Przejdź do głównej zawartości

Posty

Niedługo kończy się głosowanie (i rozliczanie z US + znajdź Wally'ego)

Ten post jest niezwykle złożony. Po pierwsze chciałbym nim przypomnieć, że kwiecień ma się ku końcowi i wszystko to, co się z tym wiąże. Ale na koniec w nagrodę będzie zabawa z dawnych lat - znajdź Wally'ego! Czyli tak: 1. Z końcem kwietnia mija termin głosowania w Dobrym konkursie  - został już tylko tydzień! Co za tym idzie - zbliża się wielkie rozstrzygnięcie. Nagrody: książki   Wydawnictwa Czarne ,  mapy i przewodniki   Wydawnictwa Turystycznego Agencja TD , mydełka   Nasycalni Marzeń  oraz szwajcarski ser i islandzkie słodycze już trzęsą się z niecierpliwości w paczkach, czekając na chwilę, gdy będą mogły poszybować do zwycięzców. Dlatego jeśli jeszcze nie zagłosowałeś Czytelniku drogi - zagłosuj ( zobacz jak to zrobić )! A jeśli Ty, kandydacie na nagrodę, nie jesteś jeszcze pewny czy wygrasz - informuj swoich znajomych jak ich tylko spotkasz (a także na fejsbukach, naszych klasach czy odnoklasnikach) aby głosowali na Ciebie! Wyjaśnienie . W...

Kerman i moja kariera filmowa

< poprzedni odcinek | spis treści | następny odcinek >   Po odwiedzinach w południowym, upalnym Bandar Abbas  zaczniemy teraz krótką eksplorację wschodniego Iranu. Cel: Kerman . Udało mi się tam dotrzeć dwiema ciężarówkami. Po drodze, jak zwykle, zostałem dobrze nakarmiony. I chociaż to pierwszy pan kierowca zakupił mi tłusty obiadek, lepiej zapamiętam tego drugiego (zapamiętała tę podróż bardzo dobrze także moja karimata, jako że plecak leżał na pace wypełnionej drucianymi ogrodzeniami). Co prawda jazda nastręczała pewnych niedogodności (jak np. brak oparcia w "siedzeniu" dla pasażera), ale było miło niezmiernie. Kierowca wykazywał niezwykłą pojętność w stosunku do moich ściśle ograniczonych perskich umiejętności językowych. Po zachodzie słońca zatrzymaliśmy się na modły w meczecie i zaraz ruszyliśmy dalej.  Podczas gdy pan kierowca chylił swe czoło ku ziemi, ja czekałem koło ciężarówki delektując się wieczornym pustynnym chłodem. Wreszcie znów na...

Parno jak w Bandar Abbas

< poprzedni odcinek | spis treści | następny odcinek >  Co do jednego wszyscy w Iranie byli zgodni: nie jedź do Bandar Abbas! Tam jest gorąco, 50 stopni, to niebezpieczne! Nie jedź, pij dużo wody, wody z cukrem, wody z solą, wody... Bo Bandar Abbas leży na samym południu Iranu, nad Zatoką Perską. 50 stopni? Co to jest 50 stopni! W Qom było 48, to co za róznica: 48 czy 50... Moja reakcja na rady niejechania do Bandar Abbas wyglądała zwykle jak reakcja krasnoludka (tego ogolonego) na stwierdzenie Małego Księcia na temat wyjątkowości róży . Oczywiście, że pojechałem do Bandar Abbas. Autostop szedł dość dobrze, ale droga była daleka, więc dojechałem dopiero pod wieczór, koło godziny 22 klimatyzowanym samochodem. Gdy byliśmy już nad zatoką kierowca kilka razy otwierał szybę, żeby trochę mnie zaznajomić z tutejszym klimatem. Trochę się obawiałem, że się uduszę. Gdy wysiadłem po dwóch minutach byłem całkowicie mokry: spodnie, koszulka, majtki i co tam jeszcze chcecie. ...

Mrożąca krew w żyłach opowieść o mgle, lisie, Wojtku i kocie obronnym

Preludium Jak już kiedyś pisałem schroniska stowarzyszone z   CAS - Club Alpine Suisse  są otwarte cały rok, w sensie także zimą, można wejść i spać, choćby nikogo nie było. Cabane Barraud na Anzeindaz też miała taka być.  Ale (w skrócie) nie była. A od początku rzecz wygląda tak, że na EPFL  mam wolny tydzień po Wielkanocy. Jak się tylko o tym dowiedziałem czekałem nań planując długie górskie wędrówki. Jak się już każdy domyśla cały ten tydzień lał deszcz i było zimno. Czekałem na polepszenie pogody, ale nie przyszło. Zdecydowałem się jednak wyjechać w piątek w okolice Grand Muverand. Plany były ambitne, ale widoczność mocno ograniczona (30m? no szło się w gęstej chmurze, po omacku, wszędzie tylko śnieg, ani ścieżki ani nic) więc i plany trza było ograniczyć. Zdjęć z gór nie mam: szarawą biel całkowitą możecie uświadczyć równie dobrze otwierając tani blok rysunkowy. Nic nie było widać, ale jak dolazłem do Solalex (~1400m n.p.m., co oznacza tyle, że zamiast de...

