Przejdź do głównej zawartości

Posty

Abchazja i Kazbek w jeansach [z trasy]

Nowe: zobacz poradnik "Jak wejść na Kazbek" ! A wiec (nigdy nie zaczynaj zdania, ba, w ogole niczego nie zaczynaj od "a wiec") ostatnio napisalem tylko troszke o Karabachu. Od tamtego czasu wiele sie bardzo wydarzylo wiec tymczasowo reszte opowiesci o Karabachu odsune na bok. Napomkne tylko ze spotkalem tam mniej lub bardziej przypadkowo Natalie i Michala (pozdrawiam), ze jest tam bardszo pieknie i generalnie mi sie podobalo. A na przyklad w Abchazji mi sie juz tak srednio podobalo. Sadzilem (z przekazow medialnych i opowiesci Gruzinow) ze jest to generalnie kraina podwyzszonego hardkoru, ludzie pochowani w krzakach z karabinami czy co. Otoz nie, nic z tych rzeczy (no jaka szkoda). Abchazja sklada sie w glownej mierze z 4 milionow ruskich turystow rozlozonych rzedem na plazy, noszacych blyszczace ruskie ubrania i w zasadzie niewiele wiecej tam do zobaczenia jest (lubicie szyk przestawny?). No gory sa jeszcze. I jest drogo. A wszystko wyglada jak hmm niewiem... ...

Maly problem w Karabachu [z trasy]

(ta notka miala pojsc dwa dni temu jednak z pewnych przyczyn technicznych idzie dopiero teraz) Teraz szybka notka w stylu wiesci z frontu. Nie bede sie rozpisywal o wszystkim - tylko ostatnie wydarzenia. Otoz wczoraj bylem w Agdamie. Niby w informacji turystycznej mowia ze nie mozna, ale wiadomo, ze to najwieksza atrakcja. Agdam to dosc duze miasto kompletnie zniszczone w walkach w '94tym. Jechalem ze Stepanakertu do Askeranu. Spytalem kierowcy czy to prawda ze do Agdamu jechac nie mozna. Stwierdzil ze mozna i ze wlasnie tam jedzie.Pojechalem, przeszedlem sie po miescie. Na prawde duze, piekne miasto z ciekawa architektura - a doszczetnie - co do domu - zniszczone. I martwe - zywej duszy. No moze od czasu do czasu jakis samochod przejezdzjacy do miasta za Agdamem lub patrol policji. Lub zolnierze. I zolnierze i policja machala mi tylko wesolo lapkami mowiac 'priwiet' wiec stwierdzilem ze widocznie nie jestem tu nielegalnie. Udalo mi sie wejsc na niezniszczony minaret mecz...

Armenio witaj (czy cos) [z trasy]

To jest drugi post ktory dzisiaj pisze, wiec tylko poinformuje ze jakby ktos nie zauwazyl to jest tez pierwszy, stricte zdjeciowy . A wiec (nigdy nie zaczynaj zdania od "a wiec") ostatnio skonczylem na tym ze jestem w Mashhadzie. Po Mashhadzie udalem sie do Gorganu gdzie goscilem u nauczyciela jezyka angielskiego. Jako ze byl co nieco zajety zlecil swojemu znajomemu aby obwiozl mnie po okolicy. Bylismy m.in. w Bandar Turkman gdzie widzialem Turkmenow (o skosnych oczach i kolorowym ubiorze) i kawalek wyschnietej ziemi. A wieczorem spotkalismy sie z kolejnym znajomym, ktory to znajomy skolei piknie gral na tarze. Odplyw w Bandar Turkmen nad Morzem Kaspijskim Prezencja i szyk - gra na tarze Po Gorganie udalem sie dalej na zachod. Zatrzymalem sie w Ramsar, gdzie wreszcie wykapalem sie w Morzu Kaspijskim, po czym zaczepil mnie jakis mlody autochton ktory zaprosil mnie do siebie. Spedzilismy razem troche czasu grajac na gitarze, chodzac po plarzy, jedzac. No i tak tez uzys...

Zalegle zdjecia [z trasy]

Wrocilem na lono cywilizacji chrzescijanskiej! Jestem w Armenii i mam szybki, niefiltrowany internet, wiec napisze dwa posty! Pierwszy z nich, tj. tenze, bedzie skaldal sie ze zdjec ilustrujacych wydarzenia w poprzednim poscie . Zwiedzanie miasta Yazd z moimi islandzkimi znajomymi

Przypadki Wojtka na wschodzie Iranu [z trasy]

