Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą kirgistan

Eksport slajdowisk: w Lublinie o Chinach i Kirgistanie

Panie i Panowie, słynący z fajnych slajdowisk fizyk w podróży otwiera się na rynek wschodni: po udanych występach gościnnych w Kazachstanie i dwukrotnie ( raz i dwa ) na Białorusi, teraz w Lublinie opowie o Chinach i Kirgistanie! Nie bez powodu na czołówkach dzisiejszych brukowców możecie ujrzeć: " Koniec dominacji Krakowa " (FAKT),  " Nowa szansa dla Polski B " (SuperExpress) oraz " Czy w Lublinie też zamieszka w igloo ? " (Goniec Pomorski). Tak proszę Państwa, nastała nowa era na rynku slajdowisk - Wojtek wyrusza w Polskę ! Co: Ruski Kirgistan i muzułmańskie Chiny, czyli fizyk w podróży po wschodnich rubieżach Средней Азии Kiedy: 29.06.2013 (sobota) Gdzie: Tektura (Wieniawska 15A, Lublin) Organizator:   Kontynenty - Lubelskie Spotkania Podróżnicze O której: 19:oo Wydarzenie FB: klik Opis: Jak można jeść baraninę na śniadanie, obiad i kolację? Jak (nie) wejść na siedmiotysięcznik? Czego jest więcej w Kirgistanie: koni, baranów...

Czapki z głów. Reportaż z Kirgistanu

Jako, że tekst  Czapki z głów  przestał już być tematem tygodnia na portalu  PolitykaGlobalna.pl , pora wrzucić go tutaj. Ten krótki reportaż stanowi swego rodzaju kompilację trzech tekstów kirgiskich, które ostatnio publikowałem, czyli  Opowieść kirgiska o konflikcie ,  O tym, jak Pan Bóg uratował Uzbeków z Taszbulak w Dżalal-abadzie  i  Gdy on wychodzi do pracy, ona klęka i czyści mu buty . Zobacz także:   więcej zdjęć z Kirgistanu Czapki z głów  Dżalalabad, Osz i Uzgen to miasta, w których czapka prawdę ci powie. Jeśli będzie to wysoka czapka z szerokim rondem, tzw. kalpak, mamy do czynienia z Kirgizem. Jeśli zaś czapka będzie niska, zwykła mała muzułmańska czapka, można by rzec: w kształcie tamburynu, jej właściciel to z pewnością Uzbek. Bardzo często zdarza się, że czapki mieszkają w różnych dzielnicach. Istnieje również pewna prawidłowość wiążąca czapkę z zawodem. Np. w policji pracują wysokie czapki, na bazarach zaś - zazwyc...

Opowieść kirgiska o konflikcie

Przed Bałykczy szofer małej ciężarówki skręca w prawo, na południe, na Choczkor i Naryn. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów przejechane w kilka godzin w kurzu i pyle remontowanej drogi z Biszkeku wreszcie się skończyło, teraz już względnie równy asfalt północnym wybrzeżem Issyk-kul, do Czołpon Aty. Z brudnego skrzyżowania, zdobnego w betonowy szalet, podły bar i kilka handlarskich bud, widać jak zaczyna się, ale już nie kończy, gigantyczne jezioro. W mercedesie ( bo co innego może się zatrzymać w Kirgistanie ) siedzi dwóch mężczyzn. Jadą ze stolicy. "(...) widać jak zaczyna się, ale już nie kończy, gigantyczne jezioro." Już dwa razy pisałem o konflikcie uzbecko-kirgiskim z perpektywy Uzbeków w tekstach Gdy on wychodzi do pracy, ona klęka i czyści mu buty oraz O tym, jak Pan Bóg uratował Uzbeków z Taszbulak w Dżalal-abadzie . Jest oczywiście także kirgiska narracja dla tej historii. Żadnej niespodzianki - jest diametralnie różna. Tak jak zawsze, jak wszędzie, jak abch...

