Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą armenia

Bogactwo

Przypomniała mi się ostatnio jedna z tych rzeczy, które się zawsze chce zapisać choćby na jakimś skrawku papieru i zawsze tego skrawka brak, więc znów się zapomina. A ostatnim razem miałem przy sobie zeszyt. Natomiast wspomniana "rzecz" wydarzyła się chyba 4 lata wcześniej w ormiańskiej wiosce Meghri, na granicy z Iranem. Wracamy z A. z posterunku granicznego, bo trzeba było poczekać na dzień następny, by przekroczyć szlaban. Na skrzyżowaniu we wsi pewna kobieta, która widziała nas już wcześniej, zapytuje skąd my i dokąd, i już zaraz siedzimy u niej na kawie. Jest bardzo konkretna. - A wy to jesteście biedni czy bogaci? - Hmm no... - Znaczy się: jak przychodzą do was nagle goście, to macie czym ich poczęstować, czy trzeba lecieć do sklepu? Nie telewizor, samochód, nie żelasko z ultraparą. Bogactwo to jest to, co się ma dla innych. sevanavank.

Slajdowisko na AWF: Zakaukazie dla nienormalnych i nie tylko

Ileż można o tym Iranie ... O Kirgistanie też już było parę razy... O Białorusi będzie niedługo... Hm... Wpadłem więc na (skądinąd genialny) pomysł poświęcenia całego slajdowiska Zakaukaziu . O Abchazji , Karabachu czy Kazbeku zdarzyło mi się mówić, ale o samej Gruzji czy też coś więcej o Tuszetii to chyba nie więc... czemu nie. Zapraszam więc na wielkie odgrzewanie kotleta sprzed lat (prawie trzech)! Sprawdzimy razem, czy coś jeszcze pamiętam! Dodatkowo pewne novum: Pierwszy odcinek serialu (kto wie) "Wojciech: po prostu gotuj!" na żywo!   Tego nie możecie przegapić! Co: Zakaukazie dla nienormalnych i nie tylko Gdzie: sala B Budynku Głównego AWF w Krakowie Kiedy: środa 06.03 O której: 19.45  Wydarzenie FB: o tutaj Los opissos: Teraz to już do Gruzji jeżdżą wszyscy. Monastyry oglądają, chodzą po Swanetii i leżą na plaży. My też pojedziemy. Ale odwiedzimy jeszcze Abchazję, wejdziemy w dziurawych jeansach na pięciotysięczny Kazbek, a z Armeni...

Poradnik wakacyjny 2012

Według sondy przeprowadzonej na niniejszym słit blogasku, w której na całe jedno pytanie udzielono 46 odpowiedzi okazuje się, że w najbliższe wakacje pojedzie osób: 7 do Iranu 9 do Gruzji lub Armenii 8 na Bałkany 4 do Europy Wschodniej 6 do Europy Bogatszej 11 do Polski 5 do Rosji lub Azji Centralnej 3 na Bliski Wschód 6 w innej części Azji 1 do Afryki nikt do Australii, Oceanii bądź Ameryki 4 wybierają się na Antarktydę lub Księżyc 7 przesiedzi w pace Dziękuję za wszystkie udzielone odpowiedzi. Wniosek z tej ankiety jest oczywiście taki, że rzeczywiście jestem hipsterem . Dużej liczby głosów na Gruzję czy Bałkany spodziewałem się jak najbardziej, ale liczba osób, która wybiera się w tym roku do Iranu przekroczyła znacznie moje oczekiwania! Kierując się powyższymi wynikami ankiety przygotowałem dla Was: Poradnik Wakacyjny 2012! Iran Welcome to Iran maj frend, łer du ju kom from? Najlepiej spraw sobie koszulkę z napisem "Polska", tzn. "Pol...