Witam! Wreszcie doczekalem sie internetu i moge cos napisac. W dzisiejszym odcinku dowiecie sie jak Wojtek gotowal sie w Zatoce Perskiej, wlamywal sie do mieszkania i gral w filmie. Ostatnio skonczylem chyba na tym ze pojechalismy do Yazdu. Od tamtego czasu bardzo duzo sie wydarzylo. W samym Yazd wlamywalismy sie do mieszkania . Nasz gospodarz zapomnial kluczy gdy jechalismy na kolacje z dziewczyna ktora nas podwozila dzien wczesniej. Gdy wrocilismy ze stoickim spokojem stwierdzil ze musimy sie po prostu wlamac. I czynil to tak jakby wlamywal sie do domu co najmiej codziennie. Ceglowka wybil okno a potem z nasza asysta otworzyl drzwi od srodka kijkiem trekingowym. A ze byla piekna noc wyciagnal jeszcze profesjonalny teleskop i moglismy podziwiac ksiezyc, bylo pieknie i wspaniale. A Asta odwazyla sie wyjsc na dwor bez chusty i z odkrytymi lydkami  (co oczywiscie w Iranie jest surowo wzbronione, ale byla juz 2ga w nocy). Nastepnie udalismy sie do Shirazu. Tym razem jechalismy sto...

Zdjecia [z trasy]

Czesc! Dzis swieto - mam troche wiecej internetu. Jestem w pustynnym miescie Yazd (na pustyni wody nie ma, ale internet owszem). W zwiazku z tym wybralem szybko (do internetu jest kolejka) kilka zdjec i zamieszczam je nizej. Nie sa to zdjecia fotograficznie najlepsze, ale uznalem je za w miare ciekawe. Mam tych zdjec po prostu setki, ale nie mam kilku tygodni zeby je wszystkie wrzucic na picase (internet jest, ale predkosc dalej iranska). Tak w ogole to jestem w mieszkaniu couchsurfera ktorego jeszcze nie widzialem. Sa ze mna islandczycy z ktoymi tu przyjechalem i Grupa Wyszehradzka, ktora przyjechala wczesniej. My przyjechalismy wczoraj wieczorem - Kalli autobusem a Asta zapragnela poznac smak autostopu z Iranie i pojechala ze mna. Oczywiscie bylismy szybciej niz Kalli : ]. Dach bazaru w Kashanie (gdzie zakradlem sie potajemnie, hoho!) i moj plecak W drodze do Esfahanu - tu jeszcze nie jest  tak calkiem pusto, zazwyczaj jak sie jedzie z miasta do miasta to rozposciera sie ...

Podroze z Grupa Wyszehradzka i takie tam [z trasy]

Witam, macham Wam lapka z Esfahanu. Ale po kolei (dluga historia). Najpierw bylem w Qom podczas szyickiego swietowania urodzin 12stego imama (cos jak byc w Boze Narodzenie w Jerozolimie). Jeden wielki meczet i mnostywo ludzi - nic specjalnego. Specjalne bylo to ze rozdawali zimne napoje i ciastka za darmo, a tak poza tym to bez szalu. Szybko wiec zdecydowalem sie ewakuowac do Kashanu. Stanalem przy wylotowce i lapalewm. Zlapalem tak Mehdiego ktory nie mowil po angiel\sku, ale jechal do Kashanu (a przynajm,niej tak twierdzil). Za jakis czas zjechal z drogi glownej na jakas boczna i przekazal mi cos w stylu ze jedzie tam tylko na chwile a potem jedziemy do Kashanu. Byla to jego rodzinna wies. Co chwila sie zatrzymywal i z kims gadal. W koncu zawiozl mnie gdzies w gory. Bylo cudownie swieze, chlodne powietrze. Zatrzymal;ismy sie przy obozowisku gdzie jego znajomi/rodzina wypasali zwierza. To bylo cos niesamowitego byc tam z nimi i patrzec jak wyprawiaja skore jakiegos zwierzaka, robia ser...

Teheran! [z trasy]

Mili Panowie i mile Panie - Wojtek jest juz w Teheranie! Udalo mi sie zdobyc wize w Trabzonie, potem calkiem gladko dostalem sie na granice turecko-iranska gdzie zagadnal mnie kierowca z Ardabil imieniem Ali. Sprawy potoczyly sie tak, ze spedzilem troche czasu w Ardabil, Ali obwiozl mnie samochodem po pieknej, gorzystej okolicy, nakarmil w niezlych restauracjach, napoil herbata w fantastycznej tradysyjnej czajowni mieszczacej sie w dawnych lazniach ze wspanialym przeplywem powietrza tak ze bez zadnej elektronicznej klimatyzacji czlowiek czul sie tam tak doskonale ze moglby zostac na dluuugo. Ali przystal nawet na moje zyczenie by zobaczyc nomadow ; ). To byl bardzo mily czas a Ali i jego zona Solmaz okreslili sie jako moi iranscy rodzice : ]. Nastepnie pojechalem do Tabrizu (stopem, chociaz Ali, kierwnik fabryki kluczy, upieral sie abym jechal autobusem i chcial mi nawet go oplacic) gdzie spalem u piszacego prace magisterska studenta filologii angielskiej imieniem Hamed. Dzieki niemu p...