O tym, jak Pan Bóg uratował Uzbeków z Taszbulak w Dżalal-abadzie

Z placu, na którym zwykle kupowałem arbuzy - przystanek Gor.Balnica - wychodzą w stronę wzgórza dwie drogi. Broniący się okoliczni Uzbecy zablokowali je barykadami, Kirigzi zniszczyli kilka budynków na samym placu i ruszyli z ofensywą kawałek dalej, do wsi Taszbulak, czyli "źródło z kamienia". Wylotówka z Dżalal-abadu Aliszer mówi, że zamieszki w 1990 roku były inspirowane z Rosji, jak niejeden konflikt w Azji. Ale Aliszer sam pamięta ten drugi konflikt, z 2010 roku, kiedy oprócz Osz i Uzgen, starcia objęły również Dżalal-abad. Kirgizi byli wspierani - niejawnie - przez wojsko. Mieli dostać broń, pojazdy opancerzone, wśród atakujących znajdowali się czasem policjanci. Zamieszki rozpoczęły się w centrum, a Uzbecy w swoich dzielnicach barykadowali domu i ulice, część uciekała. Po dwóch dniach do Taszbulak przychodzi Kirgiz, który solennie zapewniał, że podmiejską wioskę atak z pewnością ominie. 

Gdy on wychodzi do pracy, ona klęka i czyści mu buty

Jeździ kremowym Mercedesem. Samochód ma ze 30 lat, ale wypolerowane zderzaki świecą się jak nowe. Kluczy powoli (bo dziury) po zakurzonych uliczkach bez nawierzchni, po których biegają dzieci. W końcu w labiryncie murów i bram znajdujemy tę właściwą. Z przestrzeni ulicy przechodzimy do przestrzeni domu, a to już co innego. Siadamy na patio i czekamy, aż muezin da znak. Siedzimy w Uzgen, między Dżalalabadem i Osz, tam, gdzie płonął konflikt uzbecko-kirgiski. Chleb i arbuz dla mnie i dla Kabula, nie przestrzegamy ramadanu

Slajdowisko: путешествие автостопом по Кыргызстану и Западному Китаю

Jak trafi ć? Zagraniczne rynki podbijane są przez polską wódkę, meble, buty oraz slajdowiska. Już po raz drugi w Minsku ( zob. pierwszy ), w nieformalnym domu kultury Lamora odbędzie się prelekcja ma. W Minsku nie jest obecnie nawet tak zimno, jak by się mog ł o wydawa ć , także bez obaw możecie wpadać, zapraszam !  Gdzie: La мора, 7а Щорса 2-я ул., Минск, Беларусь Kiedy: 12.02.2013, g.19.00 Temat:  путешествие автостопом по Кыргызстану и Западному Китаю Wydarzenie FB: klik Wydarzenie VK: klik Opis:   ДК «La мора» приглашает во вторник 12 февраля, в 19.00, на встречу с польским путешественником Войтеком Ганчареком (Wojtek Ganczarek) Наш гость расскажет о том, зачем и как он странствовал автостопом по Кыргызстану и Западному Китаю. Вы наверняка помните Войтека: он уже был у нас в гостях в июле прошлого года – тогда он рассказывал о своём потрясающем месяце автостопа по Ирану! :) Слайдшоу и новые интересные историе гарантированы! Войтек, изучаю...

Autostop w Kirgistanie

Jeśli planujecie jechać do Azji Centralnej stopem, to pewnie zdarzyło Wam się już niejednokrotnie czytać, że autostop jest tam niemożliwy . Jeśli zdarzyło Wam się natomiast czytać niniejszą stronę, to pewnie już słusznie podejrzewacie, że autostop w Azji Centralnej jak najbardziej możliwy jest . Autostop w Kirgistanie, FPP

Granica kirgisko-chińska

Kierowca ciężarówki, z którym jechałem, był Kirgizem, ale chińskim. Więc po rosyjsku sobie nie porozmawialiśmy, ale uśmiechał się imponująco. Wyminął sznurek ciężarówek na poboczu i stanął przed zamkniętą, siermiężną granatową bramą. Poważne ciacha

Slajdy: Chiny i Kirgistan w Kolanku

W najbliższą środę 16 stycznia zapraszam do Kolanka na opowieści z Kirgistanu i Chin . Prawdą jest, że w listopadzie już nieco o tym mówiłem w Piwnicy pod Baranami , ale tym razem nie będzie tak ciasno jak w piwnicy no i mam nadzieję bez awarii sprzętowych, jak tam to się właśnie stało. Będą góry, barany (zwłaszcza jeden), Tien Szan, Pamir, autostop, zdjęcia, filmy, wielbłądy, jaki no i Wy mam nadzieję!  [ szczegóły pod plakatem ] Co: Ruski Kirgistan i muzułmańskie Chiny, czyli fizyk w podróży po wschodnich rubieżach Средней Азии Gdzie: Kolanko / Magazyn Kultury (Kraków-Kazimierz-Józefa 17) Kiedy:   środa 16 stycznia 2013 Godzina: 19.00 Ogłoszenie: link Wydarzenie na FB: link  Zapowiedź:   Jak można jeść baraninę na śniadanie, obiad i kolację? Jak (nie) wejść na siedmiotysięcznik? Czego jest więcej w Kirgistanie: koni, baranów czy ludzi? Wreszcie: jak się dogadać z Chińczykami, którzy jak ognia unikają języków obcych? I dlaczego oni, odwrotnie ...

