociąg relacji Warszawa Wschodnia - Zakopane. Jakby ktoś z szanownych Państwa nie wiedział co to jest po...

Berno - miejskie pływanie, niedźwiedzie i babcia z Ameryki

Na koniec szwajcarskiego cyklu zaserwuję stolicę - Berno . Najpierw jednak dodać muszę, że dodałem (choć nie musiałem) parę zdjęć do notatki o Genewie jakby ktoś chciał je okropnie zobaczyć. Poza tym w poprzedniej notce o Luzernie zdjęć było mało, więc teraz dla odmiany będzie dużo. Hohoho. W każdym razie przejdźmy do rzeczy: Berno , jak przystało na stolicę jednego z bogatszych państw na świecie, jest nie za duże - właściwie mniejsze od Bielska-Białej jeśli idzie o ilość mieszkańców. O dziwo nie leży nad jeziorem, płynie tam natomiast rzeka Aare . Z rzeką Aare związany jest ulubiony sport mieszkańców tego miasta. Niestety nie miałem okazji zobaczyć jak oni ten sport uprawiają gdyż było na ten sport za zimno ponieważ mojej obecności tam towarzyszył wrzesień, ale... W samym środku Berna znajduje się piękna starówka, z kamieniczkami, parlamentem, domem Alberta Einsteina i różnymi pięknymi rzeczami. Do tego starówka ta otoczona jest w sposób że tak to ujmę kolisty rzeką Aare (p...

Lucerna, Pilatus, jedzenie od pana Murzyna i nocleg przy torach

Szwajcarskiego cyklu część chyba przedostatnia. A więc któregoś razu byłem w Lucernie . Lucerna to miasto - jak zwykle w Szwajcarii - niewielkie i - jak zwykle w Szwajcarii - całkiem urokliwe i w związku z tym - jak zwykle w Szwajcarii - położone nad jeziorem. Jezioro ku zaskoczeniu wszystkich nazywa się Luzernerzeje . Właściwie to najpierw poszedłem na Pilatus , szczyt zaraz obok Lucerny, 2137 m. Wszędzie tam było bardzo ładnie na co nie mam wielu dowodów, bo w całym swoim sprycie nie naładowałem baterii do aparatu. Miałem zamiar dojechać do Alpnach i tam zacząć pochód na górę. Z Alpnach wychodzą najbardziej uczęszczane szlaki a także super hiper kolej zębata o największym nachyleniu torów na świecie. Dojechałem jednak do Stansstad co nie robiło mi specjalnej różnicy więc zacząłem wycieczkę stamtąd (prawie dokładnie stamtąd skąd zrobiłem zdjęcie nr jeden w tym poście). Górka niby nie taka najwyższa (jak na Alpy) ale muszę przyznać, że trochę się zmęczyłem. Pilatus niby mnie...