Drogi Pamiętniczku! Dziś znów odwiedziła mnie tarantula i znów nie zdobyłem się na zrobienie jej zdjęcia. To coś w rodzaju imperatywu kategorycznego: gdy widzę kosmate nóżki maszerujące w stronę łazienki — bo one, nie wiedzieć czemu, zawsze kierują się prosto do łazienki, co najmniej jakby ktoś tam na nie czekał — no więc jak je widzę, to chwytam za miotłę. Godne miejsce pracy Czas leci nieubłaganie. Tyle już o tym napisano, że lepiej nie będę pisał więcej. Kontynuuję z wywiadami wideo. Zostały mi jeszcze trzy. Kręciłem je do filmu, ale do książki też się przydadzą. Jest coś mistycznego w tych nagraniach. Mam zbiór 32 ludzkich życiorysów. Przewijam je sobie, zatrzymuję, wracam, odsłuchuję ponownie. To bardzo łatwe: klikam, żona mnie zostawiła z dziećmi, poszła z innym. Miałam 5 lat kiedy matka oddała mnie obcej rodzinie: myłam tam naczynia, sprzątałam, do szkoły pozwalali mi iść raz w miesiącu, klik. Wyjechałam studiować teologię, chciałam uciec od ojca. Siało się bawełnę, t...