Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nikaragua - wybuchowa republika

Chociaż Ziemia Ognista znajduje się po dokładnie przeciwnej stronie Ameryki Łacińskiej, to Nikaragua mogłaby równie dobrze nosić ognisty przydomek. Jej historia w ostatnim stuleciu to płomienie amerykańskich interwencji wojskowych, partyzanckiej walki Sandino, dyktatury Somozy, rewolucji i wojny domowej. Gdy gasną ognie politycznych sporów i cichną wojenne wystrzały, wybucha któryś z ciągnącego się przez cały kraj łańcucha wulkanów. [tekst po poprawkach redakcji i z wyraźnie mniejszą liczbą zdjęć ukazał się w magazynie Poznaj Świat, numer z października 2015 ] Wulkan Concepcion na wyspie Ometepe

Plotki

         Podobno olej sprzedają za cmentarzem. Rozumiem, że to może brzmieć jak silenie się, jak żałosna próba uczynienia historii bardziej wciągającej, ale tak po prostu powiedziała mi kobieta sprzedająca empanady przy wyjeździe z Rio Caribe: wychodzisz z placu przed kościołem i dalej idziesz w górę, zapytaj w sklepiku za cmentarzem. Trzysta pięćdziesiąt za litr, jakieś siedem razy drożej niż cena regulowana. W Petare (największy slums świata, najniebezpieczniejsza dzielnica Caracas, naj-nie-wiem-co-jeszcze, ale przy stacji metra można przynajmniej kupić wszystko bez problemu) można dostać za dwieście pięćdziesiąt, no przynajmniej można było jakieś dwa tygodnie temu. To jest ta empanada z radioactiva.cl

Ile wydałem przez dwa lata w drodze i jak zarabiać podczas podróży

Dziś mijają dwa lata od kiedy rozpocząłem rowerową podróż po Ameryce Łacińskiej . Bez wątpienia najczęstszym pytaniem, które słyszy każdy, kto spędził w drodze nieco dłużej niż miesiąc, jest: "no ale jak ty to robisz, skąd bierzesz na to pieniądze"? Za chwilę pochylimy się nad tym tajemniczym zagadnieniem, a następnie płynnie przejdziemy do kwestii pokrewnej: jak zarabiać podczas podróży? Z mojej ograniczonej znajomości polskich stron internetowych traktujących o tanim podróżowaniu wynoszę, że często pisze się tam jak nie wydawać pieniędzy, a stosunkowo rzadko o tym jak je zyskiwać , także wpis będzie - miejmy nadzieję - relatywnie przydatny. Szarpiąc ukulele pod teatrem w San Jose, Kostaryka: ludzie podchodzą na pogaduchy, pieniążka rzucają, dziewczyny zostawiają numery telefonów: jest przyjemnie 1. Ile wydałem przez dwa lata w drodze? To zależy. Czy raczej: tak dokładnie to nie wiem. Precyzując wyjdźmy od uogólnienia: istnieją dwie skrajne metody prowadzenia...

Muzyka: głos Chaveli jak wino

Pierwszych pięć odcinków serii o muzyce latynoamerykańskiej dotyczyło stylów muzycznych ( joropo , cumbia , trova , merengue i tonada ). Odcinek szósty, znaczytsja niniejszy, będzie o jednej kobiecie, Chaveli Vargas . Urodziła się w 1919 roku w Kostaryce i od tamtego czasu jej głos, jak wino, z każdym rokiem stawał się coraz smaczniejszy. Urodziła się w Kostaryce, ale większość swojego życia spędziła w Meksyku śpiewając ranczery , czyli piosenki o miłości, odrzuceniu, i zawsze z jakimś motywem alkoholowym, bo prawdziwy maczo o uczuciach nie mówi na trzeźwo. Ranczery śpiewają bowiem zazwyczaj faceci z wąsem (zob. Pedro Infante , Jose Alfredo Jimenez ) z grupą kolegów o szerokich kapeluszach z trąbkami, gitarami i skrzypcami, zwanych mariachi . Chavela zwykła ograniczać się do akompaniamentu jednej gitary. W pracę nad dojrzewaniem swego głosu angażowała szeroko cygara i napoje wyskokowe. Podobno miała romans z Fridą Kahlo . No volveré - Nie wrócę Nigdy nie miałem tego dylematu: c...

Po raz kolejny w Caracas

Rowerowa mapa podróży ( do znalezienia tutaj ) nie zdradza całej trajektorii, po której porusza się fizyk. Zwłaszcza jeśli chodzi o pogranicze kolumbijsko-wenezuelskie owa trajektoria jest znacznie bardziej skomplikowana:

Plaża to szkoła życia

Niektórzy twierdzą, że szkołą życia są Himalaje, pustynia Gobi czy Antarktyda, albo - idąc dalej - głód, wojna, terror czy inne przykrości. Też tak myślałem, ale to bzdura. Prawdziwą szkołą życia jest plaża.  Choroni

A teraz, proszę państwa, wjedziemy na górę (2)

A opowiadałem wam, jak spałem u strażaków w Arauce? No chyba nie. Strażacy przyjęli mnie serdecznie, zaproponowali nawet, żebym został kolejną noc, więc zostałem. W ciągu dnia wyszedłem na spacer, i gdy wróciłem zobaczyłem ten typowy obraz XXI wieku: czterech strażaków dużyrze, każdy wgapiony w swój telefon z dotykowym wyświetlaczem. To było dość zabawne, bo siedzieli w rzędzie, dwóch pochylało się nad urządzeniem, dwóch pozostałych z zadartymi głowami operowło telefonem wyciągniętymi w górę rękami. Przed nimi grał telewizor. Potem przyszła taka gruba pani strażak i zaczęliśmy gadać: ja, ona, i pan inżynier, który nadzorował remont na ulicy przed remizą. Przyjechał do Arauki z Bogoty, bo w Arauca wszystko blisko, na piechotę się chodzi, wszystkich zna, no i ciepło jest. No i w Arauca zdarzają się takie momenty, że przychodzi komendant straży z worem pieczonej krowy i świniakiem z rusztu i potem tłuszcz ścieka tylko po brodzie. Ale to wcale nie było w górach. Teraz, proszę państwa, rze...

A teraz, proszę państwa, wjedziemy na górę (1)

...czy tam właściwie na przełęcz. Rzecz w tym, że będzie wysoko i będzie padać deszcz. Zabierzemy ze sobą kilka przedmiotów, mianowicie tych samych co zawsze, z nowym nabytkiem: wenezuelskim cuatro.