Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jak przekroczyć przesmyk Darien?

Najpierw jakiś wstęp w stylu typowym: "Wielu sądziło, że przejedzie sobie na wrotkach z Alaski aż do Chile drogą zwaną Panamericaną. Niedoczekanie! Otóż jest pewien problem, i sie nazywa DARRRIEN !!!" Darien to ten kawałek dżungli między Panamą i Kolumbią , przez który nie prowadzi żadna droga, dżungla przez którą przechodzą tylko raz w życiu Wojciech Cejrowski i Beata Pawlikowska, a codziennie przemytnicy kokainy i emigranci z Ekwadoru. W sytuacji, w której nie chroni nas żaden narkotykowy zleceniodawca ani pieniądze od sponsorów wyprawy, dobrze jest w zasadzie ten kawałek świata ominąć. Chociaż ja nie mówię, że się nie da, wszystko się da, tylko z rowerem jest to nieco kłopotliwe ze względu na góry i błoto. Podczas podróży przez Amerykę Środkową spotkałem wielu ludzi, którzy zamierzali albo już przeskoczyli przesmyk Darien w jakiś sposób. Sam, koniec końców, również przedostałem się z Panamy do Kolumbii, chociaż przez całą wcześniejszą podróż nie wiedziałem, jak to z...

Kiedy pytają mnie... jakiej muzyki słucha się w Polsce?

Bo rzeczywiście pytają. W Ameryce Łacińskiej to kwestia istotna: co się tańczy, czego się słucha. W samej Kolumbii wymienią Ci jednym tchem, że vallenato, cumbia, merengue, merecumbe, porro i inne, i że salsa oczywiście również. I to wszystko są odrębne style, każdy ma swoją szkołę, swoich muzyków, swoją technikę. No dobrze, mówią, a w Polsce? No i co ja mam im powiedzieć? Czasem w tej podróży tak sobie pomyśliwałem, że oni tutaj jacyś tacy wykorzenieni są, że te kolonie co to zburzyły cywilizacje tubylcze, że niewolnictwo i tak dalej, a że my dla odmiany mamy tę nasza ciągłość historyczną, że Mieszko i że Poniatowski. A potem mnie pytają o tą muzykę i mi się przypomina jeden fragment ze Szkiców piórkiem Bobkowskiego: [niżej Wam wrzucę cały kontekst, bo świetny jest, teraz tylko najistotniejsze] – Ta­dziu – zacząłem – mu­sisz jed­nak wziąć pod uwagę, że. – Mówiłem może godzinę, może więcej. Ka­rol Wiel­ki, Dzie­wi­ca Or­leańska (czy­tał o niej), Lu­dwik XIV, De­scar­tes, Re­wo­...

Mieszkanie studenckie w Kolumbii, 5 minut od rynku, tanio!!!

Do wynajęcia tanie mieszkanie studenckie: Mieszkanie Na pewno znów chcesz wydawać 600zł na ciemną klitkę na obrzeżach Krakowa, Wrocławia czy Warszawy? I znów dzielić życie z gierkowskim tapczanem i lakierowaną meblościanką? Marznąć w styczniu? Stary, bez sensu...

Jak otworzyć kokosa?

Przenośne studio filmowe fizyka w podróży zaprasza na kolejną superprodukcją: dziś instrukcja prosto z Kolumbii o tym, jak otworzyć kokosa. A to sztuka nad sztuki!

Aktualności: Koniec świata - Darien i ominięcie go wodą [z trasy]

W ostatniom czasie, znaczy się w ciągu ostatniego miesiąca mniej więcej, wydarzyło się rzeczy kilka, natomiast jakoś nie było specjalnie dużo internetu w zasięgu. Teraz też go nie ma za dużo, dlatego się streszczę fotograficznie. Po pierwsze to spędziłem sporo czasu w Ciudad de Panama, nabywając nowych umiejętności z kategorii "podróżowanie samoutrzymujące się" - szczegóły wkrótce w jakimś wpisie w stylu "jak zarabiać na podróż w czasie podróży:

Radio, portale i gazeta: relacje z Ameryki Środkowej

W ostatnich dwóch miesiącach napisało mi się kilka tekstów poza blogiem. W Panamie to nawet "Trójka" Polskiego Radia mnie odwiedziła, no po prostu sława, wino i kobiety. To ja zacznę od nagrania radiowego, a niżej wrzucam linki do artykułów: Roweroblender i inne wynalazki w czerwcowym numerze magazynu Rowertour Żonglując pod wiatr na Peron4.pl   a jakby ktoś przypadkowo studiował fizykę to mam też w zanadrzu Przewodnik studenta fizyki w wiosennym Fotonie A jak już tak lecimy z wszystkim po kolei, to zdarzyło się, że tekst Prywatny Zbawiciel zagościł na najpierwsiejszej z pierwszych stron Onetu:  No i to by było na tyle. Do napisania!

Pieczątki i naklejki, czyli jak nielegalnie wjechać do Panamy i co się dzieje potem

Jakiś czas temu, na tak zwanym znanym portalu społecznościowym, pozwoliłem sobie zamieścić informację, iż źle mi się dzieje, iż jestem chory na wszystko i do tego nielegalnie przebywam w Panamie, czego naprawienie wymaga przejechanie przez cały kraj długi (i niezbyt szeroki) w stanie wysokiej gorączki, kataru, zapalenia ucha i ogólnego smutku. No to chyba należałoby się teraz wytłumaczyć po kolei o co w tym wszystkim chodziło. Wjechałem do Panamy dnia 10 kwietnia 2014 roku od strony Kostaryki, przejście graniczne Sixaola-Guabito, prowincja Bocas del Toro. Po stronie kostarykańskiej opłaciłem podatek wyjazdowy w wysokości 7 dolarów (plus dwa dolary opłaty za opłatę: punkt graniczny oferuje możliwość wpłaty 7 dolarów poprzez specjalną maszynę z czytnikiem paszportów, która po prostu nie działa: wielu próbowało i nikomu się nie udało, jeśli zaś maszyna nie działa, możesz opłacić podatek w miejscowej „aptece” która to apteka zasadniczo chyba nie ma leków na stanie, a utrzymuje się wł...

Panama: Kobiety na abonament

Tanio. Sto, dwieście dolarów za miesiąc? Czasem jakiś drobiazg, krzesło do kuchni czy karnisz na przedpokój. On przychodzi raz na tydzień, raz na dwa. Ona go nie kocha, ale tak zostawiać? I za co potem bedzie opłacać taksówki z supermarketu pod dom? Za co wykarmi dzieci? Jeśli kobieta coś ma, czego potrzebuje mężczyzna, to dlaczego miałaby mu tego nie użyczyć, zresztą z korzyścią dla obojga. To przecież zupełnie naturalne i nikt się temu nie dziwi. Nicole ma 16 lat: niska, o drobnej budowie ciała, chociaż dupa od lenistwa rośnie (niecały kilometr ze szkoły do domu - taksówką, chociaż twierdzi, że ona i jej mama należą do biednych). Kręcone, czarne włosy opadające na ramiona, mały nosek i jasna cera: wszystko to składa się na ogólny obraz młodzieńczej śliczności. Od wtorku do soboty jeździ z mamą na dworzec autobusowy, gdzie sprzedają obiady i lody. Wychodzą koło 11, wracają już po 13. Obiady gotuje rano mama, Nicole zaś po południu chodzi do szkołu. To znaczy: czasem, a czasem nie...