Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zdaje się, że nie mam talentu do chwytliwych tytułów, ale ten artykuł jest całkiem ciekawy, warto przeczytać

Jaki ma sens przyjechać i poznać, jeśli potem trzeba to wszystko zostawić? Andy wenezuelskie A może wcale nie trzeba, nie wiem. Długa podróż prowokuje pewne problemy, a może raczej pytania, z którymi trzeba się mierzyć. Nie jest to żaden wyjątek od innych dróg życiowych, które się podejmuje: każda z nich - praca w Biedronce na kasie, wyjazd na saksy, nauczanie w szkole, hodowla koni w lubelskiem czy dawanie koncertów - ma swoją specyfikę problematyczną, ale tak się składa, że czytasz akurat stronę o podróżach, więc co ja ci mogę poradzić, będzie o pytaniach w podróży. Tak się złożyło, że kiedy zadawałem sobie ostatnio moje pytania, doszły mnie słuchy o pytaniach, które zadają sobie inni. Piotrek Strzeżysz - ten od makaronu w sakwach i przejeżdżania z Alaski po Argentynę - podesłał mi wystąpienie Łukasza Supergana - tego co to skolei przeszedł samotnie cały łuk Karpat i Iran piechotą - o jego trzech refleksjach w podróży (link do nagrania) . Pierwsza z nich to problem autor...

Ostatni żart w Wenezueli

Weszła, bo czuła się niemal w obowiązku. Zobaczyła rower na zewnątrz i wiedziała, że trzeba się przywitać. Wpadła razem z Iris, 43 lata. Luisa, 48. Dochodziło wpół do czwartej po południu: kończyłem obiad w restauracji na rogu, dwie przecznice w górę od kościoła w Bailadores. Porcja była gigantyczna: zupę pochłonąłem w chwilę, i gdy tylko zacząłem drugie danie czułem błogą pełnię, którą dopychałem przez następną godzinę. Tamtego dnia jadłem bardzo niewiele, pedałowałem zaś bardzo dużo, i żołądek mi się może skurczył... czy ja wiem czy to możliwe? Podeszła i podała mi rękę, po męsku. Miała długie włosy; oblicze starsze, niż jest w rzeczywisości, oblewał andyjski, czerwony rumieniec rozlewający się od oczu przez policzki aż po brodę. Rozmawialiśmy chwilę, chciałem jechać dalej, ale upierała się - obie, z Iris, się upierały - że niebezpiecznie jeździć w tej okolicy późnym popołudniem. Ostatecznie zostałem u tej drugiej, u Iris, bo u Luisy nie było miejsca. To był jedyny z pięciu dni pe...

Muzyka: spokojna jak tonada

Tonady to są te melodie, które nuci llanero dojąc krowę, które płyną po andyjskich poletkach kawy przy okazji zbiorów: długie, przeciągane nuty, wysokie dźwięki, powolna melodia i liryczne teksty. Jednym słowem: nic, co byśmy kojarzyli z roztańczoną, żywą i dynamiczną muzyką Ameryki Łacińskiej. W Wenezueli gatunek - mówi się - uratował przed zaginięciem Simón Diaz , znany także z praktyki innych stylów, jak joropo czy merengue , i ogółem: jako niekwestionowany mistrz wenezuelskiej muzyki tradycyjnej. Oba przykłady, które podajemy niżej, są autorstwa wujka Simona. Tonada de Luna Llena - Tonada Pełni Księżyca w niezrównanym wykonaniu Natalii Lafourcade i Gustavo Guerrero Mówi o księżycu, i o zakochaniu, które jest niczym czapla walcząca z wodami rzeki. Przetłumaczę mój ulubiony fragment: La luna me esta mirando  Yo no se lo que me ve  Yo tengo la ropa limpia  Ayer tarde la lave czyli: Księżyc patrzy na mnie Nie wiem co widzi we mnie Ubranie mam [prze...

Budżetowe podróże? Wenezuela 2015: taniej się nie da!

Na pewno chcesz mnie zapytać skąd wziąłem tyle pieniędzy , by spędzić całe dziewięć miesięcy w Wenezueli? Bład. To chyba ja powinienem zapytać Ciebie, skąd wziąłeś tyle, by przeżyć podobny kawał czasu w Polsce. Zaprawdę powiadam Ci: hiperinflacja czyni cuda! To się nazywa mieć swoje pięć minut (bogactwa). Wszystko to co mam w rękach to obecnie raptem jakieś pięćdziesiąt dolarów.