Persepolis, czyli czym się różni wyprawa do Iranu od wyprawy do Persji

< poprzedni odcinek | spis treści | następny odcinek >   -Jadę autostopem na miesiąc do Iranu! -Zwariowałeś? Terroryści, niebezpiecznie, wojna, zastanów się lepiej! -Jadę do Persji. -Ooo... Faaajnie... Starożytna, kolorowa wschodnia kultura... Zabytki... (jakby ktoś nie wiedział: Persja=Iran ) Persepolis  to najbardziej znany obiekt turystyczny w Iranie: wzniesione w VI wieku p.n.e. przez Dariusza Wielkiego miasto bogate w (płasko)rzeźby, kolumny, tabliczki z pismem klinowym i wszystkim tym, co znajduje się na okładkach książek do historii I klasy podstawówki/gimnazjum/liceum jeśli akurat mamy jakimś cudem do czynienia z nieeuropocentryczną wersją historii (czyli rzadko). Ale właśnie Persepolis sprawia, że wyprawa do Iranu i wyprawa do Persji to w oczach laika dwie zupełnie różne rzeczy. Zniszczone niecałe 200 lat po powstaniu przez kulegę Aleksandra Macedońskiego, ruiny prezentują się obecnie mniej więcej tak: Persepolis z góry Persepolis ...

Minął termin zgłoszeń na Dobry konkurs (ale...)

Niniejszym ogłasza się, że regulaminowy termin zgłoszeń na Dobry konkurs minął! Kto chciał wysłać swoje zgłoszenie legalnie - już to zrobił, a takich osobników było dziesięć. Natomiast  jeśli ktoś chce wysłać swoje zgłoszenie nielegalnie - właśnie teraz otwiera się dla niego szansa! Pamiętajcie jednak, że termin głosowania upływa z końcem kwietnia (zobacz jak głosować!) ! A to już jest termin nieubłagany (bo wysyłanie zgłoszeń po terminie głosowania nie jest niedozwolone, jest po prostu... jakieś takie... zupełnie abstrakcyjne :-) *). ALE! Nie ma tak, że ktoś sobie po prostu wysyła zgłoszenie po terminie (i zmusza mnie do wykonywania tej ciężkiej pracy jaką jest publikowanie jego zgłoszenia)! Jeśli ktoś chce wysłać zgłoszenie po terminie musi (za karę) stanąć w kącie i umyć buzię mydłem oraz zagłosować na jedną z propozycji przesłanych w terminie (i jakoś mi to udowodnić, np. potwierdzeniem przelewu w formacie pdf które zazwyczaj można sobie ściągnąć z internetowego systemu...

Relacja konkursowa - Pielgrzymka, czyli wielkanocna mała podróż nieoczekiwanie rowerowa

Relacja  konkursowa (zobacz jak zagłosować!)   Andrzeja  z pielgrzymki rowerowej do Wąwolnicy zdaje się. No, tacy ludzie mi się podobają! Nie marudzi, że się nie da, albo że to chyba nie dla niego, albo że nie ma o czym napisać... Nie ma o czym napisać? To weźmie, pojedzie, wróci i napisze - proste! Pielgrzymka, czyli wielkanocna mała podróż nieoczekiwanie rowerowa  Chciałbym zaprosić was w charakterze jurorów, do konkursu ogłoszonego na blogu „Fizyk w podróży” - konkursu na relację z małej lub dużej podróży, możliwie szalonej :) Jest on częścią akcji charytatywnej na rzecz chorej na stwardnienie rozsiane Dominiki. Na stronie konkursowej znajdziecie szczegółowe warunki uczestnictwa i głosowania. Zapraszam do głosowania i wsparcia tego pożytecznego przedsięwzięcia. Mnie też ta akcja zainspirowała do działania - małej podróży i relacji z niej. No, ale zabrałem się za to tak późno (trochę w reakcji na już ogłoszone prace) i tak spontanicznie, że zdążyłem wy...

Relacja konkursowa: Podróżuję, by spotkać przyjaciół (w Maroku)

Relacja  konkursowa (zobacz jak zagłosować!)   Maliny (gwoli ścisłości: Malina jest kobietą, jak Kopernik albo Skłodowska) z Maroka. Relacja świeżutka, Malina tylko wróciła do domu, rzuciła plecak, zdrapała z siebie trochę brudu i napisała! Jakbyśmy byli w jakichś uczciwych czasach, gdzie pisało się na papierze, to na tej stronie zobaczylibyście ślady paluchów upapranych daktylami, kulfony spowodowane wplątaniem się piasku w atrament, poczulibyście powiew wiatru znad Agadiru i takie takie. Niestety mamy internet, czytajcie takie jakie jest (i głosujcie!). Podróżuję, by spotkać przyjaciół. Zwłaszcza tych, których jeszcze nie miałam okazji poznać. Tak było i tym razem, a zaczęło się od snów o Saharze i siln ego pragnienia, by znaleźć się tam tej zimy. Tylko jak? Tylko z kim? Szukajcie, a znajdziecie – po krótkim acz intensywnym czasie dumań i westchnień, na jednym z podróżniczych portali złowiłam ogłoszenie takiej mniej więcej treści: „Jedziemy do Maroka – chcemy zjechać...