Przejdź do głównej zawartości

Posty

Argentyńskie migracje a Rodolfo Kusch [z cyklu: "Dlaczego Argentyńczycy podróżują?"]

Gdy zadawałem sobie pytanie:  "dlaczego Argentyńczycy podróżują?" , pierwszą intuicyjną odpowiedzią było ich imigranckie pochodzenie. Drugie w kolejności przyszło mi do głowy pragnienie powrotu do natury: powód może mało oryginalny z punktu widzenia zurbanizowanej Europy, ale owszem, istotny na tle na ogół bardziej rolniczej Ameryki Łacińskiej. Natomiast pierwszą odpowiedzią, której nie przewidziałem, a która pojawiła się już w czwartym czy piątym wywiadzie, okazało się poszukiwanie wspólnoty. Gdy nagle te trzy kwestie —imigracja, natura i wspólnota— znalazłem wymienione jedna obok drugiej w książce Rodolfo Kuscha " América profunda " ["Ameryka głęboka", 1962, brak wydania polskiego] nie było innego wyjścia: teraz już musiałem siąść do komponowania pierwszego artykułu, w którym spróbuję przeanalizować kwestię podróżujących Argentyńczyków od strony teoretycznej. Bo jeśli do tej pory czułem, że może moje sądy i przeczucia są zbyt moje lub są zbyt przec...

Podróż w czasach zarazy

Miałem pisać o czym innym, ale ostatecznie nie na co dzień podróżuje się w czasach pandemii. Skoro już wszyscy mówią o koronawirusie, to podejrzewam, że ten temat zainteresuje Was najbardziej. Gdy dojeżdżał do Junin de los Andes jeszcze nie wiedział, że zostanie tam na dłużej (w tle po lewej: wulkan Lanin, 3747 m n.p.m.) Gdy przejeżdżałem przez Neuquen coś tam się słyszało, że w Chinach, że we Włoszech. Dalej mamy prawie 200 km samotnej drogi przez pustynię do Zapali, po drodze przystanek u pana Rubena co to mieszka w środku niczego, pilnuje świętego Zefiryna i szuka kamiennych ostrzy strzał po górach (to o nim miałem pisać, jeszcze o nim napiszę). --> Ten tekst został opublikowany dzięki wsparciu projektu  Fizyk w Argentynie  na portalu Patronite. Jeśli chcesz, by na stronie pojawiało się więcej tego typu tekstów, wspieraj ich autora! (klik) W Zapali już mówiło się, że są przypadki w Buenos Aires, w Cordobie, ale w dalszym ciągu cała afera koronawirusowa wydawa...

Na południe I: Buenos Aires

Są rzeczy, o których się wie, ale które trzeba zobaczyć, żeby je rzeczywiście zrozumieć. Albo żeby zapytać: dlaczego mordowali w sposób aż tak bezsensowny? --> Ten tekst został opublikowany dzięki wsparciu projektu  Fizyk w Argentynie  na portalu Patronite. Jeśli chcesz, by na stronie pojawiało się więcej tego typu tekstów, wspieraj ich autora! (klik) Buenos Aires zaskoczyło mnie rozmiarem. Bo znów: niby wiesz, że jest ogromne, że 5, 10, że nie wiadomo ile milionów mieszkańców. Ale dopiero jak ktoś ci proponuje: spotkajmy się tu i tu, patrzysz na mapę, i to "tu i tu" jest 20 km dalej —i dalej wewnątrz miasta, i to nawet w centrum— mówisz sobie: no tak, to duże miasto. Albo gdy przypływasz do portu promem z Urugwaju, i jedziesz, jedziesz, pedałujesz, myślisz sobie: pewnie już jestem blisko tego miejsca, gdzie to mnie mają przyjąć, a tu nie: patrzysz na lokalizację, jeszcze 10 km. Jeszcze dziesięć kilometrów ulic, przecznic, wieżowców, zapchanych skrzyżowań, gi...