Przejdź do głównej zawartości

Posty

Relacja konkursowa: Jest brudno, jest kolorowo, jest świetnie!

R elacja konkursowa nr 10 (zobacz jak zagłosować!) , prosto z Meksyku od Martyny JEST BRUDNO, JEST KOLOROWO, JEST ŚWIETNIE! Moja przygoda z krajem miliona barw, kontrastów, nietuzinkowego kultu Marii oraz pikantnych smaków, z krajem, którego stolica Ciudad de México liczy 22 - 25 milionów mieszkańców, z krajem uśmiechniętych ludzi, rozpoczęła się 2 sierpnia 2012 roku. Czterech wolontariuszy z Polski, spotkało się na dworcu kolejowym w Poznaniu, by rozpocząć podróż życia. Nie znaliśmy się wcześniej, a jednak połączył nasz wspólny cel – Meksyk. Szansę dwumiesięcznego wyjazdu otrzymaliśmy w ramach Wolontariatu Europejskiego EVS. Do końca nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać po tym kraju, słyszeliśmy o nim wiele. Mass media ciągle bombardują nas informacjami związanymi z kartelami narkotykowymi, porwaniami turystów dla okupu i mafijnymi porachunkami. Tak, to prawda, tam to wszystko istnieje, jednak dla mnie Meksyk to przede wszystkim wspaniali ludzie jakic...

Relacja konkursowa: Wykolejona podróż, która się skończyła, zanim się zaczęła

R elacja konkursowa nr 9 (zobacz jak zagłosować!) , w której Magda raczy nas niezapomnianymi wspomnieniami z taboru PKP. WYKOLEJONA PODRÓŻ, KTÓRA SIĘ SKOŃCZYŁA, ZANIM SIĘ ZACZĘŁA “06.08.2012             Siedzę właśnie w pociągu do Szczecina... Tak! Zrobiłam to! Jutro po 6.00 rano będę w Świnoujściu. A co potem? Cholera wie. Mam zamiar iść wzdłuż wybrzeża, nie wiem jak długo, ile starczy czasu i kasy. Wyjechałam po 15:09 z rozkopanego dworca w Katowicach. Siedzę w przedziale, obok mnie jakaś młoda kobieta, która właśnie wróciła z Ibizy – tak usłyszałam, gdy rozmawiała z matką przez telefon. Ciekawe... cała ta wycieczka była dla mnie totalną abstrakcją do momentu, gdy nie założyłam na siebie wypchanego plecaka z namiotem, śpiworem, karimatą. Teraz powoli próbuję uwierzyć w ten fakt. Najbardziej martwię się o noclegi, bo nie mam nic zalatwione – zresztą i tak nie było co załatwiać (...)”    ...

Relacja konkursowa: Za kołem podbiegunowym pewnie jest zimno

R elacja konkursowa nr 8 (zobacz jak zagłosować!) , w której Kasia pisze, że jej zimno. Za kołem podbiegunowym pewnie jest zimno ‘Oszalałaś? Do Rosji chcesz jechać? Za kołem podbiegunowym to na pewno jest zimniej niż w Polsce, w czasie zimy stulecia. Na zdjęciach będziesz miała tylko śnieg, błoto, baraki i żuli takich samych, jak spod Biedronki.’ Tak na mój pomysł wyjazdu zareagowała koleżanka. Jednak ja, niezwykle ciekawa tego, czy w tamtym rejonie rzeczywiście jest szaro, buro i nijako, postanowiłam odwiedzić naszych wschodnich sąsiadów i przekonać się o wszystkim na własnej skórze. A jak było i dlaczego tak a nie inaczej przekonacie się już za moment. Więc parzcie kawę, bo to nie będzie łatwa lektura! Pakujemy manatki i w drogę! Pośpiesznie zapełniając miejsca w przedziałach nie wiemy jeszcze, na co się porwaliśmy… W białoruskiej mieścinie, gdzie wypadł nam dłuższy postój, przechadzamy się po okolicy. Jak widać na pierwszy rzut oka – całe tutejsze życie kręci...

Relacja konkursowa: Pociąg stereotypów

Relacja konkursowa nr 7 (zobacz jak zagłosować!) , w której Agnieszka opisuje kaukaski Pociąg stereotypów. Pociąg stereotypów  A więc jesteśmy! Siedzimy w gruzińskim pociągu do ormiańskiego Erywania. Dwie Polki siedzą wśród kaukaskich mężczyzn w gruzińskim pociągu do Erywania. Nocnym pociągu. Oczywiście, że się nie boimy. Czego? Tych wielkich kaukaskich facetów z wielkimi umięśnionymi rękoma? Tych dwumetrowych facetów, których wyraz twarzy mówi „zniszczę Cię!”? Nie boimy się. Przecież to tylko 12 godzin w bezprzedziałowej plackarcie z plecakiem pod głową. Zleci szybko. Zleci.   Ostatni raz wychodzimy na peron żeby złapać pare głębokich oddechów zanim wejdziemy do zajętego do ostatniego miejsca  radzieckiego wagonu. Naszą uwagę przyciąga niski chłopiec, najwyraźniej z Kaukazem i rąbaniem drwa nie miał nic wspólnego. Idzie. Patrzy. Wsiada. Wsiada do naszego wagonu wypełnionego kaukaskimi ogromnymi mężczyznami. No cóż jego wybór. Wsiadamy i ...

Relacja konkursowa: Autobusem po Laosie

Relacja konkursowa nr 6 (zobacz jak zagłosować!)   nadesłana przez Arka, który jeździł autobusem po Laosie.   Autobusem przez Laos     Pod nogami pasażerów małego lokalnego autobusu leżą plecaki i worki. Podczas nocnego przejazdu regularnie zatrzymujemy się, żeby zabrać dodatkowe przesyłki. Gdy pojazd jest już zapakowany do granic możliwości, steward wdrapuje się na dach i wrzuca nań kilka ciężkich worków z ryżem. Potem, prowizorycznie przykleja je do karoserii zwykłą bezbarwną taśmą. Spogląda czy mocowanie ładunku jest solidne i kiwa głową, jakby bezgłośnie mówiąc – Przecież do góry nie poleci.     Niedaleko granicy wietnamsko-laotańskiej, przesiadam się do większego autobusu, który może zabrać jeszcze więcej ryżu. Paradoksalnie, jazda w tych mało komfortowych warunkach napawa mnie radością. Nikt się nie denerwuje, mimo że wyjście z autobusu na przerwie to nie lada ekwilibrystyka. Podróżni nie pytają czy dojedziemy punktu...