Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pozdrowienia z wolnego kraju! [z trasy]

Hoho! Jak pewnie zauwazyliscie przez ostatni miesiac nie bylo zadnego posta. I nie bez powodu: przebywalem w Chinach, kraju, w ktorym takie uzytki jak fejsbuk,blogger czy youtube sa zablokowane. Czyli niby tak jak w Iranie, ale Iranczycy bardzo chetnie i zyczliwie intiernet odblokowuja, a Chinczycy nie. Ba, czasem w ogole w kafejkach internetowych odmawiaja obcokrajowcom skorzystania z internetu! Zaczynajac od najwazniejszych rzeczy: pamietajcie,ze Akcja kartka  jeszcze trwa: dzisiaj czy jutro mozecie jeszcze zamowic kartke z Kazachstanu, a nawet dluzej z kilku innych krajow. Poki co kartek mamy 11, ale postaralibyscie sie bardziej, he :>? A teraz w telegraficzno-fotograficznym skrocie o wydarzeniach ostatniego miesiaca. Po pewnych przygranicznych problemach przedarlem sie do Chin, gdzie spedzilem niemal tydzien w urokliwym Kaszgarze (co mi sie raczej nie zdarza, w sensie siedziec tyle w jednym miejscu). Perla Jedwabnego Szlaku ustawicznie niszczona przez Chinczykow jeszcze...

Sa takie chwile, czyli kawiarnia w Karakol [z trasy]

Po przeszlo trzech tygodniach podrozy czlowiek czasem chcialby nieco odpoczac. Sa takie chwile w zyciu podrozujacego, ze pragnie z serca calego jakiegos kontaktu ze swa cywilizacja. Np. zjesc cokolwiek, co nie jest baranina itp. Zacznijmy od tego, ze na wschod od Buga wszystko co ma w swej nazwie CAFE tudziez KOFE jest po prostu mala restauracja. W szczegolnosci w Kirgistanie w takich miejscach mozna zjesc najrozniejsze (czyli tak ze dwie, bo reszty juz/jeszcze/po prostu nie ma) potrawy z baraniny, napic sie herbaty. A gdy ktos nieswiadomy zamowi kawe czeka go w najlepszym razie jakies neskafe 3w1 czy podobne swinstwo funkcjonujace mylaco pod nazwa szlachetniejszego napoju. No wiec wchodze do przybytku o nazwie Karakol Kofe/Karakol Coffee (idac ulica Toktogul od Jakshilik Bazar w strone wylotu na Jeti Oguz, drugi budynek za skrzyzowaniem z Lenina, po lewej): a tam kawiarnia! Prawdziwa! Taka wiecie, z kawa! Nie z neskafe czy innym rozpuszczalnym prochem, tylko najprawdziwsza,...

Fotorelacja wydarzen biezacych - Kirgistan z poludnia na polnoc [z trasy]

Po pierwsze: pierwsze cztery karki Akcji Kartka zostaly wyslane! W Kirgistanie bede jeszcze jakies dwa tygodnie, potem Chiny, Kazachstan - komu kartke, komu? ->Zobacz szczegoly akcji.

Mein Kopf tut mir Weh [z trasy]

Z mojej wieloletniej nauki jezyka niemieckiego pozostalo w glowie kilka fraz jeno, w tym wlasnie tytulowa, znaczaca tyle, ze boli mnie glowa. Zaiste piekielne moce sprawily, ze akurat to pamietam i ze akurat jest to dobry tytul do niniejszego posta. Od mniej wiecej pol roku wszystkie moje podroze sie nie udaja. A to w Alpach przychodzi spac w igloo , a to schronisko okazuje sie zamkniete a pogoda paskudna i lisy atakuja , a to jeszcze kilka alpejskich wypraw nieudanych z roznych powodow, a to rower mi sie lamie w drodze na Bialorus ... Tym razem zawiodla glowa, i to wcale nie chodzi o wodke. W okolo dobe udalo nam sie zjechac z Biszkeku pod Pik Lenina, do bazy na Polanie Lugowej (Cebulowej, bo rosnie tam cebula, sriozna!), czyli z 600m n.p.m. na jakies 3800m n.p.m. Nastepnie, nie marnujac czasu, wlezlismy do obozu pierwszego na okolo 4,5 tysiaca metrow. Roznica niby nie duza, ale wystarczajaca... Po drodze mija sie przelecz, za ktora nie ma juz roslinnosci, a tlenu coraz mniej i ...