Wstęp do Górskiego Karabachu

Górski Karabach (u nas często: Górny Karabach, w wersji angielskiej czasem Montainous Karabagh, ale częściej z rosyjska Nagorno-Karabakh, tak czy tak nazwa Karabach jest Azerska i oznacza Czarny Ląd; najbardziej prawidłowo, bo z ormiańskiego, byłoby nazwać krainę tę: Arcach) - teren sporny między Armenią a Azerbejdżanem. Wstawka historyczna Jak to zwykle bywa w historii naszego wspaniałego, sprawiedliwego, demokratycznego i walczącego o prawa człowieka świata konflikt ma swoje korzenie w tym, że Wielcy (tudzież: równiejsi) chcieli ropę i nie przejmowali się Małymi (tudzież: równymi). Tereny historycznie ormiańskie, na początku XX wieku najechane przez Azerów przy okazji rzezi Ormian dokonanej przez ich braci Turków (ich, czyli Azerów, bo Azerowie to tacy prawie Turcy, tyle że mają ropę i żyją tam, gdzie ich nigdy nie było). Po pierwszej wojnie światowej alianci, licząc na bakijską ropę, przyznali Karabach Azerom. Bolszewicy zaś przyklepali ten przydział, wcielając część Karabach...

Ormiańska gościnność i jak zdobyć wizę do Górskiego Karabachu (How to get a visa to Nagorno-Karabagh?)

Po wyjeździe z Iranu znalazłem się znów w Armenii . Znów, bo byłem tam już rok wcześniej . Byłem też na tym przejściu w Agarak . Śmiesznie tak być po roku w tym samym miejscu, czuć to " o, wreszcie coś znanego " przeszło 4 tysiące kilometrów od domu. Co zrobiłem najpierw? Kupiłem kiełbasę! I ruszyłem do Erewania po wizę do Karabachu. Niżej opiszę też jak się tę wizę nabywa. Także po angielsku, bo czasem ludzie szukają takich informacji, to może się komuś przyda. (How to get a visa to Nagorno-Karabagh - english version below)   Jadąc małą ciężarówką Kontynuujmy podróż . W okolicach Goris jak zwykle była mgła i padało, a ja obijałem się o wnętrze małej ciężarówki. Za Goris zabrał mnie pszczelarz i jego znajomy, którzy mieszkali w pewnej wiosce, niedaleko Karabachu. Było dość typowo: samochód nie miał tylnej kanapy a wódka lała się po gardłach (w pierwszej kolejności pił kierowca ma się rozumieć). Oczywiście padło pytanie o pierwszy kraj chrześcijański (zawsze pada w ...

Norawank, czyli apologia samotnego podróżowania

Norawank , czyli z ormiańskiego nowy kościół. Jak na zakaukaskie warunki rzeczywiście nówka sztuka - początek XIII wieku. W Armenii czy Gruzji stary monastyr to mniej więcej taki z VI-ego wieku. Mniej więcej na 120 kilometrze za Erewaniem jadąc w stronę Sisian i Goris, kiedy przejedziemy już przez te wszystkie cudowne wyżyny i wjeżdżamy pomiędzy skały, za którymi całkiem niedaleko jest to miejsce, gdzie zawsze pogoda jest zła i gdzie jest skręt na Tatew, a więc właśnie przy tych skałach należy skręcić w prawo i po jakichś 10 kilometrach jesteśmy tam, to znaczy w Norawank. Przy zakręcie stoi bar, przy którym krząta się kilka osób: ze trzy starsze kobiety i jeden młodszy mężczyzna, których ruchy, których istnienie w ogóle, nie przystają do martwoty skał i pustej drogi do monastyru osadzonych w gęstym, gorącym powietrzu sierpniowego popołudnia. Wzdłuż drogi na Goris płynie rzeka, przeszedłem przez most i zaczęła się rozmowa. Zaprosili mnie na chwilę do stołu, położyłem plecak. - J...

Zdjęcia dodane!

Wreszcie dodałem wybrane zdjęcia wyprawy w wakacje 2011 . Zachęcam więc do obejrzenia zdjęć z kolejnych lokacji: Iran Górski Karabach Abchazja Kazbek Tuszetia Stacja benzynowa niedaleko Vanku, Górski Karabach Tkwarczeli, miasto czekające na koniec świata, Abchazja Ponad chmurą o poranku, w drodze na Kazbek, Gruzja Cudowne łańcuchy górskie Tuszetii, jakieś 3 km w przeciwną stronę jest Czeczenia

