Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą autostop

Granice historii. Argentyna od Atlantyku po Andy (3)

Trasą numer 3 kursują wielotonowe, wyładowane po brzegi ciężarówki w długiej drodze na południe. Na północ większość z nich wraca na pusto i to był punkt dla mnie. Jednocześnie miałem ze sobą rower i ciężkie sakwy, co razem z obawami związanymi z pandemią raczej nie zachęcało przejeżdżających kierowców, by się zatrzymać. Sam nie wiedziałem, jak wciągnę gigantyczny bagaż na naczepę. Przy drodze stanąłem koło południa, usytuowałem się przy stacji benzynowej. Czekałem chyba do siedemnastej. Ale —jak wiedzą wszyscy starzy autostopowicze— po długim oczekiwaniu zwykle wpadają najdalsze kursy. Pablo jechał do Trelewu: 900 kilometrów jednym rzutem.  Zachód: bo jesteśmy na zachodzie Argentyny Od lat nie jeździłem stopem. Dosłownie. Ostatni raz łapałem auta na kolumbijskim pograniczu, kiedy usiłowałem wrócić do Wenezueli, a pogranicznicy z Cucuty nie bardzo chcieli mi na to pozwolić (anegdota znalazła się na kartach książki Upały, mango i ropa naftowa ). Lubiłem autostop. Wejść do kabiny cud...

Po raz kolejny w Caracas

Rowerowa mapa podróży ( do znalezienia tutaj ) nie zdradza całej trajektorii, po której porusza się fizyk. Zwłaszcza jeśli chodzi o pogranicze kolumbijsko-wenezuelskie owa trajektoria jest znacznie bardziej skomplikowana:

Pieczątki i naklejki, czyli jak nielegalnie wjechać do Panamy i co się dzieje potem

Jakiś czas temu, na tak zwanym znanym portalu społecznościowym, pozwoliłem sobie zamieścić informację, iż źle mi się dzieje, iż jestem chory na wszystko i do tego nielegalnie przebywam w Panamie, czego naprawienie wymaga przejechanie przez cały kraj długi (i niezbyt szeroki) w stanie wysokiej gorączki, kataru, zapalenia ucha i ogólnego smutku. No to chyba należałoby się teraz wytłumaczyć po kolei o co w tym wszystkim chodziło. Wjechałem do Panamy dnia 10 kwietnia 2014 roku od strony Kostaryki, przejście graniczne Sixaola-Guabito, prowincja Bocas del Toro. Po stronie kostarykańskiej opłaciłem podatek wyjazdowy w wysokości 7 dolarów (plus dwa dolary opłaty za opłatę: punkt graniczny oferuje możliwość wpłaty 7 dolarów poprzez specjalną maszynę z czytnikiem paszportów, która po prostu nie działa: wielu próbowało i nikomu się nie udało, jeśli zaś maszyna nie działa, możesz opłacić podatek w miejscowej „aptece” która to apteka zasadniczo chyba nie ma leków na stanie, a utrzymuje się wł...

Fajki i szaleni

Ciekawe, że tu, w Ameryce Środkowej, stosunkowo mało się pali. I czasem przychodzi taka chwila, że siedzi się gdzieś spokojnie, jak teraz, z tymi kotami, i dochodzi skądś zapach tytoniu przygnany wiatrem. Wiatr i fajki, przecież to Kirgistan , to Turcja, to kolejne ciężarówki, kolejni kierowcy, którzy palą po prostu zawsze , i którzy zawsze w końcu zabierali mnie na stopa , smutni, weseli, tacy sobie i niesamowici, każdy inny. Lubiłem to. Popol Vuh , czyli Genesis Majów, mówi: "Są takie pokolenia na świecie, są tacy dzicy ludzie, których twarzy nie można zobaczyć. Nie mają domów, tylko chodzą po górach małych i dużych, jak szaleni ." [ Hay generaciones en el mundo, hay gente montaraces, a las que no se les ve la cara; no tiene casas, sólo andan por los montes pequeños y grandes, como locos. ] jedź dalej.

