Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą ameryka środkowa

Rowerowa trasa koncertowa [wideo]

Muzyka jest jednym z najpowszechniejszych nośników kultury. Kultura powstaje na obraz i podobieństwo społeczności. Różne społeczności zamieszkują często bardzo odległe miejsca na świecie. Odległość i brak komunikacji rodzi niezrozumienie. I jasne, trudno żeby setki milionów mieszkańców Ameryki Południowej pojechało do Polski by nas poznać. Można jednak pójść drogą na skróty i zawieźć im muzykę. Zawieść im – konkretnie – piosenkę. Piosenkę, czyli muzykę i słowa. Muzykę – zagrać, słowa – zaśpiewać, ich sens – przetłumaczyć i wypisać na ścianie.

O kawie

Kawa jaka jest, każdy widzi. Ale skąd się bierze? Jak powstaje? I w końcu: dlaczego w polskich kawiarniach jest taka droga? Tego już ogarnąć nie sposób! No, przynajmniej tego ostatniego. Proces Proces produkcji kawy jest nieco złożony. Rozpoczyna się od tego, że trzeba wstać bardzo wcześnie rano, napić się kawy – co stawia nas zresztą przed pytaniem z gatunku: „co było pierwsze, jajko czy kura?” - i wyjść w pole. W polu sadzimy krzew. Krzew ten rośnie i rośnie, mijają dni i tygodnie, przechodzą deszcze i słoty, rosną podatki, gazety codzienne prześcigają się w podawaniu coraz mniej wartościowych informacji, i tak po jakimś czasie na długich gałązkach sterczących z twardych pieńków pojawiają się białe kwiaty. Te białe kwiaty szybko zamienią się w zielone kuleczki, zielone kuleczki w kuleczki żółte i w końcu czerwone. Uprawy kawy w Gwatemali, okolica jeziora Atitlan

Nikaragua - wybuchowa republika

Chociaż Ziemia Ognista znajduje się po dokładnie przeciwnej stronie Ameryki Łacińskiej, to Nikaragua mogłaby równie dobrze nosić ognisty przydomek. Jej historia w ostatnim stuleciu to płomienie amerykańskich interwencji wojskowych, partyzanckiej walki Sandino, dyktatury Somozy, rewolucji i wojny domowej. Gdy gasną ognie politycznych sporów i cichną wojenne wystrzały, wybucha któryś z ciągnącego się przez cały kraj łańcucha wulkanów. [tekst po poprawkach redakcji i z wyraźnie mniejszą liczbą zdjęć ukazał się w magazynie Poznaj Świat, numer z października 2015 ] Wulkan Concepcion na wyspie Ometepe

Ile wydałem przez dwa lata w drodze i jak zarabiać podczas podróży

Dziś mijają dwa lata od kiedy rozpocząłem rowerową podróż po Ameryce Łacińskiej . Bez wątpienia najczęstszym pytaniem, które słyszy każdy, kto spędził w drodze nieco dłużej niż miesiąc, jest: "no ale jak ty to robisz, skąd bierzesz na to pieniądze"? Za chwilę pochylimy się nad tym tajemniczym zagadnieniem, a następnie płynnie przejdziemy do kwestii pokrewnej: jak zarabiać podczas podróży? Z mojej ograniczonej znajomości polskich stron internetowych traktujących o tanim podróżowaniu wynoszę, że często pisze się tam jak nie wydawać pieniędzy, a stosunkowo rzadko o tym jak je zyskiwać , także wpis będzie - miejmy nadzieję - relatywnie przydatny. Szarpiąc ukulele pod teatrem w San Jose, Kostaryka: ludzie podchodzą na pogaduchy, pieniążka rzucają, dziewczyny zostawiają numery telefonów: jest przyjemnie 1. Ile wydałem przez dwa lata w drodze? To zależy. Czy raczej: tak dokładnie to nie wiem. Precyzując wyjdźmy od uogólnienia: istnieją dwie skrajne metody prowadzenia...