Tien Szan - dzień 5

Dni 1 i 2 są tu, natomiast 3 i 4 tam . Pora zakończyć tę nierówną walkę: w dzisiejszym programie zapraszam Cię drogi Czytelniku na opis ostatniego, piątego dnia w Tien Szanie. W dolinie rzeki Jeti Oguz zaczyna się to, czego prawdziwi podróżnicy nie lubią najbardziej, czyli turyści. Ba, żeby tylko turyści. Niedzielni turyści! Bo nie wiem czy zauważyliście, ale w polskim internecie podróżniczo-turystycznym pojawia się raz na czas ostra dyskusja na temat tego kto to jest turysta a kto podróżnik. Ten drugi ma oczywiście uczulenie na tego pierwszego. Tu patrz np. Kwestionariusz Identyfikacji Elitarności Podróżnika . Scenka rodzajowa z kirgiskiego CPNu - panie, zatankuj pan osła!

Tien Szan - dzień 3 i 4

Po dwóch pierwszych dniach ruszamy dalej wgłąb Wolnej Republiki Koni i Baranów . Jako, że pochodzę z Wolnej Republiki Baranów, to dziwią mnie tylko konie [haha. ha. taki tendencyjny żart]. Znad cudownego jeziora Alakol schodzę do doliny rzeki Karakol. Po drodze mijam pozostałości po rosyjskich turystach. Na ten widok mój ogromny szacunek do tych ludzi rośnie jeszcze bardziej. Miejsce na namiot, które polecali mi napotkani Ruscy Droga ciągnie się w dół wzdłuż strumienia, który wycieka spomiędzy skał trzymających jezioro. Śmiesznie to wygląda, jak wielka wanna, z której powoli wycieka woda po kąpieli. To skojarzenie jest uderzające - nawet, jeśli żyje się w mieszkaniu z panelem prysznicowym jeno, a od miesiąca myje się w... no, jak tam wyjdzie. A jak nie wyjdzie, to nie.

Tien Szan - dzień 1 i 2

Po nieskładnym preludium ruszamy wreszcie w Tien Szan (uwaga, będzie 10 milionów zdjęć). Rankiem mijają mnie pasterze pędzący bydło w górę rzeki, więc i ja ruszam. W górę rzeki, chociaż nie tej co trzeba. Poszedłem najpierw w górę Aksu, potem przedarłem się przez grzbiet i znalazłem się we właściwej dolinie. Dlaczego? Bo tak mi powiedziała mapa. I to nie jedyny raz, kiedy delikatnie zrobiła mnie w konia - do doliny Araszan można iść od razu, bezpośrednio, ale jakbym tam poszedł nie spotkałbym zabłąkanego w lesie czarnego konia i nie patrzyłbym na dolinę w ten sposób: W dole rzeka Araszan Wspomnianą mapę można dostać w Biszkeku w Geoidzie na Kijowskiej 107. Sklepik jest dość ukryty, ale autochtoni widząc zdezorientowanych turystów w okolicach numeru 107 bez pytania wskazują ręką gdzie należy się udać. Mapa ta nie jest najlepsza. Trzeciego dnia spotkałem Francuza, który pokazał mi porządniejszą nieco. Było tam zaznaczone nieco więcej ciekawych tras, niż na tej z Geoidu (tam jes...

Higiena w Kirgistanie!

Uwaga! Jest to pierwszy w historii tego bloga wpis dotyczący higieny! Chodzi o to, że ostatnio tak beztrosko napisałem Wam o baraninie nie pisząc o wiążących się z nią zagrożeniach, jednocześnie więc narażając Was na daleko idące niebezpieczeństwa. Otóż należy pamiętać, że baranina wchodzi między zęby jak tak zwani diabli (chociaż czy widział ktoś kiedyś diabłów między zębami?). Dlatego na wycieczkę do Azji Centralnej dobrze jest zabrać zwykle tak redundantną, burżujską, pachnącą cywilizacją i w ogóle nie związaną z prawdziwym turystą, a właściwie to wręcz z prawdziwym podróżnikiem (prawdziwy turysta z mydła nie korzysta) rzecz jak NIĆ DENTYSTYCZNA! Serio. Muszę przyznać, że przekonałem się do tego dopiero gdy dowiedziałem się ile kosztuje dentysta w Szwajcarii gdy mieszkałem czas jakiś w Lozannie . Ale to dobra rada. Ostatecznie pudełeczko z nicią jest całkiem małe. I pomimo, że pakując plecak pominąłem pozornie istotniejsze rzeczy takie jak ręcznik (tu czytelników Autostopem p...