Fizyk jednocześnie w podróży i Radiu Lublin

W długi łikend Radio Lublin wyemitowało kolejną edycję Spojrzeń . Tym razem wystąpił w nich m.in. Wojciech, zdybany przez piękną Zofię po slajdowisku w Kolanku . Potem w radiu usłyszałem wiele ciekawych rzeczy, np. pan redaktór ochrzcił mnie krakowskim podróżnikiem (a niech mu będzie, w końcu jako słoik powinienem być dumny z takiej nobilitacji, no i zaraz podróżnik, ja tylko pojechałem na wakacje). O, i dowiedziałem się, że mój blog cieszy się niezwykłą popularnością wśród Internautów (to o Was!). Także tego. Zapraszam do wysłuchania: mowa i zdjęcie, full wypas tak zwany. O Iranie , stereotypach, podróżach i karierze aktorskiej . Takie rzeczy tylko w Radiu Lublin !

Raport z przypadkowych wakacji / Zakarpacie i Maramuresz (4)

- Je... suis allé... à la montagne en Ukraine... - Oh, tu parles français? -Oui, je suis habité cinq mois en Suisse, mais... mais j'ai oublié tous... odcinek | pierwszy | drugi | trzeci | czwarty | Rościsław i Luda zostawili mnie na magistrali z Chustu na wschód. Strasznie bolała mnie głowa, przejechałem się z tirowcem jadącym do Jaremczy i spędziłem noc w nadgranicznym Sołotwinie, gdzie chyba wszyscy kanciarze i cyganie z Rumunii przenieśli swoje pałacyki i wille na wieść, że Unia, że jakieś zasady, prawo, że korupcja to nie... I za chwilę miałem się przekonać, że tego francuskiego to ja już na prawdę nie pamiętam. Malowane znaki, kochane

Raport z przypadkowych wakacji / Zakarpacie i Maramuresz (3)

-Tak, tatuś był w Norwegii! -No fajnie, fajnie. -I w Niemczech był, a ty byłeś? -Ja... ja to stopem przez Niemcy przejeżdżałem, ale tak żeby być, to nie. -No, a tatuś był. Tatuś jeździł do tego kraju, co to nas chciał w czasie wojny zawojować [śmiech]! [I dodane ciszej, po chwili] ... razem z Polakami. odcinek | pierwszy | drugi | trzeci | czwarty | Dzieci są chyba najlepszym barometrem nastrojów społecznych. Zwłaszcza te około pięcioletnie. Nie analizują specjalnie faktów, raczej powtarzają zasłyszane slogany. Więc co z tego, że Rościsław się zapierał, że u nich, w centralnej Ukrainie, to o Polakach się nie mówi raczej, że co prawda w zachodniej Ukrainie to się modlą do Bandery, ale on go uznaje za zwykłego bandytę. A jednak chyba bardziej słowa Miszy pozostają mi w pamięci. Żydowski cmentarz w Studene

Skrajem pustyni Taklamakan

Jak się jedzie autostopem przez pustynię? Normalnie, tak jak przez nie-pustynię, tylko gorąco. Czasem jakiś wielbłąd przebiegnie. O, uciekły Wody trzeba zabrać. Nie wiem zresztą, można by powiedzieć, że nie jechałem przez pustynię, tylko właśnie skrajem. Już bardziej w Iranie przez środek Pustyni Słonej się zaiwaniało (hej) . No ale do rzeczy. Trasa z pustynnego Kaszgaru, skrajem Taklamakan, do zielonego Turfanu (gdzie najsłodsze rodzynki, oo jakie słodkie) prezentuje się następująco: To "B" to Turfan