Autostopem przez Iran, Górski Karabach i Abchazję - podsumowanie

-> zobacz Iran w pigułce -> zobacz pełną relację z Iranu  -> zobacz poradnik wejścia na Kazbek Przyszedł czas (tzn. znalazłem trochę czasu) na podsumowanie mojej ostatniej podróży autostopowej. Otóż, jak może któryś z Zacnych Czytelników wie, w wakacje 2011 roku pojechałem autostopem do Iranu , następnie do Górskiego Karabachu , zaraz potem do Abchazji , po której to Abchazji zdobyłem górę Kazbek i spędziłem trochę czasu w górach Tuszetii . A że najbardziej przemawiają do człowieka obrazki i liczby - zamieszczam niżej obrazek przedstawiający z grubsza trasę jaką pokonałem i trochę liczb. trasa podróży A teraz liczby (i inne takie tam...): czas podróży: 64 dni długość trasy: ok. 17 000 km ilość odwiedzonych krajów: 9   (Czechy, Słowacja, Węgry, Serbia, Bułgaria, Turcja, Iran, Armenia, Gruzja) ilość odwiedzonych krajów, których nie ma: 2 (Abchazja i Górski Karabach) zrobionych zdjęć: jakieś 2300 wydane pieniądze: ok. 1800zł zarobione pieniąd...

Wojtek wrócił! [z trasy]

Witam z Polski! Bawię w naszym kraju nie od dziś (jak Miś, który zna się z dziećmi). Tak konkretnie to bawię od wczoraj. Cała podróż zajęła mi więc w sumie jakieś 4.5 dnia: wyjechałem w Tbilisi w niedzielę po południu, dojechałem w czwartek wieczorem (nie takim nawet późnym). W Krakowie zastałem droższe bilety MPK (a to spryciarze - w wakacje podwyższyli!) i brzydką pogodę. A pani w sklepie z chlebem stwierdziła, że chyba skądś wracam bo taki opalony jestem, czorny jak murzyn (co chciałbym jednocześnie zdementować). A dzisiaj przyjechałem do Wrocławia gdzie odbywa się Europejski Kongres Chałtury o którym ładnie napisał kolega Ziemkiewicz tutaj . Tak. A więc byłem już w dwóch tych miastach i ciągle się nadziwić nie mogę widokiem tych ludzi takich ładnie ubranych i chodników schludnych, czystych i równych (to ostatnie to raczej tylko we Wrocławiu, Kraków jest bardziej zainteresowany stawianiem postojów dla dorożek żeby centrum miasta było jeszcze bardziej czymś zapchane). No więc nie m...

Armenio witaj (czy cos) [z trasy]

To jest drugi post ktory dzisiaj pisze, wiec tylko poinformuje ze jakby ktos nie zauwazyl to jest tez pierwszy, stricte zdjeciowy . A wiec (nigdy nie zaczynaj zdania od "a wiec") ostatnio skonczylem na tym ze jestem w Mashhadzie. Po Mashhadzie udalem sie do Gorganu gdzie goscilem u nauczyciela jezyka angielskiego. Jako ze byl co nieco zajety zlecil swojemu znajomemu aby obwiozl mnie po okolicy. Bylismy m.in. w Bandar Turkman gdzie widzialem Turkmenow (o skosnych oczach i kolorowym ubiorze) i kawalek wyschnietej ziemi. A wieczorem spotkalismy sie z kolejnym znajomym, ktory to znajomy skolei piknie gral na tarze. Odplyw w Bandar Turkmen nad Morzem Kaspijskim Prezencja i szyk - gra na tarze Po Gorganie udalem sie dalej na zachod. Zatrzymalem sie w Ramsar, gdzie wreszcie wykapalem sie w Morzu Kaspijskim, po czym zaczepil mnie jakis mlody autochton ktory zaprosil mnie do siebie. Spedzilismy razem troche czasu grajac na gitarze, chodzac po plarzy, jedzac. No i tak tez uzys...

Jadę! [z trasy]

Mili Państwo , mili Państwo, jadę! Po najrozmaitszych zawirowaniach kadrowych zdecydowałem się jechać sam. A po niezwykle miłych słowach od różnych ludzi, którzy wyrazili obawę o moje życie w podróży na wschód (nie wiem czy to z troski, czy z tego że np. pożyczyłem od nich książkę i chcieli by ją kiedyś jeszcze zobaczyć, albo przeciwnie: pożyczyli ode mnie namiot i jeśli miałbym nie wrócić to sobie będą mogli go zabrać), postaram się dawać co jakiś czas jakiś znak życia tutaj. Spodziewam się, że będzie to znak życia zwykle raczej bezzdjęciowy, gdyż zazwyczaj łącza internetowo-kafejkowe na wschodzie bywają wolne. Jakby ktoś z Was jechał samochodem i zobaczył takie oto zjawisko, to proszę się zatrzymać i zabrać - bo to ja jestem : ] Plan jest taki, żeby pojechać najpierw do Trabzonu (Turcja) , kupić tam wizę do Iranu (jeśli trzeba będzie czekać to zwiedzić coś w okolicy), następnie udać się do Iranu , przejechać go wzdłuż i wszerz, wrócić do cywilizacji chrześcijańskiej tj. do A...