Muzyka: głos Chaveli jak wino

Pierwszych pięć odcinków serii o muzyce latynoamerykańskiej dotyczyło stylów muzycznych ( joropo , cumbia , trova , merengue i tonada ). Odcinek szósty, znaczytsja niniejszy, będzie o jednej kobiecie, Chaveli Vargas . Urodziła się w 1919 roku w Kostaryce i od tamtego czasu jej głos, jak wino, z każdym rokiem stawał się coraz smaczniejszy. Urodziła się w Kostaryce, ale większość swojego życia spędziła w Meksyku śpiewając ranczery , czyli piosenki o miłości, odrzuceniu, i zawsze z jakimś motywem alkoholowym, bo prawdziwy maczo o uczuciach nie mówi na trzeźwo. Ranczery śpiewają bowiem zazwyczaj faceci z wąsem (zob. Pedro Infante , Jose Alfredo Jimenez ) z grupą kolegów o szerokich kapeluszach z trąbkami, gitarami i skrzypcami, zwanych mariachi . Chavela zwykła ograniczać się do akompaniamentu jednej gitary. W pracę nad dojrzewaniem swego głosu angażowała szeroko cygara i napoje wyskokowe. Podobno miała romans z Fridą Kahlo . No volveré - Nie wrócę Nigdy nie miałem tego dylematu: c...

Ameryka Środkowa: nauka powolnej jazdy

Jakoś i czystość dróg można mierzyć na podstawie ilości łatek, jakie wchodzą w skład standardowego zestawu do klejenia dętek. W Belgii do wygodnego, plastikowego pudełeczka pakują ich siedem. W Polsce zazwyczaj koło dwunastu. W Nikaragui ładują od razu czterdzieści osiem. [tekst ukazał się w Krakowskiej Masówce, numer z listopada 2014 ]

Pożegnanie z Morzem Karaibskim

Odchodzić z plaży w Choroni było trudno. Wygrzebałem się z namiotu koło siódmej. Zjadłem dwie pomarańcze i kawałek kasawy, cienkiego chleba z manioku. Patrzyłem w dal, a nogi obmywały mi morskie fale, spłukując z nich przy tym natrętne muszki: niewielkie jak nasze owocówki, z tą różnicą, że zamiast sączyć sok upadłych truskawek i nadgnitego jabłka, wolą raczyć się krwią. Choroni. Następnie zostawiłem ubranie na hamaku zawieszonym między palmami i począłem krok za krokiem powoli zagłębiać się w wodę. To również łatwe nie było: plaży Choroni towarzyszy pas płytkiej do pół łydki wody, a rozbijające się przed nim potężne fale skutecznie odbijają nas od głębszej strefy. Płynę wzdłuż brzegu. Pode mną metr krystalicznie czystej wody, na piasku dna rysuje się cień pływaka. Staram się utrzymywać kilka metrów od linii, na której fale załamują się. Przechodząc, podnoszą mnie tylko w górę o metr czy nieco więcej, i zostawiają w spokoju, darując podwodnych turbulencji. Sunę po powierzch...

Rowerem po Belize, czyli w 10 dni dookoła świata

Po kilku godzinach pedałowania z nienagannych, ułożonych belizeńskich „Niemiec”, położonych w centrum kraju, przejeżdżam nieco na południe, do Dangrigi, w sam środek czarnej Afryki, rozedrganej łomotem bębnów, pijanej transowym śpiewem. Zachodni dystrykt Cayo to mała Anglia, a w niej bogaci Amerykanie nie wystawiający nosów zza swych eleganckich, otoczonych równiutkim trawnikiem willi, podczas gdy na północym wschodzie, mówiący po hiszpańsku Majowie kekczi, toną w błocie i komarach. Karaibscy Garifuni w Punta Gorda smażą bananowe placki, identyczne z naszymi ziemniaczanymi, a ortodoksyjni Mennonici powożą bryczkami z półkolistym dachem i parą małych koni. Supermarkety należą do Chińczyków, którzy mówią po angielsku jak po roku nauki w szkole podstawowej (czyli opanowali już „thank you” i liczby, z fatalnym akcentem). A na to wszystko z kanciastej monety spogląda królowa Elżbieta II. [tekst po poprawkach redakcji i pod tytułem Multikulti królowej Elżbiety ukazał się w...

Jak przekroczyć przesmyk Darien?