Chińskie jezioro Karakol

Czy po Chinach da się jeździć stopem? Jasne, nawet w pięć osób. Chociaż kierowca tira nie był zachwycony, gdy do szoferki pakowała mu się już czwarta osoba. I do dziś nie wiem jakeśmy to wymyślili: cztery osoby w jednym, jedna osoba w drugim. Ten pierwszy chyba po prostu mniej stanowczy był. Nad jeziorem Karakol

Z kamerą wśród chińskiego Ałtaju

Stare chińskie przysłowie mówi: "Nie chodź z mapą samochodową w skali 1:2 000 000 po górach, w których nigdy nie byłeś, w których nie ma szlaków i w ogóle w których nic nie ma". I o tym właśnie będzie ta opowieść. A także o diecie górskiej w Chinach i różnych tam takich. Gdy byłem w Chinach, poszedłem w góry. Niestety, gdy wcześniej jechałem tirem przez pustynię Taklamakan - zepsuł mi się aparat. I to nawet nie od piasku. A zepsuł się tak, że nie można było robić zdjęć. Ale można było robić filmy, zapraszam więc na ałtajską (i nie tylko) składankę grejtest hits z widoczków, a potem (ale tylko dla tych, którzy obejrzeli!) na krótką opowieść. W północno-zachodnim skrawku Chin jest jezioro Kanas . Każdy Chińczyk (ten bogatszy) musi, po prostu MUSI je zobaczyć, w związku z czym koszt wejścia do lasu z jeziorem to 150 juanów, czyli jakieś 75zł. Nikt się jednak nie zraża, nie takie pieniądze Chińczycy mają, wobec czego autobus za autobusem - tysiące, czy pewnie i miliony...

Opowieść kirgiska o konflikcie

Przed Bałykczy szofer małej ciężarówki skręca w prawo, na południe, na Choczkor i Naryn. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów przejechane w kilka godzin w kurzu i pyle remontowanej drogi z Biszkeku wreszcie się skończyło, teraz już względnie równy asfalt północnym wybrzeżem Issyk-kul, do Czołpon Aty. Z brudnego skrzyżowania, zdobnego w betonowy szalet, podły bar i kilka handlarskich bud, widać jak zaczyna się, ale już nie kończy, gigantyczne jezioro. W mercedesie ( bo co innego może się zatrzymać w Kirgistanie ) siedzi dwóch mężczyzn. Jadą ze stolicy. "(...) widać jak zaczyna się, ale już nie kończy, gigantyczne jezioro." Już dwa razy pisałem o konflikcie uzbecko-kirgiskim z perpektywy Uzbeków w tekstach Gdy on wychodzi do pracy, ona klęka i czyści mu buty oraz O tym, jak Pan Bóg uratował Uzbeków z Taszbulak w Dżalal-abadzie . Jest oczywiście także kirgiska narracja dla tej historii. Żadnej niespodzianki - jest diametralnie różna. Tak jak zawsze, jak wszędzie, jak abch...

O tym, jak Pan Bóg uratował Uzbeków z Taszbulak w Dżalal-abadzie

Z placu, na którym zwykle kupowałem arbuzy - przystanek Gor.Balnica - wychodzą w stronę wzgórza dwie drogi. Broniący się okoliczni Uzbecy zablokowali je barykadami, Kirigzi zniszczyli kilka budynków na samym placu i ruszyli z ofensywą kawałek dalej, do wsi Taszbulak, czyli "źródło z kamienia". Wylotówka z Dżalal-abadu Aliszer mówi, że zamieszki w 1990 roku były inspirowane z Rosji, jak niejeden konflikt w Azji. Ale Aliszer sam pamięta ten drugi konflikt, z 2010 roku, kiedy oprócz Osz i Uzgen, starcia objęły również Dżalal-abad. Kirgizi byli wspierani - niejawnie - przez wojsko. Mieli dostać broń, pojazdy opancerzone, wśród atakujących znajdowali się czasem policjanci. Zamieszki rozpoczęły się w centrum, a Uzbecy w swoich dzielnicach barykadowali domu i ulice, część uciekała. Po dwóch dniach do Taszbulak przychodzi Kirgiz, który solennie zapewniał, że podmiejską wioskę atak z pewnością ominie. 