Tien Szan - preludium

-No ja djelaju awtostop, u mienia niet djeniek! -Dobrze, dobrze, nie trzeba, przecież razem będzie nam się weselej jechało! Tien Szan - prawdopodobnie najlepszy papier na świecie, jego faktura i gramatura nie mają sobie równych, w skuteczności powala każdą zewę softis czy nie softis czy co tam sobie chcecie No wreszcie jakiś ideowiec, nie trzeba się będzie przez całą drogą co jakiś czas tłumaczyć, że nie, nie, na pewno nie mam nawet 200 somów. A kto cię finansuje, państwo? Nie. Uczelnia? Nie. Rodzice? Nie. Mam stypendium. Ale małe. Więc nie mam nawet 200 somów dla pana. A ile w Polsce się zarabia? Srjednij, srjednij zaplat. 600 euro? To nie dużo! Ja w Moskwie... Bo w Kirgistanie każdy pracował w Moskwie. Dojazd do Karakol z Czołpon-Aty był więcej niż łatwy. Ale akurat skończył się ramadan, więc akurat wszystko było zamknięte. A akurat była sobota, a po sobocie akurat jest niedziela, więc akurat wszystko będzie zamknięte także jutro. Wyszurałem butami wszystkie uliczki opust...

Kuchnia kirgiska

Baranina. Właściwie to na tym można by już zakończyć, ale dajmy na to, że trochę ten wątek rozwinę. Ale nie spodziewajcie się niczego ponad baraninę! Kirgistan to chyba pierwszy kraj, w którym żarcie w barach jest na tyle tanie, że jadłem "na mieście" zawsze, gdy byłem w mieście. To się po prostu bardzo opłaca, szczególnie że w sklepach bywa zaskakująco... drogo (np. sery, kiełbasy, czekolady). Potrawy niezgorsze - chyba że ktoś nie lubi baraniny. Za to za warzywem można zatęsknić... Ten wpis to coś dla leniwych: podam jeno nazwy, składniki, orientacyjną cenę w tanich bazarowych barach i ewentualnie krótki opis. No to smacznego ! Manty na bazarze w Jalalabadzie Nazwa: manty Główne składniki: baranina, cebula, ciasto pierogowe Orientacyjna cena: 40-60gr sztuka Zbędny opis: pierożki wyglądające z wierzchu zupełnie jak gruzińskie chinkali , ale bez rosołku w środku, gotowane na parze, no i z baraniną. Dobra i tania rzecz, kilka mant i dzbanek herbaty zupełnie...

Przypominacz: slajdy Kirgistan-Chiny 19.11.2012 o 19!

To ja może przypomnę (bo już pisałem ): co: no slajdowisko no temat: "Opowieści o górach i baraninie, czyli relacja z wschodnich rubieży Azji Centralnej oraz wyprawy na Pik Lenina" kiedy: 19.11.2012, godzina 19.00 gdzie: Piwnica pod Baranami, Kraków link: link opis: Jak można jeść baraninę na śniadanie, obiad i kolację? Jak (nie)wejść na siedmiotysięcznik ? Czego jest więcej w Kirgistanie: koni, baranów czy ludzi? Wreszcie: jak się dogadać z Chińczykami , którzy jak ognia unikają języków obcych? I dlaczego oni, odwrotnie niż my, gotują jajka w herbacie , a do śniadania piją wrzątek? Natalia, Michał i Wojtek [ja czyli] wybrali się w sierpniu do Kirgistanu. Wspólnie próbowali (z różnym skutkiem) wejść na Pik Lenina, potem oddzielnie oglądali Kirgistan. Natalia z Michałem zajęli się jeziorami: spali w jurtach nad Song Kol i kąpali się w Issyk Kol, drugim największym jeziorem górskim na świecie. Wojtek schodził Tien Szan, uskuteczniał niełatwą...