Najpierw jakiś wstęp w stylu typowym: "Wielu sądziło, że przejedzie sobie na wrotkach z Alaski aż do Chile drogą zwaną Panamericaną. Niedoczekanie! Otóż jest pewien problem, i sie nazywa DARRRIEN !!!" Darien to ten kawałek dżungli między Panamą i Kolumbią , przez który nie prowadzi żadna droga, dżungla przez którą przechodzą tylko raz w życiu Wojciech Cejrowski i Beata Pawlikowska, a codziennie przemytnicy kokainy i emigranci z Ekwadoru. W sytuacji, w której nie chroni nas żaden narkotykowy zleceniodawca ani pieniądze od sponsorów wyprawy, dobrze jest w zasadzie ten kawałek świata ominąć. Chociaż ja nie mówię, że się nie da, wszystko się da, tylko z rowerem jest to nieco kłopotliwe ze względu na góry i błoto. Podczas podróży przez Amerykę Środkową spotkałem wielu ludzi, którzy zamierzali albo już przeskoczyli przesmyk Darien w jakiś sposób. Sam, koniec końców, również przedostałem się z Panamy do Kolumbii, chociaż przez całą wcześniejszą podróż nie wiedziałem, jak to z...

Aktualności: Koniec świata - Darien i ominięcie go wodą [z trasy]

W ostatniom czasie, znaczy się w ciągu ostatniego miesiąca mniej więcej, wydarzyło się rzeczy kilka, natomiast jakoś nie było specjalnie dużo internetu w zasięgu. Teraz też go nie ma za dużo, dlatego się streszczę fotograficznie. Po pierwsze to spędziłem sporo czasu w Ciudad de Panama, nabywając nowych umiejętności z kategorii "podróżowanie samoutrzymujące się" - szczegóły wkrótce w jakimś wpisie w stylu "jak zarabiać na podróż w czasie podróży:

Radio, portale i gazeta: relacje z Ameryki Środkowej

W ostatnich dwóch miesiącach napisało mi się kilka tekstów poza blogiem. W Panamie to nawet "Trójka" Polskiego Radia mnie odwiedziła, no po prostu sława, wino i kobiety. To ja zacznę od nagrania radiowego, a niżej wrzucam linki do artykułów: Roweroblender i inne wynalazki w czerwcowym numerze magazynu Rowertour Żonglując pod wiatr na Peron4.pl   a jakby ktoś przypadkowo studiował fizykę to mam też w zanadrzu Przewodnik studenta fizyki w wiosennym Fotonie A jak już tak lecimy z wszystkim po kolei, to zdarzyło się, że tekst Prywatny Zbawiciel zagościł na najpierwsiejszej z pierwszych stron Onetu:  No i to by było na tyle. Do napisania!

Pieczątki i naklejki, czyli jak nielegalnie wjechać do Panamy i co się dzieje potem

Jakiś czas temu, na tak zwanym znanym portalu społecznościowym, pozwoliłem sobie zamieścić informację, iż źle mi się dzieje, iż jestem chory na wszystko i do tego nielegalnie przebywam w Panamie, czego naprawienie wymaga przejechanie przez cały kraj długi (i niezbyt szeroki) w stanie wysokiej gorączki, kataru, zapalenia ucha i ogólnego smutku. No to chyba należałoby się teraz wytłumaczyć po kolei o co w tym wszystkim chodziło. Wjechałem do Panamy dnia 10 kwietnia 2014 roku od strony Kostaryki, przejście graniczne Sixaola-Guabito, prowincja Bocas del Toro. Po stronie kostarykańskiej opłaciłem podatek wyjazdowy w wysokości 7 dolarów (plus dwa dolary opłaty za opłatę: punkt graniczny oferuje możliwość wpłaty 7 dolarów poprzez specjalną maszynę z czytnikiem paszportów, która po prostu nie działa: wielu próbowało i nikomu się nie udało, jeśli zaś maszyna nie działa, możesz opłacić podatek w miejscowej „aptece” która to apteka zasadniczo chyba nie ma leków na stanie, a utrzymuje się wł...