Slajdowisko na AWF: Zakaukazie dla nienormalnych i nie tylko

Ileż można o tym Iranie ... O Kirgistanie też już było parę razy... O Białorusi będzie niedługo... Hm... Wpadłem więc na (skądinąd genialny) pomysł poświęcenia całego slajdowiska Zakaukaziu . O Abchazji , Karabachu czy Kazbeku zdarzyło mi się mówić, ale o samej Gruzji czy też coś więcej o Tuszetii to chyba nie więc... czemu nie. Zapraszam więc na wielkie odgrzewanie kotleta sprzed lat (prawie trzech)! Sprawdzimy razem, czy coś jeszcze pamiętam! Dodatkowo pewne novum: Pierwszy odcinek serialu (kto wie) "Wojciech: po prostu gotuj!" na żywo!   Tego nie możecie przegapić! Co: Zakaukazie dla nienormalnych i nie tylko Gdzie: sala B Budynku Głównego AWF w Krakowie Kiedy: środa 06.03 O której: 19.45  Wydarzenie FB: o tutaj Los opissos: Teraz to już do Gruzji jeżdżą wszyscy. Monastyry oglądają, chodzą po Swanetii i leżą na plaży. My też pojedziemy. Ale odwiedzimy jeszcze Abchazję, wejdziemy w dziurawych jeansach na pięciotysięczny Kazbek, a z Armeni...

Białoruś praktycznie

Po prawie dwóch tygodniach wróciłem zza Buga. Nie byłem tam po raz pierwszy , ale zanim zacznę opowiadać o tym jak się smaży draniki, pokazywać gdzie został napisany największy hit białoruskiej muzyki propagandowej , rozwodzić się nad wyższością ichniejszej kolei nad naszą i autostopowaniem , rozpocznę od pewnych informacji praktycznych dotyczących cen i transportu.

Slajdowisko: путешествие автостопом по Кыргызстану и Западному Китаю

Jak trafi ć? Zagraniczne rynki podbijane są przez polską wódkę, meble, buty oraz slajdowiska. Już po raz drugi w Minsku ( zob. pierwszy ), w nieformalnym domu kultury Lamora odbędzie się prelekcja ma. W Minsku nie jest obecnie nawet tak zimno, jak by się mog ł o wydawa ć , także bez obaw możecie wpadać, zapraszam !  Gdzie: La мора, 7а Щорса 2-я ул., Минск, Беларусь Kiedy: 12.02.2013, g.19.00 Temat:  путешествие автостопом по Кыргызстану и Западному Китаю Wydarzenie FB: klik Wydarzenie VK: klik Opis:   ДК «La мора» приглашает во вторник 12 февраля, в 19.00, на встречу с польским путешественником Войтеком Ганчареком (Wojtek Ganczarek) Наш гость расскажет о том, зачем и как он странствовал автостопом по Кыргызстану и Западному Китаю. Вы наверняка помните Войтека: он уже был у нас в гостях в июле прошлого года – тогда он рассказывал о своём потрясающем месяце автостопа по Ирану! :) Слайдшоу и новые интересные историе гарантированы! Войтек, изучаю...