Jesienny wysyp slajdowisk

Ale nasypało, motyla noga... Jeszcze dobrze zima nie nadeszła, a tu już pada. Na szczęście nie jest to jeszcze śnieg: na długie jesienne wieczory zapraszam do Krakowa na cały wysyp slajdowisk : 11.11.2012 o 19.00 w kawiarni Cudowne Lata w ramach cyklu Slajdowisk przy kawie opowiem o "Nieznanym sąsiedzie - Białorusi" 19.11.2012 o 19.00 w Piwnicy pod Baranami w ramach spotkań Klubu Podróżników Śródziemie przedstawię wspólnie z Michałem i Natalią "Opowieści o górach i baraninie, czyli relację z wschodnich rubieży Azji Centralnej oraz wyprawy na Pik Lenina"  05.12.2012 o 19.00 w Kolanku na Józefa w ramach działań Magazynu Kultury opowiem cuś o Iranie (szczegóły tak zwanym niebawem) Oczywiście będę jeszcze Wam o tym przypominał bezpośrednio przed wydarzeniami, nie dam Wam tak łatwo o sobie zapomnieć! A jak komuś mało, to jeszcze będę mówił za dwa tygodnie w Warszawie, ale już nie o podróżach ;-). Jeszcze pora na reklamę (tudzież, jak to mówią teraz w...

Subiektywny rzut oka na Kirgistan (czyli podsumowanie)

Subiektywny rzut oka na Kirgistan W sierpniu wspólnie z Michałem i Natalią udaliśmy się do Kirgistanu zdobyć siedmiotysięczny Pik Lenina . Moi towarzysze wrócili do kraju po miesiącu, ja natomiast skierowałem się autostopem do zachodnich Chin , gdzie minął mi wrzesień . Wróciłem – nadeszła pora na jakieś podsumowanie – zacznijmy od Kirgistanu ! No i gdzie to podsumowanie? Tym razem opublikowałem je zewnętrznie, na portalu Peron4 . Pełny tekst artykułu znajdziecie tutaj (klik) . Pik Lenina, jurty i duże ilości niczego

Wakacje 2012 - podsumowanie

I koniec wakacji, i śpiewamy od nowa... Dwa dni temu szczęśliwie wróciłem z Kazachstanu. Od tych dwóch dni cieszę się wszelkim posiłkiem, który nie jest baraniną, radość sprawia mi nieobecny w Chinach żółty ser, kawa i czekolada, chociaż i tęsknię za grillowanym tofu... A małe podsumowanie dwóch minionych miesięcy wyglądałoby tak: wydane około 2000zł podczas dwóch miesięcy w Kirgistanie, Chinach i Kazachstanie, do tego jednak niemal drugie tyle wydane na samolot do Azji Centralnej i z powrotem około 8 tysięcy kilometrów przejechanych autostopem zapoznanie się z turko-muzułmańsko-tradycyjną naturą Azji Centralnej i łagodne wprowadzenie w potężne Chiny poprzez mieszany, ujgursko-chiński Sinkiang zapierające dech w piersiach krajobrazy, niekończące się przestrzenie i... egzotyczne zwierzaki: wielbłądy i jaki ^^ inspirujący podróżnicy spotkani po drodze przekonanie, że wszystko należy piec/gotować/grillować z dodatkiem papryki i kuminu pustynia piasku morze świętego spokoju ...

Sa takie chwile, czyli kawiarnia w Karakol [z trasy]

Po przeszlo trzech tygodniach podrozy czlowiek czasem chcialby nieco odpoczac. Sa takie chwile w zyciu podrozujacego, ze pragnie z serca calego jakiegos kontaktu ze swa cywilizacja. Np. zjesc cokolwiek, co nie jest baranina itp. Zacznijmy od tego, ze na wschod od Buga wszystko co ma w swej nazwie CAFE tudziez KOFE jest po prostu mala restauracja. W szczegolnosci w Kirgistanie w takich miejscach mozna zjesc najrozniejsze (czyli tak ze dwie, bo reszty juz/jeszcze/po prostu nie ma) potrawy z baraniny, napic sie herbaty. A gdy ktos nieswiadomy zamowi kawe czeka go w najlepszym razie jakies neskafe 3w1 czy podobne swinstwo funkcjonujace mylaco pod nazwa szlachetniejszego napoju. No wiec wchodze do przybytku o nazwie Karakol Kofe/Karakol Coffee (idac ulica Toktogul od Jakshilik Bazar w strone wylotu na Jeti Oguz, drugi budynek za skrzyzowaniem z Lenina, po lewej): a tam kawiarnia! Prawdziwa! Taka wiecie, z kawa! Nie z neskafe czy innym rozpuszczalnym prochem, tylko najprawdziwsza,...