Panama: Kobiety na abonament

Tanio. Sto, dwieście dolarów za miesiąc? Czasem jakiś drobiazg, krzesło do kuchni czy karnisz na przedpokój. On przychodzi raz na tydzień, raz na dwa. Ona go nie kocha, ale tak zostawiać? I za co potem bedzie opłacać taksówki z supermarketu pod dom? Za co wykarmi dzieci? Jeśli kobieta coś ma, czego potrzebuje mężczyzna, to dlaczego miałaby mu tego nie użyczyć, zresztą z korzyścią dla obojga. To przecież zupełnie naturalne i nikt się temu nie dziwi. Nicole ma 16 lat: niska, o drobnej budowie ciała, chociaż dupa od lenistwa rośnie (niecały kilometr ze szkoły do domu - taksówką, chociaż twierdzi, że ona i jej mama należą do biednych). Kręcone, czarne włosy opadające na ramiona, mały nosek i jasna cera: wszystko to składa się na ogólny obraz młodzieńczej śliczności. Od wtorku do soboty jeździ z mamą na dworzec autobusowy, gdzie sprzedają obiady i lody. Wychodzą koło 11, wracają już po 13. Obiady gotuje rano mama, Nicole zaś po południu chodzi do szkołu. To znaczy: czasem, a czasem nie...

Różnych ludzi się spotyka

To było w San Felipe, Belize. Leżałem na dziurawym, wilgotnym hamaku. Przez szpary w dachu wpadały żółte krople księżyca. Byłem strasznie brudny, bo żeby dojść do jego chaty, ciągnęliśmy przez jakieś nieludzkie błoto. Miejscowy pijak. Nawet nie tak bardzo pijany, po prostu życiowy połamaniec. Ciągle mi powtarzał, że w San Felipe wszyscy są w porządku. Murarz. 40 lat? Co chwilę wtrącał zdanie po angielsku podkreślając, że jest Belizeńczykiem, że mówi w dwóch językach. Siedzieliśmy najpierw na betonowym boisku do kosza. To była sobota. Siedziałem tam długo, cały wieczór. Nie chciało mi się szukać miejsca na nocleg, chciałem przespać się na boisku. San Felipe jest maleńkie. I rzeczywiście wszyscy są tam dobrzy. Chłopak, którego pytałem godzinę wcześniej o mszę w niedzielę (dlatego pamiętam, że to musiała być sobota) przyniósł mi potem tacos i colę. Tacos były świetne. Cola - zimna. A potem on, jak ucieleśnienie Ewangelii. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: "...

Parki San José: Kostaryka pokazuje, że można

Na Placu Demokracji tańczą tango. W Parku Morazan: żonglują, na jednokołowym rowerze krążą i w powietrzu wirują. Na Placu Hiszpańskim: w karty grają. W Parku Narodowym na trawie leżą, a w Parku Sabana - wszystko to na raz robią, bo to duży park jest. Tak duży, że policjanci jeżdżą po nim konno, a Teatr Ósmego Dnia jeździ po nim statkiem. A w parkowych pawilonach czasem zagra teatr lalek, czasem ktoś powie wiersz. Można? Można. Park Morazan w sobotnie popołudnie

Kilka notatek z Kostaryki: sznureczki, piłkarki, rowery i biegacze

Sznureczki W Kostaryce - mimo braku doświadczeń PeeReLu - do perfekcji opanowano sztukę formowania kolejek. Kolejek, ba, ślicznych sznureczków! Wieczorami, wzdłuż Avenida 3, w pobliżu Parku Morazan, ustawia się cała seria uporządkowanych ogonków. Głowy tych linearnych tworów to przystanki autobusów odwożących mieszkańców metropolii na przedmieścia Coronado, Guadalupe czy Moravia (na trasie do Moravii mieści się Bar Praga). Ludzie w sznureczkach stoją grzecznie, równo, właściwie na krawężnikach, tak by drugą stroną wąskiego chodnika mógł jeszcze ktoś przejść. Samoorganizacja - inaczej żyć, to znaczy przejść, by sie nie dało. Po pewnym czasie przyjeżdża autobus, wciąga ogonki do środka. Wchodzą spokojnie, zachowując pełen porządek i kolejność. U nas - bo jak wiadomo ja muszę zawsze sporządzić coś a'la Kolejki w Kostaryce a sprawa Polska - mimo wieloletnich praktyk kolejkowych, ten kulturalny zwyczaj formowania sznureczka nie zachował się, i gdy przejeżdża autobus, rozemocjonowa...