Autostop w Kirgistanie

Jeśli planujecie jechać do Azji Centralnej stopem, to pewnie zdarzyło Wam się już niejednokrotnie czytać, że autostop jest tam niemożliwy . Jeśli zdarzyło Wam się natomiast czytać niniejszą stronę, to pewnie już słusznie podejrzewacie, że autostop w Azji Centralnej jak najbardziej możliwy jest . Autostop w Kirgistanie, FPP

Granica kirgisko-chińska

Kierowca ciężarówki, z którym jechałem, był Kirgizem, ale chińskim. Więc po rosyjsku sobie nie porozmawialiśmy, ale uśmiechał się imponująco. Wyminął sznurek ciężarówek na poboczu i stanął przed zamkniętą, siermiężną granatową bramą. Poważne ciacha

Slajdy: Chiny i Kirgistan w Kolanku

W najbliższą środę 16 stycznia zapraszam do Kolanka na opowieści z Kirgistanu i Chin . Prawdą jest, że w listopadzie już nieco o tym mówiłem w Piwnicy pod Baranami , ale tym razem nie będzie tak ciasno jak w piwnicy no i mam nadzieję bez awarii sprzętowych, jak tam to się właśnie stało. Będą góry, barany (zwłaszcza jeden), Tien Szan, Pamir, autostop, zdjęcia, filmy, wielbłądy, jaki no i Wy mam nadzieję!  [ szczegóły pod plakatem ] Co: Ruski Kirgistan i muzułmańskie Chiny, czyli fizyk w podróży po wschodnich rubieżach Средней Азии Gdzie: Kolanko / Magazyn Kultury (Kraków-Kazimierz-Józefa 17) Kiedy:   środa 16 stycznia 2013 Godzina: 19.00 Ogłoszenie: link Wydarzenie na FB: link  Zapowiedź:   Jak można jeść baraninę na śniadanie, obiad i kolację? Jak (nie) wejść na siedmiotysięcznik? Czego jest więcej w Kirgistanie: koni, baranów czy ludzi? Wreszcie: jak się dogadać z Chińczykami, którzy jak ognia unikają języków obcych? I dlaczego oni, odwrotnie ...

Polski obóz koncentracyjny

Tak, tak, polski obóz koncentracyjny istniał nie tylko w przemówieniu laureata Pokojowej Nagrody Nobla "na zachętę", amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy. Istniał również w II RP. EwroOpt w Berezie - Was interesuje konkretnie tylko część związana z konslagrem ? Starsza pani z okręgowego muzeum w Berezie prowadzi mnie przez wygaszone sale z figurami ludzi pierwotnych. Dalej mijamy suszone motyle i wypchane zwierzęta. Zatrzymujemy się na pierwszym piętrze, gdzie moja "przewodniczka" zapala światło w pokoju, którego połowę stanowi niewielka, złożona głównie ze zdjęć, ekspozycja. - Budynki konslagiera już widzieliście? Widziałem. Stoją przy ulicy Lenina,  na przeciwko cerkwi. W jednym mieści się supermarket EwroOpt, w drugim galeria i przedszkole. Muzeum w Berezie

Znów slajdy: Iran w Kolanku

Moją jesienną trasę koncertową po Krakowie zamykam slajdami w Kolanku . Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji usłyszeć z moich ust o Iranie (a była już ku temu sposobność całe 4 razy: w Krakowie , w Krakowie , w Mińsku i w Gorajcu ) to zapraszam bardzo 5 grudnia o godzinie 19.oo do Kolanka ! Nie to żebym się powtarzał. Po prostu Iran fajny jest. Co: Podróż bez stereotypów: Iran, Górski Karabach i Abchazja autostopem Gdzie: Kolanko / Magazyn Kultury (Kraków-Kazimierz-Józefa 17) Kiedy:   środa 5 grudnia 2012 Godzina: 19.00 Ogłoszenie: link Wydarzenie na FB: link Zapowiedź:   Iran? Jedziesz do Iranu, stopem?! Tam jest wojna! Terroryści! Abchazja? Separatyści, porwą cię i zażądają okupu! Karabach? ...a co to takiego?   Przyjdź, opowiem Ci o tym, że w Iranie nie ma wojny oraz o tym, że nigdzie nie spotkałem tak uprzejmych i kulturalnych ludzi jak tam. Że nikt mnie nie porwał w Abchazji, a także co to jest ten cały Karabach. I będzie całkiem ciekawie! ...