Muzyka: w rytmie na pięć, czyli wenezuelskie merengue

Wenezuelskie merengue (czyt. merenge), tak jak każdy rodzaj muzyki z tego kraju, wykonuje się przede wszystkim na czterostrunowym instrumencie strunowym szarpanym zwanym cuatro , nieco mniejszym od gitary: cuatro venezolano, źródło: apoyandotalentos.files.wordpress.com Do tego dochodzą instrumenty dęte czy kontrabas. Najistotniejszy jest jednak orginalny rytm na pięć ósmych, niezbyt popularny i sprawiający wrażenie nieco nienaturalnego, jako że jesteśmy przyzwyczajeni do rytmów dwie czwarte - czyli dwie ćwierćnuty w takcie - cztery czwarte, sześć ósmych czy trzy czwarte, jak w walcu. W polskiej muzyce popularnej znanym przykładem piosenki w rytmie na pięć jest Śmierć na pięć Republiki . Niżej rzucam trzy przykłady wenezuelskiego merengue: merengue caraqueño (merengue caracaskie) o równym, regularnym rytmie, merengue oriental (merengue wschodnie) nieco bardziej rozkołysane i chwiejne, a na koniec jeden utwór instrumentalny. El norte es una quimera (Północ jest chimerą) Pio...

Pico El Toro 4760m. n.p.m., śniadanie-nocleg-kolacja za 5zł i dlaczego turyści gubią się w Andach [zdjęcia, wideo, relacja, mapa, full wypas]

Do miasteczka Los Nevados, zagubionego między fałdami wenezuelskich Andów, można dostać się za pomocą komunikacji publicznej, w Meridzie popularnie zwanej jeep . Jak łatwo sie domyślić po nazwie, oznacza to, że będziemy jechać samochodem marki toyota . Odległość nie jest imponująca, ale stan drogi, która za El Morro zmienia się w gruntową, i różnica wysokości sprawia, że podróż trwa cztery godziny. Pakuję się na tyły terenówki razem z kilkoma miejscowymi, którzy wracają z hałaśliwego miasta na swoją spokojną prowincję. Przerwa na sikanie

Muzyka: trova kubańska

Od średniowiecznych trubadurów poezja łączona z muzyką stała się w swoim czasie bardzo popularna na Kubie, dając w okolicach połowy XIX wieku początek gatunkowi znanemu jako trova cubana . W drugiej połowie kolejnego wieku nurt doczekał się nowej fali, nueva trova cubana , która do faceta z gitarą śpiewającego piosenki o miłości dołożyła jeszcze tematykę polityczną, konkretnie: lewicową, antyimperialistyczną. I tak - oczywiście w pewnym przybliżeniu - tym czym dla Solidarności jest Jacek Kaczmarki, tym dla kubańskich rewolucjonistów pozostaje Silvio Rodriguez . Niżej prezentuję przykład piosenki politycznej Silvio - który podobnie jak Jacek jest autorem tak słów jak i muzyki. A następnie usłyszymy jedną niepolityczną, mianowicie miłosną, kompozycję drugiego w alei sław kubańskiej trovy, Paulo Milanesa . Zjawisko muzyczne zwane trovą dla polskiego Czytelnika z pewnością wyda się swojskie, bo to właśnie to co u nas nazywa się poezją śpiewaną : najczęściej mamy więc do czynienia z auto...

Muzyka: kolumbijska cumbia

Lecimy z drugą lekcją muzyki latynoamerykańskiej: dzisiaj kolumbijska cumbia (czyt. kumbia). Pierwsza lekcja, o wenezuelskim joropo , była nieco przydługawa, więc dzisiaj polecimy króciutko. Za miejsce narodzin cumbii przyjmuje się Kolumbię, chociaż obecnie jest grana wszędzie od Argentyny do Meksyku. Ma prosty i żywy rytm na dwa, wybijany przez obowiązkowy zestaw bębnów, w którym odbijają się afrykańskie korzenie gatunku. Korzenie związane z kulturami narodów rdzennych (postkolonialnie zwanych Indianami, chociaż od paru setek lat wiemy, że Ameryka to nie Indie) wyrażają się w użyciu instrumentów dętych, podobnych do fletu (jak gaita czy caña de millo ). Dla przykładu przesłuchamy sobie temat Yo me llamo cumbia (Nazywam się cumbia) interpretowanego przez królowę gatunku, Totó la Momposina (która, jak sama nazwa wskazuje, urodziła się na wyspie Mompox na rzece Magdalena). O czym śpiewa Toto? Zobaczymy sobie pierwszą zwrotkę: Yo me llamo cumbia, yo soy la reina por donde voy,...