THE GREAT EAST

Jutro zaczynają się moje dwa miesiące na Wschodzie. Kirgistan, chiński Sinkjang, Kazachstan... Tak, bo nieoczekiwanie pojawił się także Kazachstan, gdyż mój lot powrotny z Biszkeku został anulowany, w zamian był dostępny lot z Ałma Aty, więc czemu nie! Podejrzewam, że i tak nie wytrzymałbym miesiąca z Chińczykami, więc może to i lepiej, że będę miał możliwość "ucieczki" do Kazachstanu przed gotowanym psem i pieczonym kotem. Odbyły się nawet pewne przygotowania. Wchodząc na Pik Lenina będziemy mieli linę, a ja zakupiłem sobie buty, które mają szansę nie przeciekać. W ogóle mamy masę różnych rzeczy, ciekawe jak to uniesiemy : ). No i samolot: święta matko Bolka i Lolka, nigdy tak daleko nie latałem! Pamiętajcie o Akcji Kartka : oprócz tych wszystkich szalonych ludzi, którzy mogą Wam wysłać kartki z Indonezji i innych dziwnych krajów, jestem jeszcze ja z Kirgistanem, Chinami i Kazachstanem. No wybór jest większy niż w Tesco Kapelanka Kraków! Pierwsza misja: Na Lenina! ...

Białoruś: wiza i rejestracja

Właśnie wróciłem z Białorusi : spędziłem tam wspaniały czas, dowiedziałem się masę interesujących rzeczy i w ogóle będę miał o czym pisać przez następny rok. A jako że do wyjazdu do Kirgistanu nie mam roku a jeno dwa dni, to póki co podzielę się paroma informacjami praktycznymi - w razie jakby się ktoś z Was na Białoruś wybierał, a polecam bardzo ! Wiza Aby wyjechać na Białoruś trzeba uzyskać wizę. Wszelkie wiadomości teoretyczne uzyskacie na stronie ambasady , teraz kilka informacji praktycznych. Od jakichś dwóch miesięcy (piszę to w lipcu 2012) ambasada ponoć odrzuca wszystkie wnioski o wizy turystyczne i trzeba się ubiegać o prywatną. Aby się ubiegać zaś o prywatną należy podać dane (adres, telefon, imię nazwisko) osoby która nas przyjmuje na Białorusi ( ważne : nie jest wymagane, aby ta osoba wysyłała formalne zaproszenie, jest natomiast wymagane, żeby ta osoba rzeczywiście istniała, bo jeszcze nam się przyda...). Jeśli akurat nie znamy takiej osoby, warto skorzystać z grup ...

Białorus juz nie rowerem, ale caly czas do przodu! [z trasy]

Wszystko byloby pieknie ladnie: spedzilem bardzo mile chwile na Folkowisku chodzac po lasach, sluchajac koncertow i opowiadan, a potem ruszylem na te moja Bialorus, na granice - do Terespola. Stasiuk bajdurzy o Chinach - jeszcze gotow o tym ksiazke napisac Jednak w Terespolu okazalo sie ze moj rower nie podziela mego entuzjazmu co do dalszej podrozy i ... pekla mu rama. Jak mawialem: w moich rowerach psulo sie dokladnie wszystko i wszystko dzieki temu umiem naprawic. Oprocz ramy. No i masz. Zlamana rama No i co. Rozpacze i lamenty oczywiscie sie odbyly: nici z bialoruskich wiosek, przysiolkow, przyrody, jezior, spania po lasach i jedzenia konserwy z cebula! No ale coz - trzeba zyc dalej. Podjalem decyzje o zamienieniu kawalka sakwy na plecak, zostawilem rower u Magdy kolo Bialej Podlaskiej (dzieki Magda!) i ruszylem na Bialorus pociagiem! Pociagiem! Morał Wojtek, prosze cie, kup se porzadny rower!

Fizyk w radiu

W poniedziałek 9 lipca wraz z Natalią byliśmy w krakowskim AntyRadiu by opowiadać o wyprawie Na Lenina! i propagować Akcję kartka . Zapraszam do wysłuchania naszych pierwszych, nieśmiałych prób w eterze ! Tak, tak - fizyk w podróży na falach! Jeśli wyszło żenująco, to tym bardziej proszę o opinie ;-).