Przypomniała mi się ostatnio jedna z tych rzeczy, które się zawsze chce zapisać choćby na jakimś skrawku papieru i zawsze tego skrawka brak, więc znów się zapomina. A ostatnim razem miałem przy sobie zeszyt. Natomiast wspomniana "rzecz" wydarzyła się chyba 4 lata wcześniej w ormiańskiej wiosce Meghri, na granicy z Iranem. Wracamy z A. z posterunku granicznego, bo trzeba było poczekać na dzień następny, by przekroczyć szlaban. Na skrzyżowaniu we wsi pewna kobieta, która widziała nas już wcześniej, zapytuje skąd my i dokąd, i już zaraz siedzimy u niej na kawie. Jest bardzo konkretna. - A wy to jesteście biedni czy bogaci? - Hmm no... - Znaczy się: jak przychodzą do was nagle goście, to macie czym ich poczęstować, czy trzeba lecieć do sklepu? Nie telewizor, samochód, nie żelasko z ultraparą. Bogactwo to jest to, co się ma dla innych. sevanavank.