Wielkanoc w Panamie [film]

Płodozmian i trójpolówka obowiązują: ostatnio były zdjęcia i trochę tekstu , czas na film ! W programie piosenka, zupa warzywna, przyroda, natura, Jurek Bożyk, a wszystko to w malowniczej scenerii jeziora Fortuna: Panama macha Wam łapką! Wszystkiego rowerowego!

Aktualności: wulkaniczna wyspa, koncerty i uliczna sława [z trasy]

Od kiedy pisałem coś, co nie jest ogłoszeniem konkursu , poradnikiem dla wyjeżdżających na Białoruś czy notką o tym, że dalej nie wiadomo co z Robertem , minął miesiąc. Co się działo przez ten czas? Zastosujmy po raz kolejny metodę turboszybkiej fotorelacji, jak to uczyniłem przy skoku z Salwadoru przez Honduras do Nikaragui . Zaktualizowana mapa podróży znajduje się jak zwykle w zakładce W trakcie: rowerem przez Amerykę . Czyli tak, ostatnio było o tym, jak siedziałem w Granadzie w szkole cyrkowej , potem... Pojechaliśmy z S. (tj. z tą, która śpiewa ) na plażę Maderas a potem na wyspę Ometepe na jeziorze Nikaragua. Rozmawialiśmy z małpami (nawiązanie komunikacji zajmuje dobrą chwilę, ale w końcu zaczynają odpowiadać), leżeliśmy w hamaku i gapiliśmy się na wulkan

Raport robertowy

Mijają już dwa miesiące od kiedy wspólnie, Drodzy Czytelnicy, uzbieraliście kwotę odpowiednią na zakup biletu dla pana Roberta, który utknął w Gwatemali, nie mając jak wrócić do domu ( czytaj o tym więcej tutaj ). Co się z nim dalej dzieje? Cóż, życie zwykło komplikować, a nie ułatwiać. Sądziliśmy, że wystarczy zebrać kasę, potem zwrócić się do ambasady o paszport i pojechać do Cancun na samolot. Problem pojawił się już w punkcie drugim, tj. ambasada i paszport. Najpierw Robert długo nie mógł dodzwonić/dopisać się do ambasady (chodzi o Ambasadę RP w Meksyku, bo w Gwatemali takowej nie ma). Potem okazało się, że trafił akurat na czas, w którym zmieniano konsula, czyli tego człowieka, który jest odpowiedzialny za paszporty. Nowy konsul okazał się bardziej komunikatywny: nawet sam do niego napisałem i odpowiedział mi następnego dnia. No więc czemu  jeszcze nie ma paszportu? To dobre pytanie. W międzyczasie Robertowi skończyła się praca i nie miał gdzie się podziać. Poradziłem...

Ludzie z butelkowego domu

W Butelkowym Domu * robi się cyrk. Złośliwi (w tym ja) twierdzą, że dosłownie i w przenośni, bo organizacja, panie kochany, leży. Właściwie to, proszę się nie pogniewać, panuje tam niejaki burdel. W tym oto burdelu miejsce jest jednak dla każdego i, w istocie, różne typy ludzkie znajdują tu swe schronienie, zalegając na materacach, piętrowych łóżkach i namiotach: na godzinę (zwykle obiadową, ryż i fasola - nic specjalnego, ale uśmiech kucharki niezastąpiony), dwa dni, trzy tygodnie, cztery miesiące, to bywa różnie. Przede wszystkim jednak koty. Pirata na przykład to młody, czarno-biały zwierz bez jednego oka, który nie może usiedzieć chwili w miejscu i wiecznie pcha się do kogoś na kolana, na plecy, na stół czy do namiotu. Często też okłada po pysku Konechę, sporej wielkości psa, który nie wiedzieć czemu – pozwala na to. Ba, Konecha Piraty się boi. Drugi pies to Lorka, która ma osobliwy zwyczaj ocierania się dupskiem o ścianę. Do tego dochodzi cała bateria kotów starszych, kt...