Poszukiwana, poszukiwana!

lifeasanexperiment.com Poszukiwana jest towarzyszka podróży! (Jakby to czytał jakiś obrońca/obrończyni równości płci i bardzo był oburzony/oburzona, że akurat towarzyszka, a nie towarzysz, to informuję iż delikatnie mówiąc podróżowanie dwóch chłopów autostopem jest niełatwe.) Cel :  wschód, przez co się rozumie głównie dużo czasu w Iranie, ale też Gruzja, Armenia, Syria może, a może jak się da załatwić wizę to Uzbekistan  + Abchazja i północny Kaukaz jak się uda załatwić wizę do Rosji Transport : autostop Czas : lipiec i sierpień Koszt : szacowałbym na 2000zł (tylko nie mówcie, że dużo, na pewno niewiele więcej, niż normalnie się wyda w 2 miesiące za mieszkanie, jedzenie itp.) Ja : jestem Wojtkiem z Krakowa i lat mam 23 : ) Ogólnie to będzie super, wrażenia gwarantowane, podróż życia i te sprawy. Na pewno wszyscy marzą o tym od zawsze, a tu taka okazja no! Może się nie powtórzyć, więc piszcie, piszcie!

Gruzja, Armenia i Iran - fotoreportaż

Ostatnio na stronach kaukaz.pl pojawił się mój fotoreportażyk z podróży. Jakby ktoś sobie na przykład chciał zobaczyć to tu jest link . Zachęcam również (a nawet bardziej) do zapoznania się z resztą fotoreportaży na tej stronie, niektóre są naprawdę świetne. A link jest tu .

Gruzja, Armenia i Iran w odcinkach

Jakiś czas temu zacząłem sporządzać opis podróży autostopowej z ostatnich wakacji po Gruzji, Armenii i Iranie . I tam na dole jest napisane, że pełna relacja będzie niedługo . A minęło już... no... trochę czasu... Ostatnio nawet ktoś się upomniał, żeby wreszcie tę relację sporządzić do końca. Myślałem o tym nawet w ferie i wymyśliłem, że to bardzo jest jednak trudne i pracochłonne, żeby tak wziąć raz i napisać całą relację. Bo to długie strasznie by było. I wymagałoby dużo pracy. A więc wpadłem na genialny zupełnie pomysł: zacznę pisać tę historyjkę w odcinkach (nieźle to wykombinowałem, nie?)! No to zaczynam. Zaaaraz. No więc będę pisał te odcinki a potem je wklejał do tej podstrony o podróży i tak oto powstanie "pełna relacja" . Zapraszam do lektury!

Autostopem przez Gruzję i Armenię, zahaczając o Iran

W sierpniu 2010 roku wybraliśmy się na wyprawę  autostopową  na  Zakaukazie . Zwiedziliśmy  Gruzję  i  Armenię , udało nam się także zahaczyć o  Iran . Spaliśmy w namiocie na  pustyni , chodziliśmy po górach  Kaukazu , jedliśmy  arbuzy , w Gruzji złapaliśmy na stopa  traktorek ogrodowy , w Armenii spaliśmy u Robinsona Crusoe a w Iranie udało nam się nie wpaść w ręce  policji obyczajowej . Wspaniałe kraje, niesamowite  krajobrazy  i niewiarygodnie  otwarci ludzie  - nic tylko wrzucać namiot do plecaka i ruszać. Zdaje się, że już rok wcześniej, wracając z podróży po  Bałkanach  wpadliśmy  z Agnieszką  na pomysł aby w następnego roku udać się do  Gruzji . Miała to być nasza pierwsza tak daleka podróż (bo to jakieś 4 tysiące kilometrów  autostopem w jedną stronę , no i że  Azja ), więc odrobinę się do tego przygotowaliśmy. Ale tylko odrobinę. Bo tak właściwie to do os...